Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
597 postów 6826 komentarzy

www.myśląca.pl

alfa.com.hel - Chcę zamieszczać rozważania biblijne, świadectwa Bożego działania i poezję...Mój status- nauczyciel na emeryturze- humanista, teolog; dobra znajomość zagadnień biblijnych i egzystencjalnego wymiaru Słowa Bożego.

NOCNE CZUWANIE - Wielki Post- KRZYŻ CHRYSTUSA- Ojczyzna

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Panie Jezu! o Polskę…błagam Cię...o Polskę! i o światło Ducha co ciemność rozproszy przecież Naród nie może być Chryste jak Judasz co sprzedał swoją wolność za tych parę groszy.Jeszcze się szarpię Chryste! jeszcze trwam w nadziei.....(Anonymous)

PORANNA MEDYTACJA:

ROZWAŻANIA Z JANEM PAWŁEM II

Tekst Papieża: Z homilii podczas Mszy św. (Kraków, 13.08.1991 - nagranie): „Jakże aktualne jest to, co pisze Apostoł w Liście do Efezjan: "Nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia. Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew (...), znieważanie - wraz z wszelką złością (...). Przebaczajcie sobie [nawzajem], tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie" (4,30-32). Jakże bardzo to aktualne!”

Prymas Tysiąclecia o krzyżu – te słowa warto przemyśleć

 Chrystus prowadził rzesze ludzkie do nieba przez krzyż– i nasze cierpienie może niekiedy otworzyć niebo wielu ludziom. Krzyż jest dla współczesnego świata wyrzutem sumienia, bo przypomina wywyższenie poniżonego dziś człowieczeństwa. Dlatego obecnie jest tak odrzucany.

Każda prawdziwa miłość musi mieć swój Wielki Piątek. To nie krzyż się chwieje, to świat się chwieje i toczy – Krzyż stoi!

Nie ma się co dziwić, gorszyć i niepokoić tym, że Kościół jest stale krzyżowany; jak Chrystus zwyciężył na krzyżu, tak i Kościół zwycięża na krzyżu i przez krzyż.

Nie Kościół ma się przystosować do świata, tylko świat ma się przystosować do Ewangelii. Ciężko jest być wiernym Bożym przykazaniom, ale zachowanie Bożych przykazań daje radość, a pogwałcenie ich mnoży krzyże i mękę.

Możesz na chwilę, mój Bracie, zamknąć oczy na wszystkich ludzi, jak gdyby oni na świecie wcale nie istnieli, i pomyśleć, że dzieło krzyża, zbawcza Krew i cała nieskończona Miłość jest dla ciebie, spłynęła na ciebie, odmieniła i uświęciła ciebie.

Chociażbyśmy przegrali życie w oczach świata i świat by się nas wyrzekł, skazując na śmierć jak łotrów na ukrzyżowanie – jest to ocena świata. Pozostaje jeszcze ocena Boga. Bóg przekreśla wyrok świata – „winien jest śmierci” i ogłasza swój Boży wyrok – „dziś jeszcze będziesz ze Mną w raju”

Chrystusowy testament z krzyża: „Oto Matka twoja, oto syn Twój” to słowa, które nie umierają, żyją w nieskończoność. „Błogosławioną mię zwać będą wszystkie narody”…Taka jest detaliczna wola Boga, który posłał uczniów swoich, aby nauczali wszystkie narody. Jeżeli wszystkie to czemuż nie nasz?

                                                                   ````````````````````````````````

 Grzech to nie tylko "bolesne widowisko bytu zbuntowanego przeciwko Bytowi - źródłu wszelkiego bytu i wszelkiej doskonałości", ale również zniszczenie dokonane w stworzeniu, w samym człowieku. W ten sposób podkreślamy kosmiczny wymiar grzechu.

Złość grzechu poznajemy po jego skutkach, jakimi są:

     - zerwanie intymnej relacji z Bogiem (skutek najtragiczniejszy). Ta szczególna bliskość była specjalnym darem sprzed upadku. Człowiek rozpoczyna po raz pierwszy łamać przymierza. Odcina się od źródła dobra, piękna, prawdy.

     - zaburzenie zdolności postrzegania. Adam i Ewa po grzechu zamiast piękna -widzą tylko zawężoną rzeczywistość: że są nadzy. Dotychczas im to nie przeszkadzało, teraz widzą głównie to. Przekroczenie przykazania wiedzie do zaburzenia spostrzegania.

     - strach. Wskutek grzechu rodzi się strach przed Bogiem Ojcem. Miłość i dziecięca ufność ustępują miejsca lękowi. Mimo iż Bóg jest przedstawiony jako ktoś łagodny (przechadza się w porze popołudniowej), to nasi prarodzice się Go boją. Człowiek-grzesznik boi się nie tyle Boga, ile obrazu Boga, jaki sam sobie wytworzył.

     - skutki społeczne: zerwanie więzi między ludźmi. Grzech pierworodny rozpoczyna serię wzajemnych oskarżeń. Mężczyzna traci właściwą mu pewność siebie i zrzuca winę na Ewę. Ewa na węża. Ludzie przestają się rozumieć. Odczuwają wstyd wobec siebie. Wężowi udało się nie tylko ich zwieść, ale i skłócić pomiędzy sobą.

     - kosmiczne skutki grzechu: grzech staje się wielką tragedią o wymiarach kosmicznych. Ziemia rodzi cierń i oset. Ludzie są pozbawieni niewinności. Pożądliwość nimi włada. Pojawiają się bóle rodzenia, wszelkie choroby i cierpienia. A wreszcie zapłatą za grzech jest śmierć. Dar nieśmiertelności był niezasłużoną łaską. Bóg odbiera go człowiekowi, z miłosierdzia, aby człowiek mógł przez śmierć zerwać z grzechem. Lepiej bowiem umrzeć, niż żyć w grzechu!

Zupełnie inaczej wyglądają skutki zbawienia, które nie są "symetryczne" w stosunku do popełnionego zła.

 SKUTKI ZBAWIENIA: NIEWINNI, SYNOWIE  I DZIEDZICE

     Niewinni: W sądzie mieliśmy zapłacić śmiercią za grzech. Jezus umiera za nas (zamiast nas) i zmartwychwstając - wskrzesza nas wraz ze sobą. Wówczas Bóg Ojciec wydał wyrok na człowieka oskarżonego przez swój grzech i zasługującego na śmierć: dzięki temu, że ten został odkupiony przez krew Jego Syna, człowiek został uniewinniony!

     Dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie, nie ma już żadnego potępienia, ponieważ Jezus. skreślił dłużny zapis, który nas obciążał (por. Rz 8,1 i Koi 2,14). Poprzez zasługi Chrystusa otrzymujemy tytuły realne:

     Synowie: Odtąd, dzięki Duchowi przybrania za synów, zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi. Mamy udział w Duchu synostwa Jezusa i z całą słusznością możemy być nazywani dziećmi Bożymi, ponieważ nimi jesteśmy (por. Rz 8,14).

     Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem (Ga 4,6-7)

Dziedzice: Będąc synami, automatycznie zostaliśmy nazwani dziedzicami wszelkich błogosławieństw mesjańskich: Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa (Rz 8,17).

     Jako synowie mieliśmy prawo do dziedzictwa, które dzielone było między syna pierworodnego oraz jego braci. Pierworodny otrzymuje dwie trzecie spadku, a reszta dzieli się pozostałą jedną trzecią, nie włączając w to kobiet. W taki oto sposób dziedzic- two Królestwa przypada w udziale na pierwszym miejscu Jezusowi Chrystusowi, pierworodnemu spośród wielu braci (Rz 8,29), a reszta dziedzictwa dzielona jest między wszystkich pozostałych synów, tak że na każdego przypada bardzo mała część. Tak jednak się nie dzieje, jako że jesteśmy nie tylko dziedzicami Boga, ale i współdziedzicami Chrystusa: to znaczy nam przypada dziedzictwo pierworodnego. Ponadto dziedzictwo to nie jest zarezerwowane tylko dla mężczyzn, ponieważ w Jezusie nie ma już mężczyzny ani kobiety, ale jesteśmy kimś jednym w Chrystusie Jezusie (Ga 3,28).

 DAR DZIEDZICTWA

 Duch Święty Obietnicy jest gwarantem naszego dziedzictwa. Dziedzictwem nie jest coś, lecz Ktoś - sam Duch Święty, który odcisnął na nas swą pieczęć (por. 2 Kor 1,22). I co najważniejsze, Bóg udziela przez Chrystusa Ducha Świętego bez ograniczeń: Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi Słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela mu Ducha (J 3,34).

     Jedyna bariera dla tej niezmierzonej obfitości, to bariera naszych oczekiwań i pragnień...

A oto łaski, które już otrzymaliśmy:

     * łaskę przebaczenia wszystkich grzechów
     * łaskę zerwania ze swoim grzesznym życiem
     * łaskę wiary, że taka zmiana jest możliwa
     * łaskę życia nowym życiem
     * łaskę dzielenia się tym życiem z innymi
     Życie w Duchu - w jaki sposób żyje zbawiony: Jeśli sprawiedliwy żyje z wiary, wówczas powinny ujawnić się następujące cechy charakterystyczne jego życia:

     * jest on umarły dla grzechu, aby żyć dla Boga w Chrystusie Jezusie (Rz 6,11)
     * Chrystus żyje w nim (Ga 2,20)
     * człowiek żyje w postawie zwycięzcy, dzięki miłości Boga (Rz 8,37), w nadziei, że wszystko może w Tym, który go umacnia (Flp 4,13)
     * jest zawsze radosny w Panu (Flp 4,4)
     * żyje jako nowe stworzenie (2 Kor 5,17), ponieważ wszystko co dawne przeminęło
     * żyje w pokoju z Bogiem (Rz 8,1).
     * kroczy w Duchu (Rz 8,12.24).
     * żyje w wolności dzieci Bożych (Ga 5,1.6)

     Wszystko to jednak jest niemożliwe do przeżywania w sposób odizolowany albo indywidualny. Trzeba być w jedności Ducha, w jednym Ciele i w jednym Duchu, w jednej wierze i jednym chrzcie; mając jednego Boga i jednego Pana, będąc przyobleczonym w miłość i pokój, które są więzią wszelkiej doskonałości (Ef 4,5-6; Koi 3,14).

Podsumowując tajemnicę krzyża trzeba stwierdzić, że nad miarę (spłaty za grzech) obfitą okazała się łaska Boża. Zasług śmierci Jezusa wystarczy nie tylko dla przywrócenia utraconego porządku, ale i dla zbawienia wszystkich ludzi. Wartość zasług Chrystusa tworzy tzw. zbawienie obiektywne, czyli bezmiar łaski wypływający z Serca Jezusa, rezerwuar, z którego wytrysnął bez miary ogrom miłości. Pomimo obiektywnego daru zbawienia, istnieje jednak możliwość zatamowania przypływu łaski.

     Przeszkody w przyjęciu daru zbawienia:

     * posądzanie Boga o planowanie dla nas cierpienia
     * niechęć do zerwania z grzechami.

BŁĘDNE KONCEPCJE KRZYŻA

  Pierwsze skojarzenie, jakie rodzi się w umyśle powierzchownie zaznajomionych z tajemnicą Odkupienia, gdy widzą krzyż, jest podwójne:

     a) Bóg lubi cierpiących
     b) im ktoś więcej cierpi, tym bardziej podoba się Bogu.

    Na poparcie tych idei przytaczają słowa: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i Mnie naśladuje! (Mk 8,34). Trzeba jednak z całą stanowczością wyróżnić krzyż Chrystusa spośród innych krzyży. Oto czym on się różni:

     a) Chrystus przyjął go świadomie, dobrowolnie i z czystej intencji miłości do Boga Ojca i ludzi
     b) Chrystus podjął go jako niewinny Baranek.

     Aby to pojąć, trzeba uznać niewinność Chrystusa a swoją winę, co jest decyzją równie intelektualną, co i egzystencjalną.

  Cierpienie Chrystusa stanowi doskonałą ofiarę: doskonałą ze względu na podmiot, przedmiot i intencję. Jest to zasadnicza różnica między Chrystusowym cierpieniem a cierpieniem ludzkości. Cierpienie ludzkości samo w sobie nie ma zbawczego charakteru. Nie wystarczyłoby zasług cierpień całej ludzkości, aby spłacić dług choćby jednego grzechu lekkiego! Wszyscy święci są zgodni, że grzech lekki (np. zła myśl) jest gorszym nieszczęściem, niż zniszczenie świata wraz ze wszystkimi mieszkańcami w okropnych mękach! Samo cierpienie nie ma zasługi jako takiej!

     Cierpienie ma wartość, gdy jest złożone w ofierze za kogoś. Aby było ofiarą za kogoś, a nie tylko skutkiem własnych grzechów, musi spełniać dwa warunki jednocześnie - musi być:

     a) dobrowolne
     b) czyste co do intencji chcenia i działania.

     Wydaje się, że jedynie cierpienie "ze względu na Chrystusa" spełnia te kryteria. Wówczas jednak jest cierpieniem Chrystusa w człowieku cierpiącym, nie jest więc zasługą samego chrześcijanina, lecz darem Ducha Świętego. Inaczej mówiąc: żadne cierpienie człowieka nie może stanowić tytułu do roszczeń wobec Boga......

ROZMYŚLANIE O KRZYŻU

U stóp krzyża Jezusa, dusze przyoblekają się  w światłość, rozpłomieniają się miłością; tu otrzymują skrzydła, by wzbić się do lotów najwyższych. Niech stanie się ten krzyż łożem naszego odpoczynku, szkołą doskonałości, naszym umiłowanym dziedzictwem. Dlatego zważajmy, żeby nie oddzielać krzyża od naszej miłości do Jezusa: bez miłości krzyż stałby się ciężarem nie do uniesienia przez naszą słabość.” (św. O. Pio)
  „Jezus mówi mi, że w miłości to On jest moją rozkoszą, natomiast w cierpieniu ja jestem rozkoszą Jego.... Tak, kocham krzyż, tylko krzyż; kocham, bo widzę go zawsze na ramionach Jezusa Chrystusa" (św.O. Pio)

SIEDEM SŁÓW CHRYSTUSA NA KRZYŻU

 1. Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią

 Kuszenie Jezusa, Miłośnika ludzi
 
Kiedyś szatan na pustyni bezskutecznie usiłował przekonać Mesjasza do swojego pomysłu na historię Bosko-ludzkich relacji. Gdyby mógł to jeszcze i teraz chciałby kusić Bożego Syna...Chętnie przekonywał by Jezusa, że :
"Przeklęty jest człowiek, który odrzuca ofiarowaną mu pomoc. Nie jest wart  JEZUSOWEGO trudu ten, kto przybija do krzyża uzdrawiające go ręce. "
Nie - odpowiada Jezus - "Ja po to przyszedłem na świat, by dać świadectwo prawdzie" o Ojcu, który pochylił się nad człowiekiem. Nikt Mnie nie oderwie od ludzi, którzy zaplątali się we własne grzechy jak owieczka w cierniste zarośla. Nikt Mnie nie oderwie od Ojca, który jest sprawiedliwy w swoim miłosierdziu i miłosierny w swej sprawiedliwości.
Ojcze, przebacz im…
 
2. Zaprawdę, powiadam ci, dziś ze Mną będziesz w raju
 
Kuszenie złoczyńcy

Wielokrotnie ulegał podszeptom złego - przyprowadziło go to aż tutaj, na szubienicę. Teraz szatan chce ostatecznie zamknąć sprawę kolejnego zdeprawowanego przez siebie łotra. Życie zeszło mu na gonitwie za ułudą, niech teraz przeklnie swój los, ludzi, Boga, historię… Niech umrze w poczuciu absolutnej beznadziei i bezsensu - że Przedwieczny źle urządził ten świat, źle zaplanował historię....

To nie tak, bracie - mówi Jezus swemu towarzyszowi męki - nie pozwól odebrać sobie jedynego dobra, którego w życiu nie zmarnowałeś: nadziei.To nieprawda, że wszystko skończone. Za tobą dopiero jedna część życia - drugą możesz jeszcze wygrać. Czujesz, że jesteś na dnie? Zszedłem tu za tobą. Uchwyć się Mnie, tak jak Ja uchwyciłem się Ojca. Razem wygramy tę ostatnią bitwę.
Dziś ze Mną będziesz w raju…
 
3. Niewiasto, oto syn Twój. Oto Matka twoja
 
Kuszenie Maryi

 

Jej duszę przenika najboleśniejszy miecz- pokusa rozpaczy Matki, która nie potrafiła uratować swojego dziecka, pokusa rozpaczy Służebnicy Pańskiej...
"Nie bój się, Maryjo" - mówi do Jej serca Słowo - nie bój się, Ewo. Wąż nie ma w Tobie nic swojego. Teraz jest jego godzina - miażdży mnie cierpieniem, ale to Ja zmiażdżę mu głowę. Wytrzymaj, Matko, pod tym drzewem kuszenia, którym jest mój krzyż. Nie zrywaj owocu, zanim nie dojrzeje. I przyjmij moich uczniów - niech przy Tobie dojrzewają, aż się staną jak Ja - Eucharystią…
Oto dzieci Twoje…
 
4. Boże mój, Boże mój, dlaczegoś Mnie opuścił?
 
Kuszenie Miłości Ojca
 
Diabolus - ten, który dzieli. Jak mógłby nie wykorzystać i tej chwili, gdy zdaje się rozpadać jedność Trójcy Świętej?
 
Mówi więc szatan do Ojca jak niegdyś, w sprawie Hioba: "skóra za skórę. Wszystko, co człowiek posiada, odda za swoje życie. Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego kości i ciała". Na pewno przestanie się czuć Twoim Synem.
Mówi więc szatan do Syna, jak kiedyś przyjaciel Hioba: "Czyż Bóg nie wyższy od nieba? Patrz w niebo ! Jak gwiazdy wysoko! Czy Bóg wie cokolwiek, czy spoza chmur może sądzić? Chmura - zasłoną: Nie widzi. Chodzi po strefach niebieskich". Oblicze swe od Ciebie odwrócił…

A Jezus odpowiada: Boże mój, Boże- w moim poranionym ciele cała ludzkość woła: "Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał"… Jednak Ja, najbardziej samotny człowiek na ziemi, "wiem - Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi ostatni"…

 
5. Pragnę
 
Kuszenie Ducha Bożego
Duch nieposłuszeństwa i egoizmu triumfuje nad duchem miłości: unosiłeś się nad wodami, byłeś tchnieniem Najwyższego, bezinteresownym darem życia… ale teraz nie Ty jesteś zasadą świata. Strumień Twojej mocy rozlewający się z serca Jezusa wsiąka bezowocnie w piasek pustyni ludzkich serc. Na Twoją miłość odpowiadają octem podejrzliwości, bo przekonałem ich, że Wszechmocny zazdrośnie strzeże skarbu swego samotnego szczęścia…
 
A Duch Jezusa odpowiada: "Pragnę!".Nigdy nie wyschnie źródło, z którego wypływam. Żaden korzeń gorzki nie odbierze słodyczy Miłości. Im szerzej rozlał się grzech, tym obficiej rozleje się łaska. Ty, szatanie, przemieniasz wino w ocet, ale Krew Chrystusa, pełna mojej mocy, może przemienić ocet w wino. Przez krzyż Chrystusa będę do końca świata wołał do każdego człowieka: "pragnę… miłości pragnę, nie krwawej ofiary!".

6. Wykonało się

 Kuszenie Sługi Pańskiego
 
- "Na nic, na darmo zużyłeś swe siły"- mówi Ukrzyżowanemu Żniwiarzowi przeciwnik - nie wypełniło się nic z Twoich planów. Przyszedłeś, by "ubogim nieść dobrą nowinę", ale oni wolą chleb od Ewangelii; więźniom miałeś ogłosić wolność, ale na wolność wyszedł tylko Barabasz; na miejsce jednego uzdrowionego przybywa dziesięciu chorych, wskrzeszeni przez Ciebie umrą po raz drugi - w jeszcze większej samotności i trwodze. Obwoływałeś "rok łaski od Pana", a sam kończysz na śmietniku historii…
 
- To nie tak - mówi Baranek. Radością jest dla Mnie pełnić wolę Ojca - teraz ta radość doszła do szczytu. Bo Ojciec tu, na tej górze krzyży, "przygotował dla wszystkich ludów ucztę z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę zapuszczoną na twarz wszystkich ludów i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć".
 
Więc bierzcie i jedzcie - spożywajcie moją miłość do Ojca, moje synowskie posłuszeństwo, moją solidarność z grzesznikami. Uczta gotowa. Wykonało się…
 
 7. Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego
 
Kuszenie dziecka Bożego
 
"Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM"... Szatan precyzyjnie cytuje Biblię. A potem podsumowuje: ta chwała jest i dla ciebie - wystarczy wyciągnąć rękę. Już wystarczająco się napracowałeś, dość się nacierpiałeś, teraz TOBIE coś się należy, wreszcie TOBIE powinni ustąpić…
To nie tak. Nie ma końca walka o synostwo Boże we mnie. Nie może przestać brzmieć w moim sercu napomnienie Apostoła: "To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej"…
 Ojcze, w Twoje ręce powierzam dziecko, które jest we mnie…(ks. W. Bartkowicz)

 „Krzyż jest gwarancją miłości, krzyż jest zadatkiem przebaczenia; i miłość, która nie jest zasilana, karmiona przez krzyż, nie jest miłością prawdziwą – sprowadza się do słomianego ognia.” (św. O. Pio)
 
Mówimy także: Pan wkłada brzemię i zarazem je zdejmuje, ponieważ wkładając krzyż na jednego ze swych wybranych, tak bardzo go wzmacnia, że on dźwigając ciężar z tą nową siłą, jest przez nią podtrzymywany.” (św. O. Pio)
  „Umiłowanie krzyża było zawsze znakiem wyróżniającym dusze wybrane; obciążenie krzyżem świadczyło o szczególnym upodobaniu Ojca niebieskiego w tychże duszach. Bez umiłowania krzyża nie można wiele osiągnąć na drogach chrześcijańskiej doskonałości.” (św. O. Pio)

ZŁOTE MYŚLI LUDZI ODDANYCH BOGU.
 
Jest tyle krzyży, co ludzi.” ( Fulton Scheen)
 
Jezus nie tłumaczył krzyża, lecz go dźwigał.” (Georg Moser)

Każdy los, w którym widać krzyż, staje się łaską.” (Reinhold Schneider)
 
Krzyż był i jest wciąż chrześcijańskim znakiem zbawienia i miłości.” (Paweł VI)
 
Krzyż jest odpowiedzią świata na miłość chrześcijańską.” (Ernst Bloch)
 
Krzyż jest światłem oświetlającym niebo i ziemię.” (św. Jan Maria Vianney)
 
Nie mieczem, lecz krzyżem uczynił Chrystus ziemię sobie poddaną.” (św. Augustyn)
 
Przez cierpienie jedynie i przez krzyże, a nie inną drogą można dojść do wielkiej miłości Boga i do prawdziwego z Nim zjednoczenia. Krzyż więc nie jest karą, ale największą łaską Bożą, której tylko miłośnikom swoim udziela.” (bł. Alfons Maria Mazurek)
Pan chłoszcze i nawiedza krzyżami swych wybranych, a ty chcesz być wyjętym? Jeśli będziesz wyjętym od cierpień, będziesz i od nagrody. Przez cierpienie ukazuje się nam nie gniew Boży, ale raczej jego miłosierdzie.” (św. Augustyn)

Bóg zsyła krzyże w miarę sił człowieka: cnotliwy musi więcej cierpieć, niż zwyczajny chrześcijanin, a święty więcej niż cnotliwy.” (św. Ignacy Loyola)
 
Gdyby cierpienia Jezusa Chrystusa rozdzielono na równe części między wszystkich ludzi, żaden człowiek nie zniósłby przypadającej mu cząstki. Nasze krzyże są podobne do kwiecia, które przyniesie owoce we właściwym czasie.” (św. Jan Maria Vianney)
 
Mniej jest cierpienia, kiedy idzie się drogą Chrystusowego Krzyża, niż kiedy służy się światu i jego przyjemnościom.” (św. Jan Maria Vianney)
 
Skarżymy się na cierpienie, a właściwie mielibyśmy większy powód do skarg, gdybyśmy nie cierpieli, ponieważ nic nie czyni nas bardziej podobnymi do naszego Pana jak cierpienie. 0, piękna jedności duszy z naszym Panem Jezusem Chrystusem poprzez miłość Jego Krzyża.” (św. Jan Maria Vianney)
 
Według stopnia cierpienia otrzymasz stopień chwały w niebie i pociechy duchowej na ziemi. Gdy cię opuszczą siły w walce duchowej, pomnij na krzyż i na niebo: na cierpienia Pana Jezusa z miłości ku tobie i na miejsce, które jest przygotowane dla ciebie w niebie.” (św. Maksymilian Maria Kolbe)
 
Nie do zniesienia jest cierpienie przeżywane z dala od krzyża! Jakże zaś staje się ono lekkie i łatwiejsze do zniesienia, jeśli cierpi się w bliskości Jezusowego krzyża.” (św. O. Pio)
 
Ze słodyczą złóż swoje serce w rany naszego Pana, lecz nie na siłę. Wielką ufność pokładaj w Jego miłosierdziu i dobroci, gdyż On nigdy Cię nie opuści, lecz mimo to nie przestawaj mocno obejmować Jego świętego krzyża.” (św. O. Pio)
 „Spójrz na Krzyż, a zobaczysz głowę Jezusa, pochyloną, by cię pocałować; Jego ramiona rozwarte, aby cię objąć; Jego serce otwarte, by cię przyjąć, by zamknąć cię w swojej miłości. Krzyż jest znakiem największej miłości Chrystusa do ciebie i do mnie, przyjmijmy Jego krzyż we wszystkim, co zechce nam dać i oddajmy Mu z radością wszystko, co zechce zabrać...” (Matka Teresa z Kalkuty)
 
Nie próbujmy uciekać od krzyża upokorzeń, raczej z radością skorzystajmy z szansy upodobnienia się do Jezusa, pozwólmy Mu przeżyć w nas swoją Mękę. Nieść miłość znaczy nieść krzyż. Może upadamy pod krzyżem – prośmy Szymona, aby nam pomógł…
Na krzyżu Jezus ukazał nam największe ubóstwo – całkowite poddanie się Ojcu. Wdziejmy dziś na siebie szatę ubóstwa Jego Męki. Uczyńmy dzisiaj coś, co pozwoli nam dzielić Jego Mękę. Może Jezus prosi Cię o coś szczególnego, może o coś małego…” (Matka Teresa z Kalkuty)
 
Dzieła Boże powinny się rodzić, wzrastać i rozkwitać u stóp krzyża.” (św. Daniel Comboni)
 
Na tej ziemi każdy ma swój krzyż; powinniśmy jednak tak postępować, by nie być złym łotrem, ale dobrym.” (św. O. Pio)
 „Pan Jezus nie żąda od ciebie, abyś dźwigała krzyż przez całe życie, ale niosła mały jego kawałek, w którym mieszczą się ludzkie cierpienia.” (św. O. Pio)
 
Pan daje ci czasem odczuć ciężar krzyża. Wydaje ci się, że ten ciężar jest nie do uniesienia, ale nieś go, ponieważ Pan w swojej miłości i w swym miłosierdziu poda ci rękę i obdarzy mocą.” (św. O. Pio)
 
Tak, kocham krzyż, tylko krzyż; kocham go dlatego, że widzę go na ramionach Jezusa Chrystusa.” (św. O. Pio)
 
Życie jest Kalwarią, ale dobrze jest wchodzić na nią z radością. Krzyże są naszyjnikami Oblubieńca, a ja jestem o nie zazdrosny. Moje cierpienia sprawiają mi przyjemność. Cierpię tylko wówczas, gdy nie cierpię.” (św. O. Pio)
 
To drzewo, na którym zostały ukrzyżowane członki, stało się równocześnie katedrą, z której Chrystus naucza„. Św. Augustyn
 „Czyniąc znak krzyża, czyń go starannie. Nie taki zniekształcony, pośpieszny, który nie wiadomo, co oznacza. Czyń powoli duży, staranny znak krzyża: od czoła do piersi, od jednego ramienia do drugiego, czując, jak on cię całego ogarnia. Staraj się skupić wszystkie swoje myśli i zawrzyj całą siłę swojego uczucia w tym geście kreślenia krzyża…” Romano Guardini
 
Pierwsze drzewo wolności zostało zasadzone przed 18 wiekami na Golgocie. Pierwszym drzewem wolności – krzyż„. Wiktor Hugo
 
My chrześcijanie bądźmy różni od Żydów i pogan. Drzwi i podwoje nasze drogim i ożywiającym krzyżem koronujmy, mówiąc z Apostołem Pawłem:»Nie daj, Boże, chlubić się, jeno z Krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa«”. Kładźmy go na drzwiach, na czołach, na ustach, na piersiach. (…). Bo krzyż jest zwycięzcą śmierci, nadzieją wiernych, światłością świata (…) i sławą wieczną prawowiernych na wieki. Z tą zbroją we dnie i w nocy, i na każdą godzinę, i na każdym miejscu masz chodzić. (…) Bo widząc ten znak, moce piekielne przerażone uciekają. (…) Tym przenajdroższym Drzewem Chrystus, Bóg nasz, nienasycone piekło i szeroką gębę diabelską zatkał. (…) Zbroją Krzyża świętego przepasani
Apostołowie wszystką moc nieprzyjacielską podeptali. Krzyżem świętym jak pancerzem uzbrojeni żołnierze Chrzystusowi, błogosławieni męczennicy, wszystkie chytrości i okrucieństwa tyranów przemogli. Krzyż nosząc święci mnisi, pożegnawszy świat, z wielkim weselem i ochotą w pustyniach, po górach, w jaskiniach i grotach mieszkanie sobie obierali. O niewymowna i nieogarniona dobroci Boga naszego, który tak wielkie i tak drogie dary rodzajowi ludzkiemu w chorągwi Krzyża zostawił!Ten Krzyż na skończenie świata, gdy nastąpi powtórne przyjście Pana naszego, najpierw się na niebie ukaże, z wielką sławą i niezliczonym wojskiem aniołów, i zastraszy nieprzyjaciół Boskich, a wiernych oświeci, uweseli i przyjście im niebieskiego Króla zapowie. (…) Każda uroczystość Pana naszego Jezusa Chrystusa przynosi nam, wiernym, uświęcenie i chlubę. Lecz chlubą nad chlubami jest Krzyż. (…) Krzyż jest zmartwychwstaniem umarłych i nadzieją chrześcijan. (…) Sterem płynącym, przystanią dla pędzonych burzą, murem dla oblężonych. (…) O niewypowiedziana dobroci Boga! Ileż błogosławieństw darował Bóg rodzajowi ludzkiemu przez Krzyż…”. (Św. Efrem)

Wielki Post, bo tak nazywa się ten okres, trwa do początku liturgii Mszy Wieczerzy Pańskiej sprawowanej w Wielki Czwartek.

Okres Wielkiego Postu to czas poprzedzający i przygotowujący obchodzenie Paschy. Jest to czas słuchania słowa Bożego i czas nawrócenia, przygotowania do chrztu i obchodzenia jego pamiątki, czas pojednania z Bogiem i z braćmi, częstszego uciekania się do "broni pokuty chrześcijańskiej", tzn. do modlitwy, postu i jałmużny (por. Mt 6, 1-6. 16-18) Ta zgodność oznacza spełnianie dobrych uczynków, wyrzeczenie się tego, co zbyteczne i luksusowe, oraz solidarność z cierpiącymi i potrzebującymi.
Wielu wiernych, którzy rzadko przystępują do sakramentu pokuty i Eucharystii, pamięta jednak o praktyce stosowanej w długiej tradycji kościelnej, a mianowicie, że w okresie Wielkiego Postu - Paschy obowiązuje przykazanie kościelne dotyczące spowiadania się z grzechów ciężkich i przyjęc
"Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych"(por. Pwt 8, 3; Mt 4, 4; Łk 4, 4)
«Przeto i teraz jeszcze - wyrocznia Pana: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem,
przez post i płacz, i lament»..
Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego!
On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości,
a lituje się na widok niedoli. Kto wie? Może znów pożałuje i pozostawi po sobie błogosławieństwo [plonów]
na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana Boga waszego.....zarządźcie święty post,
ogłoście uroczyste zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców,
zbierzcie dzieci, i ssących piersi! Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty a oblubienica ze swego pokoju!    Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pańscy!
Niech mówią: «Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie,aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg?»  I Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i zmiłował się nad swoim ludem." "

 

Papież mówił: „Tutaj zawsze byliśmy wolni. (Jasna Góra) Tutaj też nauczyliśmy się tej podstawowej prawdy o wolności narodu: naród ginie, gdy znieprawia swojego ducha, naród rośnie, gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza, i tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć”."

