Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
597 postów 6826 komentarzy

www.myśląca.pl

alfa.com.hel - Chcę zamieszczać rozważania biblijne, świadectwa Bożego działania i poezję...Mój status- nauczyciel na emeryturze- humanista, teolog; dobra znajomość zagadnień biblijnych i egzystencjalnego wymiaru Słowa Bożego.

ZADUSZKOWA ZADUMA...Mojej małej siostrzyczce....

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Moja mała siostra - Jadzia miała na Imię... Podobno była śliczna.... Nie wiem....Nie widziałam... Bo gdy na świat przyszłam- nie było Jej przy mnie...

FRAGMENT Z MOJEJ KSIĄŻKI: "CZAS ZATARŁ ŚLAD"..

poświęcony pamięci moich Rodziców, Braci i Jadzi - mojej małej siostrzyczki, której nie znałam...odeszła zanim ja przyszłam na świat. 1939- pierwszy rok wojny...

TYLU ICH ODESZŁO, A JEDNAK TYLKO NA WSPOMNIENIE JADZI  CZUJĘ ŁZY W OCZACH-

MOŻE WŁAŚNIE DLATEGO, ŻEJEJ NIE ZNAŁAM ?

 
OKRUCHY WSPOMNIEŃ....
 
Mijały dni. Jadzia nie wracałado zdrowia, a poprawa przychodziła na krótkie chwile.
W dniu urodzin mała jakby nabrała sił; rano poprosiła o piękne uczesanie, kilkakrotne zapewnienie, że Jadzia jest ładna, później poprosiła mamę, żeby zaprosiła do niej ulubione sąsiadki:
– Mamusiu, poproś panią Zgadzajową – gdy ta przyszła, dziewczynka popatrzyła na nią przez chwilę, by następnie powiedzieć: – Niech pani Zgadzajowa już idzie.
I tak kolejno przyjmowała jedną po drugiej, wpatrując się uważnie w ich twarze, jakby swoimi oczyma chciała zrobić zdjęcie każdej z nich i zachować na wieczność.
Co pewien czas zwracała się do mamy ze szczególną prośbą:
– Mamusiu, tatuś puka. Otwórz…

Po południu przyszła chrzestnaz urodzinowym podarkiem; w torbie było wiadereczko, łopatka, grabki, foremki do piasku i śliczny fartuszek. Kazała sobie pokazywać zabawki, przymierzyć fartuszek, oczywiście z zapewnieniem, że „Jadzia jest ładna”.
Wieczorem czekała już tylko na tatę; coraz bardziej niecierpliwa, coraz częściej prosząca o otworzenie drzwi. Na koniec umęczona, przywołała do siebie mamę; długo, bardzo długo wpatrywała się w jej twarz, a zauważywszy w oczach mamy zbłąkaną łzę, poprosiła:
–     Niech mamusia nie płacze.
Później odwróciła się do ściany i cicho westchnęła. I z tym westchnieniem odeszła do wieczności. Czekano ciągle na tatę, na próżno…
Wreszcie trzeba było odprowadzić Jadzię na cmentarz; za trumną szła gromada kobiet i dzieci, rodzina i chrzestni; prezenty urodzinowe ułożono w trumience, obok ciała dzecka,

Dzień był szczególnie mroźny. Ziemia skuta w twarde bryły, pokryta śnieżnym szronem, otwarła swoje wnętrze, by przyjąć Jadzię i ukryć jej piękno przed światem, krzyżem znacząc miejsce jej spoczynk

 

A nazajutrz, tuż po północy, wysiadł z pociągu strudzony człowiek. Szedł wolno w stronę wioski; przechodząc koło cmentarza, zobaczył małe, migające światełko. Przystanął na chwilę, światełko zatrzymało się również, gdy ruszył, światełko ruszyło również. Po kilku takich próbach ruszył za tą migocącą iskierką.
Poprowadziła go na cmentarz; w pewnym momencie zamigotała i spadła na ziemię.
Zapalił zapałkę. W miejscu, gdzie spadła iskierka, ujrzał świeżo usypany dziecięcy grób.
– Jadzia! – to imię wyrzucił z siebie i upadł na zamarznięte grudy ziemi.
Dopiero nad ranem dotarł do domu… Był bardzo zmarznięty; rozbite kolano świadczyło, że upadł na skutą mrozem ziemię.

 

Znalezione obrazy dla zapytania kwiatowe gify

 

W TYM MIEJSCU DODAM, (dla niedowiarków), ŻE MÓJ Śp. TATO, DO KOŃCA ŻYCIA MIAŁ NA KOLANIE ŚLAD TAMTEJ NOCY....

 

Znalezione obrazy dla zapytania kwiatowe gify

A tuż po świętach Michał śpiesznie opuszczał wioskę, wiedząc, że Łazarzowa zdążyła już donieść, „gdzie trzeba”, o jego pobycie w domu.
– Pamiętajcie, ja wrócę – powiedział na pożegnanie i poszedł do boru, w stronę rzeki Wisły, ku znanym szlakom wskazującym drogę do rozległych kniei.
Kieleckie lasy przywitały wędrowca powiewem mroźnego, zimowego wiatru.
Chętnie by zawrócił i pędem pobiegł do swoich, do żony i dzieci. Chętnie usiadłby przy ciepłym piecu, przytuliłby najmłodszą, która nigdy nie mogła zasnąć, dopóki nie usiadł przy kołysce i nie utulił jej rączki w swojej dłoni… Jak zasypia teraz, gdy go nie ma?
A Jadzia? – pewno by żyła, gdyby nie wojna… Teraz samiutka w zimnej mogile…
Nie mógł zawrócić; w wiosce czekała go wywózka na roboty lub inna praca na rzecz okupanta – przed nim był las, który w swoim sercu ukrył cząstkę wolnej Polski; przygarnął chłopców gotowych do walki z hitlerowskim najeźdźcą. Szedł więc do nich, do swoich.
Dreszcz przebiegł po jego ciele – z zimna? Czy z żalu, co go ogarnął na chwilę?
W leśnych ostępach zawył wiatr; jak skomlące licho odbił się od pni drzew, powiał białym puchem, zacierając ludzkie ślady; gąszcz młodego boru koronami igliwia zasłonił jego dalszą drogę.

 

POKÓJ WAM, MOI KOCHANI....

 Jesteś teraz jak ten pielgrzym
Którego celem jest miejsce u Boga
Wędruj spokojnie i tymczasem żegnaj
Spotkamy się w krótce w ogrodzie Boga

 

        Sercem jestem ze Wszystkimi, którzy dzisiaj i jutro zapalać będą światełka na grobach Swoich bliskich. Razem z Wami powiem: Wieczne odpoczywanie racz Im dać Panie....

         Serdecznie pozdrawiam. Helena.

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY