Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
597 postów 6826 komentarzy

www.myśląca.pl

alfa.com.hel - Chcę zamieszczać rozważania biblijne, świadectwa Bożego działania i poezję...Mój status- nauczyciel na emeryturze- humanista, teolog; dobra znajomość zagadnień biblijnych i egzystencjalnego wymiaru Słowa Bożego.

DLA PRZYJACIÓŁ

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza.”

          "W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: "Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza". A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony. A wśród słuchających Go tłumów odezwały się głosy: "Ten prawdziwie jest prorokiem". Inni mówili: "To jest Mesjasz". "Ale - mówili drudzy - czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem?" Ipowstało w tłumie rozdwojenie z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: "Czemuście Go nie pojmali?" Strażnicy odpowiedzieli: "Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia". Odpowiedzieli im faryzeusze: "Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty". Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: "Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni?" Odpowiedzieli mu: "Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei". I rozeszli się - każdy do swego domu."

„Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza.” Bóg zaprasza nas do współuczestnictwa w Duchu. Czymże bowiem jest woda żywa? To Duch Święty! Kimże jest Duch Święty? Ożywicielem! Tchnieniem życia! Miłością jaką darzą siebie Osoby Boskie: Bóg Ojciec i Jego Syn. Jest Mocą sprawczą! Jest Poczynającym życie! Jest Wiecznością! Jezus mówi nam dzisiaj wyraźnie: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! (…)opłyną z jego wnętrza.”Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza.”

10 CZERWCA 2016 ROKU - MÓJ WIECZÓR AUTORSKI U OJCÓW FRANCISZKANÓW- WROCŁAW.

SPOTKANIE BYŁO NIE TYLKO WYDARZENIEM KULTURALNYM, ALE RÓWNIEŻ 

OKAZJĄ DO DZIELENIA SIĘ ŚWIADECTWEM WIARY...

OBIECAŁAM ZAMIEŚCIĆ ZDJĘCIA, NIESTETY NA MOIM EDYTORZE BAWIĄ SIĘ "CHOCHLIKI"- zamieszczam You tube i po chwili zostaje tylko ślad, licznik najczęściej nie działa, a zdjęcia- te moje, publikują się poprzecznie bez możliwości ustawienia- utworzyłam więc Album i z niego i załączam linki...

BEZ KOMENTARZA..

A ZAMIAST KOMENTARZA RECENZJA SLAVA, publikowana wcześniej..

 

Czas zatarł ślad

Już oznaczony(a)

Już oznaczony(a)

Już oznaczony(a)Już oznaczony(a)

Już oznaczony(a)

Już oznaczony(a)

 

 

 

KOMENTARZE

  • Witaj Heleno
    Bardzo dobrze prezentujesz się na zdjęciach z wieczoru autorskiego, prawdziwa dama z Ciebie.
    Potrafisz dzielić się z innymi, przyciągasz ludzi, jeszcze dużo do zrobienia przed Tobą.
    … „ Po uczynkach ich poznacie”

    Póki co to mamy weekend, jak to mówią -” Tylko pieniądze kończą się szybciej niż weekend”


    pozdrawiam serdecznie:)
  • @Zorion 15:13:13
    Bardzo dziękuję- dotrzymałam słowa....
    //Bardzo dobrze prezentujesz się na zdjęciach z wieczoru autorskiego, prawdziwa dama z Ciebie// A NIE MÓWIŁAM? Dama to Dama, a nie jakiś ...do podpierania przy słabym chodzie....
    Pozdrawiam cię serdecznie- nie popsułam Ci humoru poprzednim wpisem?
  • @alfa.com.hel 19:15:57
    Dobra notka , Siostro trzymaj nutę . Ukłony . : https://www.youtube.com/watch?v=1g9HvbKiHNc
  • @Repsol 21:29:14
    Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam. Ave! Bracie :))
  • Autorka
    Z wszystkim, co tu piszesz o Duchu Świętym - Wodzie Żywej się zgadzam, oprócz jednej rzeczy, która pobieżnych czytelników może poprowadzić w bardzo heretyckim kierunku.
    Chodzi o miłość. Piszesz:

    "To Duch Święty! Kimże jest Duch Święty? ... Miłością jaką darzą siebie Osoby Boskie: Bóg Ojciec i Jego Syn".

    Gdzieś Ci się zlewają miłość i uwielbienie. Miłość ze swojej natury kieruje się ku dobru, uwielbienie ku świętości.
    Owszem, i dobro i świętość są cechami Bożymi, więc w bezpośredniej relacji do Boga różnicy nie ma, ale w przełożeniu na nasze postawy życiowe różnice nie są bagatelne.

    Iluż to sobie powie: Bóg mnie kocha, więc niebo mam gwarantowane i mogę robić co chcę, uczynki się nie liczą, bo ... "kocha to wybaczy"... ?

    Iluż to dzisiejszych faryzeuszy sobie powie: Miłość to cecha sprawiedliwości, a przecież jestem sprawiedliwy, bo nikogo nie okradłem, nikogo nie zabiłem... - Nawet spowiadać się nie muszę, bo niebo mam gwarantowane, całkiem nie tak jak ten ...?

    Jezus jednak poprzeczkę nam postawił bardzo wysoką:
    "Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on (Mt 11, 11).

    Wydaje się, że protestantyzm poszedł w tym błędnym kierunku - i niestety od SV II nasz cały Kościół się protestantyzuje, a lewactwo dominujące w mediach coraz bardziej zakłamuje definicję i znaczenie miłości.
    Nawet do poziomu ludzkich (zwłaszcza "europejskich") wartości podnoszone są rzeczy zupełnie "nieświęte".
    Przeciwnie - to z takiego podejścia do życia człowiek sam się zaczyna uważać za boga (zwłaszcza jak ma pieniądze - choćby wcześniej zdobywane za "wszelką cenę").
  • @miarka 16:42:29
    O Duchu Świętym- O.Jacek Salij.

    Święty Ojcze, w swoim nauczaniu wskazujesz na liczne teksty biblijne, głoszące boskość Ducha Świętego. Ale niektóre teksty są Ci szczególnie drogie, często do nich powracasz.

    Że Duch Święty jest Bogiem, woła Pismo słowami Apostoła: "Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży w was mieszka?" (1 Kor 3,16) Bóg bowiem mieszka w swojej świątyni. Nie jako sługa mieszka Duch Boży w świątyni Bożej. Jeszcze wyraźniej mówi się o tym w innym miejscu: "Czyż nie wiecie, że ciała wasze są świątynią Ducha Świętego w was, którego macie od Boga, i że już nie należycie do siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w ciele waszym" (1 Kor 6,19n).1

    Nauczasz, Ojcze, że Duch Święty jest osobową Miłością, którą złączeni są Przedwieczny Ojciec i Jednorodzony Syn.

    Powiada Pismo Święte: "Bóg jest miłością" (1 J 4,8) oraz że jest ona "z Boga" (w. 7) i że w nas sprawia to, iż "trwamy w Bogu", a "On w nas" (w. 12n), a ponadto, że "udzielił nam ze swego Ducha" (w. 13). Sam Duch jest Bogiem Miłością. Jeśli wśród darów Bożych nie ma nic większego ponad miłość i jeśli nie ma większego daru Bożego niż Duch Święty, wynika stąd, że On sam jest miłością - On, który jest zarówno Bogiem, jak z Boga. I jeśli miłość, jaką Ojciec kocha Syna, a Syn Ojca, objawia niewysłowioną wspólnotę Ich Obu, to godzi się przyjąć, że właściwą nazwą Tego, który jest wspólnym Duchem Ich Obu, jest Miłość. Wprawdzie zdrowa wiara i rozum każą pamiętać o tym, że w Trójcy nie tylko sam Duch Święty jest miłością, jednakże - idąc za powyższymi argumentami - nie jest pomyłką nazywać Go w sposób właściwy Miłością. Podobnie nie On jeden jest w Trójcy duchem świętym, gdyż zarówno Ojciec jest duchem, jak Syn, a również świętym jest Ojciec i Syn, a jednak nie jest pomyłką nazywać Go w sposób właściwy Duchem Świętym.2

    Spróbuję własnymi słowami przedstawić tę prawdę, że Duch Święty jest Miłością Ojca i Syna. Znaczy to, iż za mało byśmy powiedzieli, stwierdzając, że Ojciec i Syn doskonale się kochają. Ich miłość wzajemna nie jest tylko jakością, choćby nieskończoną. Jest Osobą, Bogiem prawdziwym, równym Im w Bóstwie Duchem Świętym. Toteż Ojciec i Syn są tak niewyobrażalnie zjednoczeni Duchem Świętym, że trzy Osoby Boskie - Ojciec, Syn i Duch Święty - choć realnie odrębne, są jednym jedynym, niepodzielnym Bogiem. Mam pytanie następujące: Co z tej Tajemnicy Boskiej wynika dla nas ludzi?
    W niewidzialnej i niezniszczalnej Trójcy, którą wyznaje i głosi wiara nasza i Kościół katolicki, Bóg Ojciec jest Ojcem nie Ducha Świętego, lecz Syna; zaś Bóg Syn jest Synem nie Ducha Świętego, lecz Ojca; natomiast Bóg Duch Święty nie jest Duchem samego tylko Ojca ani samego tylko Syna, lecz Ojca i Syna. Toteż przez Tego, który jest wspólny Ojcu i Synowi, mamy budować wspólnotę wzajemną oraz wspólnotę z Bogiem. Przez ten Dar, który jest jeden od Nich Obu, mamy łączyć się w jedno, a jest nim Duch Święty - Bóg i Dar Boży. W Nim bowiem dokonuje się nasze pojednanie z Bogiem i nasze radowanie się Bogiem.3

    To niesamowite! Duch Święty, Boska Osobowa Miłość łącząca Ojca i Syna, jest składany w darze ludziom, abyśmy w Nim się zjednoczyli! Abyśmy naśladowali tę jedność, jaką złączeni są Ojciec i Syn! Przecież to aż woła o miłość z naszej strony!

    Cóż bowiem pomogłaby nam znajomość dobra, gdybyśmy go nie miłowali? Otóż "miłość rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany" (Rz 5,5). Ponieważ zaś od posiadania prawdziwych dóbr oddalają nas grzechy, "miłość zakrywa mnóstwo grzechów" (1 P 4,8).4

    Mówi się, że podobnie jak prawem Bożym, jakie otrzymali Żydzi, jest Dekalog, tak Prawem Nowego Testamentu jest sam Duch Święty. Czy idea ta ma jakieś podstawy biblijne?

    Prawo, jakie na górze Synaj otrzymał sługa Boży, Mojżesz, było napisane palcem Bożym (Wj 31,18). Otóż w Księgach Ewangelii z całą otwartością wyjaśniono, że palec Boży oznacza Ducha Świętego. Jeden Ewangelista powiada bowiem: "palcem Bożym wyrzucam złe duchy" (Łk 11,20). Drugi to samo przedstawia tak: "Duchem Bożym wyrzucam złe duchy" (Mt 12,28).5

    Ale ten argument mnie jeszcze nie przekonuje.
    W wymiarze cieni zapowiadających rzeczy przyszłe, prawo, zapisane palcem Bożym, zostało nadane w pięćdziesiąt dni po ofiarowaniu baranka bez skazy. Tak samo, w samej rzeczywistości wskazanej w Nowym Testamencie, Duch Święty został udzielony z niebios w pięćdziesiąt dni po zwycięstwie Niepokalanego Baranka Chrystusa.6

    A co sądzić o idei, że Duch Święty jest duszą Kościoła?

    Spójrzcie, co czyni dusza w ciele. Ożywia wszystkie członki: oczyma widzi, uszami słyszy, nosem odbiera zapachy, językiem mówi, rękoma pracuje, nogami chodzi. Jest jednocześnie we wszystkich członkach, aby je ożywiać. Życie daje wszystkim członkom, zadania poszczególnym. Oko nie słyszy, ucho nie widzi, nie widzi język; ucho ani oko nie przemawia, a jednak żyje. Żyje ucho, żyje język; różne są zadania, ale życie wspólne. Tak samo jest z Kościołem Bożym: w jednych świętych czyni cuda, w innych naucza prawdy, w innych strzeże dziewictwa, w jeszcze innych - małżeńskiej skromności. W jednych czyni to, w drugich tamto, każdy ma swoje zadania, ale życie jest wszystkim wspólne. Otóż czym dusza dla ciała, tym Duch Święty dla Ciała Chrystusowego, którym jest Kościół. Duch Święty sprawia w całym Kościele to, co dusza we wszystkich członkach jednego ciała. Ale chciałbym was ostrzec, zwrócić waszą uwagę, wskazać, czego macie się bać. Jeżeli od ciała ludzkiego odciąć jakiś członek, np. rękę, palec, stopę - czyż dusza biegnie za tym, co odcięte? Kiedy członek ten należał do ciała, ona go ożywiała; odcięty traci życie. Podobnie chrześcijanin jest katolikiem, dopóki żyje w ciele; odcięty staje się heretykiem. Duch nie podąża za odciętym członkiem. Jeśli zatem chcecie mieć życie od Ducha Świętego, zachowujcie miłość, kochajcie prawdę, tęsknijcie za jednością, a osiągniecie życie wieczne.7

    Tak, prawda o Duchu Świętym zawsze jest głoszona w perspektywie Bożego dzieła łączenia ludzi w jedno. Przecież już Zesłanie Ducha Świętego zostało w Dziejach Apostolskich opisane jako wydarzenie przeciwstawne do budowy wieży Babel.