"...mówił: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. Prosił młodzież, aby nieustannie czuwali. Mówił:„Czuwam,to nasza odpowiedź na Bożą miłość. Oznacza to życie zgodne z nakazami sumienia, dostrzeganie drugiego człowieka i odpowiedzialność za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska”

Matko dobrej przemiany! Stajemy przed Tobą w całej prawdzie i błagamy Cię, uproś nam łaskę wewnętrznego odrodzenia. Wiemy, że jako dzieci Narodu możemy liczyć tylko na Chrystusa i na Ciebie. Nie pomoże nam nikt z zewnątrz. Musimy dźwignąć się sami. W sobie musimy znaleźć siłę do głębokiej, moralnej odnowy Narodu. Gdy będziemy mieli czyste serce i czyste ręce, nie zwycięży nas nikt, bo sam Bóg będzie naszą mocą.

 Maryjo, uratuj każdego człowieka w Polsce dla Chrystusa. A na okup za tę wielką łaskę przyjmij nas wszystkich, oddanych Tobie w macierzyńską niewolę miłości. Dajemy Ci całkowite prawo posługiwania się nami, aby uratowani byli wszyscy nasi bracia, aby odmieniło się oblicze polskiej ziemi, aby prawdziwie była ona królestwem Twoim i

Twojego Syna. Amen

3 maja 1980 Jan Paweł II

"Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem."

"Pytasz mnie:po co się modlić? Odpowiadam ci: aby żyć. Tak, by naprawdę żyć, trzeba się modlić. Aby żyć i kochać, bo życie bez miłości nie jest życiem. To samotność w pustce, więzienie i smutek. Tylko ten, kto kocha, prawdziwie żyje. I tylko ten kocha, kto czuje się kochany, ogarnięty i przemieniony przez miłość. Jak roślina wydaje owoce tylko wtedy, gdy ogarną ją promienie słońca, tak ludzkie serce nie otworzy się na pełne i prawdziwe życie, jeśli nie dotknie go miłość. A zatem miłość rodzi się ze spotkania i żyje dzięki spotkaniu z miłością Bożą, największą i najprawdziwszą miłością ze wszelkich możliwych miłości, a nawet miłością wykraczającą poza wszelkie nasze definicje i wszystkie nasze możliwości. Modląc się, pozwalamy miłować się Bogu i wciąż od nowa rodzimy się do miłości. Dlatego też ten, kto się modli, żyje w czasie i dla wieczności"(list o modlitwie)

 Ksiądz Jakub Szcześniak wspominając lata posługi kapłańskiej, pisze:

Ewangelia....

Łk 18,35-43 (można ją przeczytać w zakładce "czytania z dnia")
"Cnoty, podobnie jak wady, są jak konie w zaprzęgu - kiedy rusza jeden, pociąga następne. Miałem wrażenie, że jest to czas, w którym decyduje się kształt mojej duszy. Choć przeżywałem coś na kształt śmierci, to jednak wiedziałem, że Pan Jezus mnie nie zostawi samego. Wiedziałem, że On zna całą moją udrękę duszy i to, że On sam wyznacza czas i miejsce spotkania....

Pan Jezus przyszedł do mnie ze swoim Słowem podczas sprawowanej mszy świętej. Miałem wieczorną Eucharystię, podczas której zwykle była głoszona krótka homilia. Zdaje się, że nawet nie zajrzałem do czytań, a jeśli tak, uczyniłem to pobieżnie. W swej pysze byłem przekonany, że "coś" zawsze powiem. Nie sądziłem nawet, że to ja "coś" usłyszę.
Tego dnia przypadała ewangelia o niewidomym Bartymeuszu (Mk 10,46-52). Czytając tę perykopę, czułem, że to historia mego życia. Odnalazłem się całkowicie w postaci Bartymeusza, w jego bezradności, w jego niemocy ujrzenia Jezusa, przechodzącego obok, nie zatrzymując się ani na chwilę.

Wiedziałem, że trzeba mi głośno wołać tak jak on: "Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!"
Wiedziałem, że trzeba wiele cierpliwości, aby usłyszeć Jezusowe słowa: "Zawołajcie go".
Wiedziałem, że konieczna jest ufność wobec Pana Jezusa, by móc odpowiedzieć na Jego pełne miłości i wolności pytanie: "Co chcesz, abym ci uczynił?"
Wiedziałem także, że potrzeba tu wielkoduszności, która jest stałą postawą serca, a nie chwilowym wzruszeniem. Poczułem się zaproszony do codziennej medytacji słowa Bożego, które tak mnie dotknęło.....

Duchu Święty, Przyjacielu mej duszy.
Ty znasz moje zniewolenie.
Ty widzisz moją bezradność.
Uczyń we mnie to, co ja sam uczynić nie potrafię.
Ty jesteś moim Uświęcicielem, moją mocą i siłą,
o Boże, Duchu Święty.
Zaradź mojej nędzy.
Tobie powierzam to wszystko.
Daj mi siły, abym wystarczająco pracował z Twoją łaską.
Sprawiaj nieustannie to, abym był zawsze Twoją świątynią.
Amen.

//Tylko wtedy Polska będzie WWW gdy Pan Bóg nas wysłucha i pobłogosławi. -A Bóg wysłuchuje tylko dobrej, szczerej modlitwy. -Módlmy się więc o to, co w sercu czujemy, że jest dobre//moher...

I BĘDZIE POLSKA W.W.W - WYMODLIMY, UPROSIMY- GDY BÓG BĘDZIE Z NAMI, POLSKA BĘDZIE PIĘKNIAŁA I ROSŁA W SIŁĘ...

"Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć,
wzywajcie Go, dopóki jest blisko!" (Iz 55, 6)

 INTENCJA WIODĄCA:

"o prawdziwą sprawiedliwość i prawdziwy pokój przede wszystkim"

Módlmy się więc:
Boże błogosław nam, byśmy trudami swoimi
Z którymi dziś wyruszamy w pełne pracy, walki i ofiar boje
Zasłużyli na przywrócenie nam naszej rodzicielskiej ziemi
Wolnej, własnej, naszej, swojej, ale również Twojej. 