    Zobaczył Bóg pychę budowniczych wieży Babel i wprowadził pomiędzy nich zamieszanie, aby nie mogli porozumieć się mową. Tak więc pycha sprawiła powstanie różnych języków. Otóż podobnie jak pycha spowodowała różnorodność języków, tak samo pokora Chrystusa różne języki połączyła w jedno. Kościół łączy to, co wieża Babel podzieliła. Z jednego języka powstały liczne - nie dziw się, pycha to sprawiła. Z wielu języków powstaje jeden - nie dziw się, miłość to sprawia. Nawet jeśli dźwięki należą do różnych języków, jednego Boga wzywa się w sercu, do jednego pokoju się dąży.8

    Jednakże dar języków nie jest dziś w Kościele darem powszednim.

    Czy obecnie Duch Święty nie jest udzielany? Zatem dlaczego nikt nie przemawia językami wszystkich narodów, tak jak to było z tymi, których Duch Święty napełnił wówczas? Bo wypełniło się już to, co tamto wydarzenie oznaczało. Kościół mieścił się wówczas w jednym domu, kiedy przyjął Ducha Świętego. Niewielu ludzi w nim było, ale były w nim języki całego świata. Jakże obecnie się rozszerzył! Tamten mały Kościół, mówiący językami wszystkich narodów, jest tym samym wielkim Kościołem, który od wschodu słońca aż do zachodu posługuje się językami wszystkich narodów. Obecnie wypełnia się to, co w tamtym wydarzeniu było zapowiedziane.9

    Zdarza się przecież i dziś, że Duch Święty odnawia dla wierzących charyzmaty pierwotnego Kościoła. Zwykle ludzie przyjmują je w dziękczynieniu, dla budowania wiary i miłości. Ale jak wiadomo, nawet takich darów Bożych człowiek potrafi nadużyć. Przestrzegał przed tym już Apostoł Paweł.......
    Apostoł powiada: "Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał; gdybym miał dar prorokowania, a miłości bym nie miał, niczym jestem, nic mi nie pomoże" (1 Kor 13). Wynika stąd, że może się zdarzyć, iż ludzie niegodni życia wiecznego i Królestwa Niebios zostaną pokropieni jakimiś darami Ducha Świętego. Nie mają miłości, a bez niej dary te nie są wprawdzie niczym, ale nic im nie pomogą. Dar proroctwa nie prowadzi przecież do Królestwa Bożego, jeśli zabraknie miłości, miłość zaś bez daru proroctwa z pewnością tam prowadzi.10

    Tak długo zatrzymaliśmy się nad darem języków. Może byś jeszcze, Ojcze, skomentował ten szczegół, że w dniu Zesłania Ducha Świętego spoczęły na Apostołach języki ogniste.

    Zstąpił Duch Święty pod postacią ognia, aby spalić siano naszej cielesności, złoto zaś, aby rozżarzyć i oczyścić.11

    I jeszcze takie pytanie: Co oznacza Zesłanie Ducha Świętego, skoro już prorocy działali Jego mocą?

    Nie bez pomocy Ducha Świętego zapowiadali prorocy przyszłe wydarzenia. Tak samo dzięki Duchowi Świętemu rozpoznali Pana w Dziecięciu starzec Symeon i wdowa Anna (Łk 2,26n). Również Zachariasz i Elżbieta przez Ducha Świętego wygłosili tak wiele rzeczy o Panu już poczętym, ale jeszcze nie narodzonym (Łk 1,41n 67n). Jednakże "Duch jeszcze nie był dany" (J 7,39), tzn. nie została jeszcze udzielona ta pełnia łaski duchowej, dzięki której zgromadzeni Apostołowie mówili wszystkimi językami i stali się w ten sposób zapowiedzią przyszłego Kościoła. Dzięki tej łasce duchowej ludy się łączą w jedno, grzechy są odpuszczane wzdłuż i wszerz całej ziemi i tysiące tysięcy ludzi jedna się z Bogiem.12

    Zresztą samo wcielenie Syna Bożego dokonało się mocą Ducha Świętego. "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego Cię osłoni" - powiedział anioł Maryi (Łk 1,35). Ojcze, pytałem Cię o to już w poprzedniej rozmowie, ale ciągle bardzo intrygują mnie słowa Pana Jezusa, że Jego odejście od nas jest warunkiem przyjścia Ducha Świętego: "Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was" (J 16,7).

    Dlaczego Pan postanowił dać Ducha dopiero po swoim zmartwychwstaniu? Przecież od Niego otrzymaliśmy największe dary, gdyż dzięki Niemu miłość Boża rozlana jest w sercach naszych (Rz 5,5). Jaki sens się za tym kryje? Otóż Pan postanowił tak dlatego, aby nasza miłość rozgrzała się w zmartwychwstaniu i oddzieliła się od miłości świata, tak, aby cała dążyła do Boga. Tutaj bowiem rodzimy się i umieramy, i to, co jest tutaj, nie jest warte naszej miłości. Zatem wznieśmy się miłością, zamieszkajmy naszą miłością na wysokości, tą miłością, którą kochamy Boga. W naszej ziemskiej pielgrzymce zważajmy tylko na to, że tutaj nie będziemy przebywać wiecznie, dobrym zaś życiem przygotujemy sobie mieszkanie tam, skąd nigdy nie odejdziemy. Albowiem Pan nasz Jezus Chrystus po swoim zmartwychwstaniu "już nie umiera, śmierć nie ma już nad Nim władzy" (Rz 6,9). Oto co mamy kochać. Oto dlaczego Pan nie chciał udzielić Ducha, dopóki nie został uwielbiony: chciał bowiem w swoim ciele objawić życie, którego jeszcze nie mamy, ale którego spodziewamy się w zmartwychwstaniu.13
    I zaraz po swoim zmartwychwstaniu Chrystus "tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego: którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20,22n).

    "Tchnął na nich". Uczynił to Ten, który tchnieniem ożywił pierwszego człowieka; podniósł go z błota, kiedy tchnieniem udzielił członkom duszy. Teraz również tchnął na nich, aby powstali z błota i wyrzekli się brudnych czynów.14

    Ojcze Czcigodny, a na koniec powiedz nam jeszcze parę słów na temat tyle dającej do myślenia wypowiedzi z Listu do Rzymian: "Gdy nie umiemy modlić się jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w jękach, których nie da się wyrazić słowami" (8,26).

    Nie jęczy Duch Święty w sobie i u siebie, w Najświętszej Trójcy, w wiekuistej boskiej substancji. Jęczy w nas, tzn. sprawia, że my jęczymy. Wielka to sprawa, że sam Duch Święty uczy nas jęków. Przypomina nam, żeśmy pielgrzymami i uczy nas tęsknić do ojczyzny, tak że samą tęsknotą jęczymy. Komu na tym świecie dobrze, a raczej kto sądzi, że mu dobrze, ten skrzeczy jak kruk: rozpiera go cielesna radość i obfitość rzeczy doczesnych i puste szczęście. Kto zaś czuje się przygnieciony śmiertelnością i daleki od Pana, kto wie o tym, że nie osiągnął jeszcze obiecanej mu chwały wiecznej, ale ma ją dopiero w nadziei - kto o tym wie, ten jęczy. I dopóki z tego powodu jęczy, dobrze czyni: Duch nauczył go jęków, od gołębicy nauczył się jęczeć. Wielu bowiem jęczy w ziemskim nieszczęściu: złamani utrapieniem, dotknięci chorobą, uwięzieni lub skuci w kajdany, podczas morskiej burzy lub w środku zasadzek nieprzyjacielskich. Ale jęczą wówczas nie jękiem gołębicy, nie miłością Bożą, nie duchowo jęczą. Kiedy zostaną uwolnieni z tych ucisków, wykrzykują głośno: bo są to kruki, nie gołębice. Gdy Noe wypuścił z arki kruka, ten nie powrócił; wypuszczona gołębica powróciła. Miał Noe kruka, miał również gołębicę, oba rodzaje ptaków przebywały w arce. Arka zapowiadała Kościół. Wynika stąd, że w tym potopie światowym oba rodzaje muszą przebywać w Kościele: i kruk, i gołębica. Kruki to ci, którzy swojego szukają. Gołębice - ci, którzy szukają tego, co Chrystusowe.15

    Obyśmy tylko byli gołębicami!

    Myślę, że skopiowany materiał będzie uzupełnieniem do notki- jest tu również przedstawienie Ducha Świętego jako :
    Nauczasz, Ojcze, że Duch Święty jest osobową Miłością, którą złączeni są Przedwieczny Ojciec i Jednorodzony Syn.

    Powiada Pismo Święte: "Bóg jest miłością" (1 J 4,8) oraz że jest ona "z Boga" (w. 7) i że w nas sprawia to, iż "trwamy w Bogu", a "On w nas" (w. 12n), a ponadto, że "udzielił nam ze swego Ducha" (w. 13). Sam Duch jest Bogiem Miłością. Jeśli wśród darów Bożych nie ma nic większego ponad miłość i jeśli nie ma większego daru Bożego niż Duch Święty, wynika stąd, że On sam jest miłością - On, który jest zarówno Bogiem, jak z Boga. I jeśli miłość, jaką Ojciec kocha Syna, a Syn Ojca, objawia niewysłowioną wspólnotę Ich Obu, to godzi się przyjąć, że właściwą nazwą Tego, który jest wspólnym Duchem Ich Obu, jest Miłość. Wprawdzie zdrowa wiara i rozum każą pamiętać o tym, że w Trójcy nie tylko sam Duch Święty jest miłością, jednakże - idąc za powyższymi argumentami - nie jest pomyłką nazywać Go w sposób właściwy Miłością. Podobnie nie On jeden jest w Trójcy duchem świętym, gdyż zarówno Ojciec jest duchem, jak Syn, a również świętym jest Ojciec i Syn, a jednak nie jest pomyłką nazywać Go w sposób właściwy Duchem Świętym.2
  • @alfa.com.hel 19:59:04
    Nie, nie, nie, nie. Nie wczytałaś się. To przestraszne herezje. Muszę ochłonąć zanim odpowiem - może w notce.

    "Bóg jest miłością", ale miłość nie jest Bogiem, a to właśnie wynika z tekstu ojczulka Salija. - Zupełnie jakby to napisał na zamówienie lewactwa.
    To trzeba koniecznie wyprostować.

    Przykro mi, ale będę go musiał poważnie skrytykować.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @miarka 22:29:38
    JESZCZE NA ŚWIECIE NIE BYŁO LEWACTWA, a we wszystkich Kościołach były napisy- BÓG JEST MIŁOŚCIĄ- jest tu mowa o osobowej miłości Boga- i logiczne, że Bóg jest Miłością, ale Miłość miłość nie jest Bogiem- każdy o tym wie.
    Jakie Ty herezje widzisz w tekście O. Salija? O jakim lewactwie mówisz?- myślę, że tak- ochłoń trochę, zanim zaczniesz krytykować.. Pozdrawiam.
  • @miarka 22:29:38
    Powiada Pismo Święte: "Bóg jest miłością" (1 J 4,8)

    Sam Duch jest Bogiem Miłością.- dlatego, ze jest Bogiem

    On sam jest miłością - On, który jest zarówno Bogiem, jak z Boga.

    To niesamowite! Duch Święty, Boska Osobowa Miłość łącząca Ojca i Syna, jest składany w darze ludziom, abyśmy w Nim się zjednoczyli! Abyśmy naśladowali tę jedność, jaką złączeni są Ojciec i Syn! Przecież to aż woła o miłość z naszej strony!

    Rozumiem to bardzo dobrze, nie ma tutaj herezji ani lewactwa. każdy dobrze wie kiedy jest mowa o Osobowej Miłości Boga, a kiedy o Osobie Boga. Wystarczy myśleć bez uprzedzeń. Pozdrawiam.
  • @alfa.com.hel 00:11:37
    Witam.
    Po kolejnych problemach z komputerem (właśnie znów straciłem tekst), siadam, żeby się wgryzać w temat, ważny temat.