PROŚBA: "UMYSŁ + PROWADZENIE  DUCHEM ŚWIĘTYM" - PANIE OGARNIJ  MNIE I  PODDAJ  MÓJ UMYSŁ  TWOJEMU  PROWADZENIU.

"...dajże mi Mądrość, co dzieli tron z Tobą, i nie wyłączaj mnie z liczby swych dzieci!....
Choćby zresztą był ktoś doskonały między ludźmi, jeśli mu braknie mądrości od Ciebie     

 - za nic będzie poczytany... Z Tobą jest Mądrość, która zna Twe dzieła,
i była z Tobą, kiedy świat stwarzałeś, i wie, co jest miłe Twym oczom,
co słuszne według Twych przykazań. Wyślij ją z niebios świętych,
ześlij od tronu swej chwały, by przy mnie będąc pracowała ze mną..."(Mdr 9, 4-10)
Por. Modlitwa Salomona:(Krl 3, 4- 14 

ZBLIŻAMY SIĘ DO JORDANU; po pustyni, po przejsciu przez Morze Czerwone i dalszej wędrówce- trzeba Nam paru postojów dla nabrania sił. Dzisiaj zatrzymamy się  u stóp KRZYŻA...

MIŁOŚĆ OJCA
Przypowieści Jezusa mówią nam, że Bóg Ojciec jest „miłosierny… i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny” (Ps 103,8). Wzywają nas do powrotu do Niego, zapewniając, że On w swoim miłosierdziu nas nie odrzuci, gdyż nieustannie – także w tej chwili – szuka nas całym sercem.

Jeśli przygniata cię wstyd i poczucie winy lub sądzisz, że zmarnowałeś sobie życie z powodu ciężkiego grzechu popełnionego w przeszłości, przyjdź do Ojca. Wiedz, że On może przebaczyć wszystko. Uwierz, że przyjmuje każdego, niezależnie od jego przeszłości. Przebaczenie, uzdrowienie, odnowa, nadzieja, a na koniec zbawienie – wszystkie te dary są dla nas dostępne, o ile pozwolimy odnaleźć się Ojcu.
Jeśli nie chodzisz systematycznie do kościoła, wszystko jedno z jakiego powodu, daj Bogu szansę wejścia w twoje życie w tym Wielkim Poście. Proś, by determinacja, nadzieja i miłość, z jaką Bóg cię poszukuje, stały się dla ciebie rzeczywistością. On sam staje przed tobą, by mówić ci o swojej miłości i zapewniać, jak bardzo jesteś dla Niego cenny. Kocha cię tak bardzo, że jest gotów uczynić wszystko, aby pomóc ci stać się takim, jakim cię stworzył – dobrą, współczującą i kochającą osobą, będącą światłem dla ludzi, którzy żyją wokół ciebie.

BĄDŹCIE DOBRZY DLA SIEBIE NAWZAJEM
Pojednaj się w Wielkim Poście

„Chrystus tak bardzo nalega na konieczność przebaczania drugiemu, że Piotrowi pytającemu, do ilu razy winien jest przebaczyć bliźniemu, wskazuje symboliczną cyfrę: „siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,22), chcąc przez to powiedzieć, że powinien umieć przebaczać każdemu za każdym razem. Oczywiście, że to tak szczodrze wymagane przebaczenie nie niweczy obiektywnych wymagań sprawiedliwości. Właściwie rozumiana sprawiedliwość stanowi poniekąd cel przebaczenia. W żadnym miejscu orędzia ewangelicznego ani przebaczenie, ani też miłosierdzie jako jego źródło, nie oznacza pobłażliwości wobec zła, wobec zgorszenia, wobec krzywdy czy zniewagi wyrządzonej. W każdym wypadku naprawienie tego zła, naprawienie zgorszenia, wyrównanie krzywdy, zadośćuczynienie za zniewagę, jest warunkiem przebaczenia”.

 Tym, który przenika i zarazem wypełnia „głębię serc” ludzkich, prowadząc je do nawrócenia i przebaczenia, jest Duch Święty. Prośmy Go, aby odnawiał nasze serca, aby odnawiał oblicze ziemi.

- Duchu Święty, „Światłości sumień”, przyjdź! Spraw, abyśmy wpatrzeni w krzyż Chrystusa, dążyli do pojednania z Bogiem i z ludźmi.

- Duchu Święty, „Światłości sumień”, przyjdź! Spraw, abyśmy chcieli i potrafili „znosić siebie nawzajem w miłości”.

- Duchu Święty, „Światłości sumień”, przyjdź! Spraw, abyśmy nieustannie rozważali słowa Modlitwy Pańskiej: odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”, i nimi żyli.

- Duchu Święty, „Światłości sumień”, przyjdź! Spraw, aby w ofiarowanym nam Roku Miłosierdzia, narody skłócone, pogrążone w bratobójczej wojnie, weszły na drogę pokoju i wzajemnego przebaczenia.

Boże, Ojcze miłosierny, który objawiłeś swoją miłość w Twoim Synu Jezusie Chrystusie, i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu, Tobie zawierzamy dziś losy NASZEJ OJCZYZNY i każdego człowieka. Zawierzamy Ci szczególnie ludzi młodych. Prowadź ich bezpiecznie po zawiłych ścieżkach współczesnego świata i daj im łaskę owocnego przeżycia Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Ojcze niebiański, uczyń nas świadkami Twego miłosierdzia. Naucz nieść wiarę wątpiącym, nadzieję zrezygnowanym, miłość oziębłym, przebaczenie winnym i radość smutnym. Niech iskra miłosiernej miłości, którą w nas zapaliłeś, stanie się ogniem przemieniającym ludzkie serca i odnawiającym oblicze ziemi. Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami. Święty Janie Pawle II, módl się za nami. Święta Siostro Faustyno, módl się za nami.

Zapomnienie o Krzyżu.

Oglądamy cierpienie, lecz nie przeżywamy go z cierpiącymi. Jest to emocjonalnie niemożliwe. Zalew cierpienia i informacji na ten temat może stłumić naszą wrażliwość. Broniąc się przed nadmiarem cierpienia, wiele osób zamyka się w sobie. Przemilczanie cierpienia może prowadzić do wypalenia się naszych uczuć, do obojętności, izolowania się od innych osób. O pewnych sprawach nie rozmawiamy, ponieważ nie potrafimy do nich jeszcze się odnieść. Kiedy będziemy potrafili? Trudno jest współczuć, wczuć się w czyjeś położenie. Celem jest własne szczęście, pokój wewnętrzny, życie według wartości ewangelicznych. Nie można jednak tego osiągnąć, będąc obojętnym na czyjeś cierpienie. Stąd istnieje konieczność nauczenia się na nowo cierpieć. Jeśli chcemy żyć w prawdzie i być ludźmi wolnymi, a przecież o to chodzi w życiu według rad ewangelicznych, bez umiejętności cierpienia nie będziemy posuwali się do przodu.