    Piszesz:
    "każdy dobrze wie kiedy jest mowa o Osobowej Miłości Boga, a kiedy o Osobie Boga. Wystarczy myśleć bez uprzedzeń".

    Zgoda, że Ty to dobrze rozróżniasz. W mojej ocenie problem dotyczy jednak wielu, a i Ty nie jesteś wolna od zagrożenia, skoro bezkrytycznie posłużyłaś się autorytetem, co do którego już nie raz miałem zaobserwowane dziwne wypowiedzi.
    Co prawda to wcale nie musi świadczyć o jego złej woli - można być zmanipulowanym na wiele sposobów, ale czujność nie zawadzi.

    Jako Kościół, jako Naród a nawet jako ludzkość przyspaliśmy czas ataku Złego. On nie śpi.
    Też nie dziwne, skoro i Apostołowie przysypiali, czy to podczas Przemienienia Pańskiego na Górze Tabor, czy podczas modlitwy Jezusa w Ogrodzie Oliwnym.

    Wtedy nic złego się nie stało, teraz jednak atak poszedł już tak daleko, że nie obejdzie się bez walki "ze wszystkich swych sił", bez ofiar i poświęceń, i krwi wielu...
    A każda chwila zwłoki w podjęciu walki powoduje tylko tyle, że koszty, które będziemy musieli podjąć będą jeszcze większe - nie tylko Kościół, rodziny i narody są zagrożone, ale i cała ludzkość.

    Trzeba pamiętać, że atakowani jesteśmy na wiele sposobów, zwłaszcza od wewnątrz. Szatan umie się podszyć pod anioła światłości.

    Główne dziś stosowane techniki manipulatorskie, to metody "powolnego gotowania żaby" i "okien Overtona" - jedna z zewnątrz, druga od wewnątrz, a w obu chodzi o znieczulenie nas na zagrożenie , a więc o demoralizację pozbawiającą nas zdolności do samoobrony.

    To techniki malutkich, niezauważalnych, nie budzących natychmiastowego sprzeciwu kroczków, ale rozpisanych choćby na wiele lat - np 75.
    To jest szalenie niebezpieczne, zwłaszcza że manipulatorzy budowanej utopii, w której to oni byliby niekwestionowanymi panami nad niewieloma milionami niewolników, którzy przeżyją "depopulację" naiwnie liczący, że byłby to ustrój zdolny do przetrwania, angażują w to wielomiliardowe kwoty pieniędzy.

    Dlatego "nie ma że boli", a "jak boli to ma boleć" - nie musi być aktu oskarżenia, by tu rzucać podejrzeniami, dopóki się nie oczyścimy z wrogów wewnętrznych, bo ci są z zasady wielekroć groźniejsi od zewnętrznych, zwłaszcza działających jawnie.

    A temat miłości jest kluczowym w lewackim manipulatorstwie. On zmierza nie tylko do tego, żeby na miłości poprzestawać, nie sięgając już nawet do samej istoty dobra jako dobra wspólnego, a przy nim osobistego.
    Rozróżnianie ich od zła i opowiadanie się po stronie czynienia dobrze to sam sens prawości - niestety to, do czego zdążają lewacy idzie w poprzek. Idzie w poprzek, ku temu, abyśmy zaakceptowali zło - choćby w niewielkim tylko zakresie.
    Diabeł dobrze wie co robi, bo "Nie ostoi się dom skłócony", a zło wewnętrzne rozsadzi każdą strukturę.
    Dlatego tak ważne abyśmy nie dali sobie wmówić, że można demokratycznie przegłosowywać kwestie moralne. Nie można.

    Zauważ też, że zaczęliśmy od tematu Wody Żywej, od świętości, a utknęliśmy w miłości.
    To wielki dowód na to, że te manipulacje, którymi jesteśmy atakowani zmierzają do wywindowania miłości na WARTOŚĆ SAMĄ W SOBIE.

    Pozdrawiam serdecznie.
  • @miarka 14:16:20
    c.d.
    "każdy dobrze wie kiedy jest mowa o Osobowej Miłości Boga, a kiedy o Osobie Boga. Wystarczy myśleć bez uprzedzeń".

    Otóż nie. Krytyka uprzedzeń w ogóle to już satanizm.
    Jest wprost przeciwnie. Cała nasza wiara, cała Tadycja, cała nauka Kościoła, cała nasza mądrość i logika stoją na uprzedzeniach.

    Nie zaczynamy od nowa, nie przekreślamy doświadczeń naszych przodków, ani tego przed czym nas przestrzegał Bóg w swoich objawieniach, ani mądrości, które nam wpisał w naturę, którą poznajemy, a zwłaszcza w swoich przykazaniach.

    Tu chodzi dokładnie o pierwsze przykazanie. Jeśli uznać miłość za boga jest ona bogiem lewackim, "cudzym bogiem".

    Tak, przykazania to są nasze uprzedzenia.
    Jednak one nas nie zniewalają. Nie ma więc sensu lewackie "wyzwalanie się", uznawanie "bezpruderyjności", postępowości, zmiany i nowoczesności za wartości.
    Jesteśmy w kontynuacji. Nie możemy przerwać naszych powołań i odpowiedzialności. Nasze decyzje duchowe muszą być trwałe. Nasz duch musi mieć ciągłość, bo taka jest natura życia.

    A nasz duch przychodzi z góry, nie z dołu. Przychodzi od strony świętości, od Boskości, od jej uwielbienia, nie od dobra, nie od sprawiedliwości, nie od miłości, o prawie politycznym, poprawności politycznej i innych ideologiach, i wartościach materialnych, oraz przyjemnościach już nawet nie mówiąc, choć i tu nie brakuje takich, co je mają za boga, np. pieniądz, czy sex.

    Stawiając jakąkolwiek wartość na pozycji wartości samej w sobie odchodzimy od idei, która jej przyświeca, odchodzimy od jej służebności. Otrzymujemy ideologię - boga inaczej mówiąc.
    Otrzymujemy boga, który nie tylko zniewala - bo on pozbawia i człowieczeństwa, i moralności, i prawości, oraz wolności i miłości dobrze rozumianej - zwłaszcza ofiarnej miłości, troskliwej, odpowiedzialnej i wspólnototwórczej ku życiu w pełni ludzkiemu i świętemu.
    Boga, który sam się mianuje większym jak sprawiedliwość, podczas gdy jest tylko chwilowym, na "tu i teraz" zaślepionym, krótkowzrocznym, chciejskim, utopijnym interesem.

    Mianuje się miłością tylko oszukańczo, wykorzystując zasadę, że jak ktoś kocha, to już wypełnił Prawo.
    Tymczasem trzeba wtedy miłością a nie prawem kierować się w każdym swoi postępku - "myśli, mowie i uczynku" - a nie tylko mówić że się kocha (podobnie jest z wiarą i nadzieją).
    Trzeba wtedy swoją miłość widzieć nie tylko jako element sprawiedliwości, ale i jako służebną na rzecz wszystkich ludzkich wartości wyższego od niej rzędu.

    Pozdrawiam
  • @miarka 15:35:05
    cd.

    A co do tekstu o. Salija, to trzeba ... wyjątkowo dużo zdrowia żeby go rozkałapućkać.

    Weźmy tylko z końcówki:
    “Sam Duch jest Bogiem Miłością. Jeśli wśród darów Bożych nie ma nic większego ponad miłość i jeśli nie ma większego daru Bożego niż Duch Święty, wynika stąd, że On sam jest miłością - On, który jest zarówno Bogiem, jak z Boga”.

    „jeśli...”, "Jeśli wśród darów Bożych nie ma nic większego ponad miłość..."

    Przecież to błędne założenie. Miłość należy do wartości z grupy wyrażających sprawiedliwość. Wyższego rzędu od sprawiedliwości jest prawość, w tym natura, jej prawa i nasza tożsamość – a wszystko to dary Boże.
    Dalej mamy moralność w tym zwłaszcza nasze wspólnoty i wszystko, co chroni nasze życie.
    Dalej nasze człowieczeństwo, od wstydu i sumienia zaczynając, przez godność ludzką dzieci Bożych, ku pokojowi i świętości, oraz zbawieniu i życiu wiecznemu zmierzając.


    „godzi się przyjąć, że właściwą nazwą Tego, który jest wspólnym Duchem Ich Obu, jest Miłość”.

    Jest. Tylko co z tego. Przecież jest i Boskość, jest i świętość, jest i np. sprawiedliwość, mądrość, itd, itd.

    Takich wywodów jak o. Salija, można przeprowadzać dziesiątki, tylko po co?
    Każda z powyższych cech Bożych wyraża Boga, ale przecież Bogiem nie jest. Ba, nawet być nie może.
    Nie może, bo Bóg ma w dyspozycji i cechy nadnaturalne wykraczające nad całą znaną nam rzeczywistość materialną (w tym energetyczną) i duchową.

    Każda próba sprowadzenia Boga do jakiejkolwiek ze znanych nam wartości musi się skończyć produkcją nowej, utopijnej ideologii.

    A tak przy okazji: czyż nie są najważniejszymi Bożymi atrybutami: duch ojcostwa, duch synostwa i duch świętości? Warto zauważyć, że nie ma ich wśród ludzkich potrzeb i wartości.
    Czyż to nie są to otrzymywane w darze od Boga duchy, ku doskonałości w których i my sami nie mamy zmierzać przede wszystkim?

    Czyż nie trzeba tu zauważyć, że miłość tu jest konieczna, ale drugorzędna jako narzędzie, jako środek do celu, a więc wynosić jej poza przypisaną jej rolę nie można?

    Pozdrawiam serdecznie
  • @miarka 14:16:20
    Powiem Ci krótko- w dzisiejszych czasach jeśli chcesz prawidłowo rozróżniać, to módl się o dar rozeznawania duchowego- rozeznania duchów. Nie pomoże żadna filozofia bez tego daru- bo tutaj np. nie widzę tego, co Ty- możesz nie zgadzać się z interpretacją- każdy ma prawo do niej, ale w tekście nie ma tego, co Tobie podpowiada "duchowy lęk"- ja tez jestem czujna, ale dzięki darowi rozeznawania- rozumiem...
    Musisz brać pod uwagę, że inaczej interpretować będzie człowiek o abstrakcyjnym myśleniu, inaczej np. sceptyczny umysł etc.
    W tym tekście jest właśnie trochę abstrakcji, która ja doskonale rozumiem- natomiast nie każdy sięga i nie każdy musi sięgać do jego tekstów, tak, jak nie każdy zrozumie Jana od Krzyża. Pozdrawiam.
  • @miarka 16:43:13
    //Otóż nie. Krytyka uprzedzeń w ogóle to już satanizm. //
    Chyba mnie nie rozumiesz...
    //Nie zaczynamy od nowa, nie przekreślamy doświadczeń naszych przodków, ani tego przed czym nas przestrzegał Bóg w swoich objawieniach, ani mądrości, które nam wpisał w naturę, którą poznajemy, a zwłaszcza w swoich przykazaniach.//
    To logiczne- czerpiemy z Tradycji i doświadczeń.
    //Tu chodzi dokładnie o pierwsze przykazanie. Jeśli uznać miłość za boga jest ona bogiem lewackim, "cudzym bogiem".//

    Przecież w tekście nie było mowy o miłości cielesnej - tylko o miłości Boga, która przyjmujemy dzięki Duchowi Świętemu.

    //Tak, przykazania to są nasze uprzedzenia.
    Jednak one nas nie zniewalają. Nie ma więc sensu lewackie "wyzwalanie się", uznawanie "bezpruderyjności", postępowości, zmiany i nowoczesności za wartości.
    Jesteśmy w kontynuacji. Nie możemy przerwać naszych powołań i odpowiedzialności. Nasze decyzje duchowe muszą być trwałe. Nasz duch musi mieć ciągłość, bo taka jest natura życia.//

    Pomieszałeś naukę Ducha- miłość Ducha z cielesnością, której przecież nie promowałam w notce, ani w tekście.

    //A nasz duch przychodzi z góry, nie z dołu. Przychodzi od strony świętości, od Boskości, od jej uwielbienia, nie od dobra, nie od sprawiedliwości, nie od miłości, o prawie politycznym, poprawności politycznej i innych ideologiach, i wartościach materialnych, oraz przyjemnościach już nawet nie mówiąc, choć i tu nie brakuje takich, co je mają za boga, np. pieniądz, czy sex. //

    O tym nie było tutaj mowy...