Czy jest takie miejsce, gdzie można wyrazić swoje cierpienie, swój ból? Czy można to zrobić w taki sposób, żeby nie poczuć się wyłączonym, zlekceważonym. Jak to uczynić, by cierpiąc, nie tracić poczucia własnej godności, własnej wartości? Krzyż jest dla nas znakiem, że nie jesteśmy zapomniani przez Boga, patrzy na nas i na nasze cierpienie, jak patrzał na Syna wiszącego na krzyżu. To Krzyż uczy człowieka miłości w cierpieniu. Doświadczenie bólu, może stać się doświadczeniem sensu. To kontemplacja krzyża, do której jako chrześcijanie jesteśmy powołani, uzdalnia nas do miłości.

Krzyż nie tylko powinienprzypominać cierpiącego Jezusa, ale również powinien uwrażliwiać na osoby cierpiące w domu, środowisku. Krzyż, to również miejsce naszego cierpienia, blisko Jezusa Ukrzyżowanego. Dobrze powracać do tego w rozmowach, rozważaniach, że Krzyż jest częścią naszego życia i powołania chrześcijańskiego. Skoro Krzyż, to i cierpienie jest wpisane w życie człowieka. To Krzyż powinien wprowadzać w nas odczucie, że nie jesteśmy sami. On wzywa nas byśmy z wdzięcznością przyjmowali to, co Bóg nam ofiaruje. Osiągamy pełnię naszego człowieczeństwa, gdy akceptujemy cierpienie, które nas dotyka lub kiedyś dotknie. Każdy musi dźwigać swój krzyż. Kiedy będzie to dla nas oczywiste, nie popadniemy w depresję i użalanie się nad sobą. Krzyż nie musi nas zniszczyć, lecz umożliwić otwarcie na nowo życia przed nami.

Problemem jest to, że wiele osób, również wierzących wyobraża sobie, że życie musi przebiegać bez zakłóceń. Myślą, że mogą osiągnąć to, co zamierzyli. Uważają, że wszystko można zaplanować. Taki świat jest niemożliwy. Świat bez bólu jest też światem bez prawdziwej miłości. Dla kogoś, kto ucieka przez cierpieniem, wszystko będzie obojętne, wszystko będzie nudne.

Krzyż jest obrazem ludzkiego życia.Człowiek jest krzyżem. Krzyż jest wbity w ziemię. Człowiek jest ziemią. Idąc drogą życia duchowego, nie jesteśmy w stanie odrzucić ziemi. Chcemy należeć do samego Boga. Ziemia, na której wznosi się krzyż, to nasza natura, to my tacy, jacy jesteśmy. Do tej ziemi należy też to, co nas złości, z czym sobie nie poradziliśmy, o czym chcielibyśmy zapomnieć, przeciwko czemu wewnętrznie protestujemy. Pionowa belka krzyża wznosi się ku górze, ku niebu. Duchem zmierzamy ku górze. Nie znajdujemy w sobie odpoczynku. Nasza natura jest zależna od uspokojenia, jakie przychodzi z łaski Bożej. Idąc do nieba nie możemy oderwać się od ziemi. Musimy kierować się ku niebu będąc zakorzenionymi w ziemi. Będąc dotkniętymi ciemnością musimy otworzyć się na światło. Będąc obciążonymi namiętnościami i grzechem musimy szukać Boga. Od napięcia jakie powoduje w nas to, co ziemskie i to, co boskie nie możemy się uwolnić, to trzeba przeżyć.

Belka pozioma umiejscawianas we wspólnocie ludzi. We wszystkim podlegamy wpływom innych. Gdy wyciągamy ramiona na kształt krzyża, stajemy się ludźmi otwartymi. Pozwalamy innym zbliżyć się do nas. Będąc w postawie krzyża wobec innych, stajemy się bezbronni. Pozwalamy się dotknąć, spotykamy się z inni, pozwalamy się zranić. Ponieważ belka pozioma jest podtrzymywana przez pionową, nie zagubimy się wśród innych. Krzyż wnosi porządek w naszą sprzeczną naturę. My w krzyży zgadzamy się na nasze rozdarcie, potrafimy przetrwać nie rozwiązane konflikty i w tym napięciu coraz bardziej otwierać się na Boga.

 Bóg wystarczy

Konieczne jest odczuwanie wstrętu do popełniania grzechów. Wówczas możliwe jest odwrócenie się od nich, a zwrócenie w stronę Boga. W doświadczenie wstrętu przed grzechem może nas wprowadzić rozważanie Męki Jezusa Chrystusa. Przyzwolenie na wnikanie jej w nas może spowodować wewnętrzne oczyszczenie, a przede wszystkim zostanie w nas rozbudzone pragnienie przeżywania tego, co Jezus czynił i nauczał.

Pokutujemy w sercu, które odrywa się od zła i podąża w stronę Boga. Niezwykłe jest to, że Bóg nie patrzy w szczególny sposób na nasze czyny, lecz na miłość w sercu, pobożność i całą postawę wewnętrzną. Nie uczynki są najważniejsze przed Bogiem, lecz wewnętrzna postawa człowieka, z której owe uczynki płyną. Bóg powinien nam wystarczyć. Powinno nam wystarczyć to, że On patrzy na nas z miłością, i to, iż On wie, że wszystko, co czynimy, wykonujemy dla Niego i z Nim. W sercu potrzebna jest szczerość i prostota, aby nasze uczynki mogły mieć charakter pokuty za grzechy. Przez grzechy zepsuliśmy nasze serce, zmysły, ciało i duszę. Wszystko w nas staje się chore przez grzech. Dlatego idziemy do Pana, w którym nie ma żadnego zepsucia i choroby, aby On stał się odkupicielem naszego zepsucia.

To, że posiadamy wady i słabości nie oznacza wcale, że jesteśmy daleko od Boga. Nawet wtedy, kiedy popełniliśmy grzechy, powinna być w nas świadomość, że Bóg jest blisko nas. Przeżywanie Go jako odległego, jest niezrozumieniem Jego słowa, a przede wszystkim Jego miłości. W naszym życiu nie powinniśmy wymyślać sobie drogi świętości. Stawanie się świętym nie musi oznaczać konieczności zdążania przez liczne dobre uczynki, udrękę, niedostatek czy umartwienia. Nie surowość życia jest w tym najważniejsza. Jezus, jeśli chce