    A dalej to już w ogóle nie rozumiem skąd Ty wziąłeś te mysli.
  • @miarka 16:43:13
    //Czyż nie trzeba tu zauważyć, że miłość tu jest konieczna, ale drugorzędna jako narzędzie, jako środek do celu, a więc wynosić jej poza przypisaną jej rolę nie można?//

    Tekst Ojca Salija był właśnie taki- bo takie zadawano Mu pytania - na takie pytania odpowiadał- nie mogłam tu użyć kolorów do tekstu pytań, ale wyraźnie to w tekście widać.
    Ale to nie znaczy, ze O. Salij nie zna innych przymiotów Boga- napewno zna, a i mówi o tym.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • @alfa.com.hel 22:00:45
    "//Otóż nie. Krytyka uprzedzeń w ogóle to już satanizm. //
    Chyba mnie nie rozumiesz...

    Tak piszę jak rozumiem. Można próbować doprecyzowań...


    "//Nie zaczynamy od nowa, nie przekreślamy doświadczeń naszych przodków, ani tego przed czym nas przestrzegał Bóg w swoich objawieniach, ani mądrości, które nam wpisał w naturę, którą poznajemy, a zwłaszcza w swoich przykazaniach.//
    To logiczne- czerpiemy z Tradycji i doświadczeń."

    No właśnie - korzystamy zwłaszcza z gotowych nauk, przestróg i uprzedzeń.


    "//Tu chodzi dokładnie o pierwsze przykazanie. Jeśli uznać miłość za boga jest ona bogiem lewackim, "cudzym bogiem".//

    Przecież w tekście nie było mowy o miłości cielesnej - tylko o miłości Boga, która przyjmujemy dzięki Duchowi Świętemu".

    A skąd pomysł, o tej "miłości cielesnej"? Lewactwo niejedno ma imię. Próbuje nas wyonacyć na wiele sposobów.


    "//Tak, przykazania to są nasze uprzedzenia.
    Jednak one nas nie zniewalają. Nie ma więc sensu lewackie "wyzwalanie się", uznawanie "bezpruderyjności", postępowości, zmiany i nowoczesności za wartości.
    Jesteśmy w kontynuacji. Nie możemy przerwać naszych powołań i odpowiedzialności. Nasze decyzje duchowe muszą być trwałe. Nasz duch musi mieć ciągłość, bo taka jest natura życia.//

    Pomieszałeś naukę Ducha- miłość Ducha z cielesnością, której przecież nie promowałam w notce, ani w tekście".


    Nic nie pomieszałem i ja też miłości cielesnej też nie promuję - nie nawołuję do pójścia za cielesnością.
    To, co piszę dotyczy "wody żywej" - a i pragnienia, i życie są związane z cielesnością.
    Duch też ożywia ciało...
    Ciało jest świątynią Boga...
    Tak więc gdzieś w podtekście to cielesność jest, ale to raczej nadinterpretacja, żeby mi z tego robić zarzut.
    Owszem, przestrzegam przed lewactwem, a lewactwo to wszystko na opak - głownie cielesność, trochę duchowości i zero nadprzyrodzoności, ale nie mnie trzeba za to winić.


    "//A nasz duch przychodzi z góry, nie z dołu. Przychodzi od strony świętości, od Boskości, od jej uwielbienia, nie od dobra, nie od sprawiedliwości, nie od miłości, o prawie politycznym, poprawności politycznej i innych ideologiach, i wartościach materialnych, oraz przyjemnościach już nawet nie mówiąc, choć i tu nie brakuje takich, co je mają za boga, np. pieniądz, czy sex. //

    O tym nie było tutaj mowy...A dalej to już w ogóle nie rozumiem skąd Ty wziąłeś te mysli."


    Mogło i nie być, ale to już dzieci wiedzą, że Duch Święty zstępował z góry jak gołębica...", a przeciwne do duchowych pobudki są niskie, a także, że ze władza od Boga pochodzi, a reprezentujący przeciwną duchowej, materialną stronę życia chcą rządzić zwłaszcza za pomocą pieniędzy i seksu. Nadto, że jak Bóg jest na pierwszym miejscu, to i wszystko zajmuje swoje miejsce - a dzieci to dobrzy obserwatorzy ...
    "W dzień pięćdziesiątnicy też: (Dz 2, 2) Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. 3 Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden".
    - A więc z góry, z góry..."

    Pozdrawiam serdecznie
  • @alfa.com.hel 22:04:57
    "Ale to nie znaczy, ze O. Salij nie zna innych przymiotów Boga- napewno zna, a i mówi o tym."

    Pożyjemy, zobaczymy...

    Pozdrawiam wzajemnie.
  • @alfa.com.hel 21:51:27
    "Powiem Ci krótko- w dzisiejszych czasach jeśli chcesz prawidłowo rozróżniać, to módl się o dar rozeznawania duchowego- rozeznania duchów". "...ja tez jestem czujna, ale dzięki darowi rozeznawania- rozumiem..."

    Dobrze. Sprawdziłaś od strony duchowej. Tylko co z tego, jak mnie dalej pika. W gruncie rzeczy ja nigdzie nie pisałem, że w tym temacie lewactwo, czy ojciec Salij kierują się złym duchem. Pisałem tylko, że szatan atakuje na wiele sposobów, że umie się podszyć pod anioła światłości.

    Tak więc sprawdziłaś duchy, czy nie są złe, a więc sprawdziłaś nie to, co trzeba. Musisz założyć gęstsze sito i sprawdzić demony, które mają paskudny zwyczaj przylepiać się do duchów dobrych, albo do emocji towarzyszących ludzkim uczuciom prowadząc ludzi w ogóle do zagłuszenia uczuć i ducha, a przerabiając ich na kierujących się nademocjonalizmem, czyli pożądliwościami, chciejstwami, kierując ich ku myśleniu magicznemu, czyniąc z nich marionetki w rękach manipulatorów.

    Dzisiejsze media pracują na nademocjonaliźmie – cała tu sztuczka polega na tym, że emocje nadmierne dają się przekierowywać na inne obiekty. Demony łatwo przechodzą na inne osoby – tak jak duchy podlegają bilokacji.

    Jak media pokażą krew, wojnę, skutki trzęsienia ziemi, a później dobrego polityka, ktrego chcą zniszczyć, to wszystko co złe powiedzą na niego, natychmiast i bezkrytycznie będzie przez publiczność przyjęte, choćby z prawdą nie miało nic wspólnego.

    Jak szef doprowadzi pracownika do białej gorączki, ten bez ważnego powodu zrobi w domu awanturę, krzywdząc domowników, aż się wyżyje (dotyczy i kobiet).

    Jak się będzie ludzi epatować antypolską polityką historyczną, z czasem demony tak oblepią obrazy Polaków, że wszyscy w nich wokół będą widzili same złe cechy, choćby to były jakieś zupełnie marginalne sprawy, a oni sami w obiektywnym obrazie niemal ideałami.

    Niestety bywa, że i sami Polacy dają się tu zmanipulować – nie tylko odsuwają się od innych, ale i sami zaniechują własneego dobrego i świętego życia widząc się niegodnymi obcowania z dobrymi ludźmi, miewają fałszywe skrupuły, traą wiarę w siebie, szukają towarzystwa „podobnych sobie”, nawet zdeklarowanie złych, tolerując zło tak u innych, jak swoje, wchodząc w kompromisy moralne, dając się demoralizować, a nawet odczłowieczać, przerabiać na bestie w ludzkiej skórze gotowe realizować „swoje cele i potrzeby” (zwykle wcale nie swoje tylko podstępnie zasugrowane) „za wszelką cenę”.

    Takich sztuczek diabelskich są tysiące. Wspólnym ich mianownikiem są demony, które przylepiają się do duchów dobrych, a później tak na nich działają, że zachowują się tak, jakby mieli ducha złego.


    "Ty- możesz nie zgadzać się z interpretacją- każdy ma prawo do niej".
    O jakiej Ty interpretacji mówisz? Czy nie pomyliłaś Kościoła ze Zborem, czy wiary z przekonaniem politycznym, gdzie można akceptować jakąś interpretację POSTAWY, która choć inną drogą to zmierza do wspólnego celu? Czy nie widzisz, że tu chodzi o zwichrowanie naszej duchowości, byśmy dalej szli już w innym kierunku?

    Czyż ducha można różnie interpretować? Czyż duchy dobre mogą kłamać? Skąd ten diabelski pomysł? Czyż taki "zinerpretowany" to byłby ten sam duch? A co dopiero, gdy tu chodzi o samego Ducha Świętego?

    Czy Ty nie nie widzisz, że tu chodzi o sekciarstwo, o zupełne odejście od naszej religii ku ideologii, ku wartości samej w sobie w miejsce Boga.
    Czy nie widzisz ku czemu to zmierza?
    Że to już manipulatorskie otwarcie okna Overtona zaczynające się od prawdziwego „Bóg jest miłością” i zaraz zrobienie z miłości osoby, bo pisanie słowa miłość jako Miłość, czyli z dużej litery?
    Że dalej, już w następnym oknie trwa zrównywanie Boga Ducha Świętego z tą Miłością?
    Że w następnym oknie przyjdą wyjątki, które mają pokazać że tak jest, że miłość (Miłość) jest nawet lepiej tłumacząca pewne relacje, by w kolejnych oknach przekonywać nas, że Duch Święty to milość , a że Duch święty to Bóg, to Miłość jest Bogiem?...


    Piszesz powyżej: „ w tym tekście jest właśnie trochę abstrakcji, która ja doskonale rozumiem".

    Jak tak doskonale, to może opisz to dokładniej, tak żebym i ja zrozumiał, bo z tego co ja widzę, to abstrakcje dotyczą postrzegania materii, ale przy niezmiennym duchu, duchu, który jednak nas trzyma w tym, co realne i święte.


    „w tekście nie ma tego, co Tobie podpowiada "duchowy lęk"”
    Jeszcze tylko brakuje, żebyś dodała: „„Nie lekajcie się” (JP II)”! Owszem, można tu widzieć postawę lękową, ale wyłącznie w sensie „bojaźni Bożej”, bojaźni utraty Boga na rzecz podmienionego boga fałszywego, boga obcego. A przecież tu jeszcze nie ma się skończyć na na uznaniu, że miłość jest bogiem (może i Bogiem – jako Bóg jedyny?). Nie wiadomo co i kogo lewactwo chce nam podstawiać za tą Miłość w następnych oknach, ale łatwo sobie wyobrazić że w ostatnim czeka już orvellowski Wielki Brat!!!
    W tekście tego nie ma, ale to już wisi nad naszymi głowami, bo po to właśnie są otwierane te okna Overtona.

    I co, dalej twierdzisz, że mamy zamknąć oczy i iść w ciemne, bo nasz przewodnik nosi sutannę?

    Pozdrawiam serdecznie.
  • @miarka 07:37:43
    DOPIERO TERAZ ZROZUMIAŁAM TWOJE INTENCJE:
    //W tekście tego nie ma, ale to już wisi nad naszymi głowami, bo po to właśnie są otwierane te okna Overtona.//

    CAŁY CZAS chodziło mi właśnie o to, że w tekście tego nie ma....A w codziennym życiu- owszem, jest mnóstwo zagrożeń.

    //I co, dalej twierdzisz, że mamy zamknąć oczy i iść w ciemne, bo nasz przewodnik nosi sutannę? //
    NIGDY TEGO NIE NAPISAŁAM- Bóg sam wskaże Ci drogę, gdy jesteś Mu posłuszny, a co do Osób w sutannie, to należy zachować szacunek- Sam Dawid, gdy dano Mu w ręce Saula nie zgodził sie na pozbawienie Go życia, bo "był namaszczony"- więc Bóg osądzi swoje Sługi. A ja nie mam zamiaru wchodzić w filozofie Zawiszy i zaśmiecać swoje wnętrze- tu właśnie jest zalążek satanizmu. Pozdrawiam
  • @alfa.com.hel 10:29:33
    "Bóg sam wskaże Ci drogę, gdy jesteś Mu posłuszny, a co do Osób w sutannie, to należy zachować szacunek- Sam Dawid, gdy dano Mu w ręce Saula nie zgodził sie na pozbawienie Go życia, bo "był namaszczony"- więc Bóg osądzi swoje Sługi".

    Owszem, ale zastosowanie tej analogii nie jest to takie proste. Saul był już pokonany. Chodziło więc tylko o sprawiedliwość. Dawidowi nie zagrażał.

    U nas zaś nie o sprawiedliwość chodzi - my się musimy najpierw obronić. - To nasz moralny obowiązek unieszkodliwić wszelkie bestie w ludzkiej skórze, zagrażające nam, naszym rodzinom, narodom, Kościołowi i ludzkości w ogóle - choćby to były bestie w sutannie.
    Przebaczenie pokonanym to sprawa wtórna.

    Pozdrawiam serdecznie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY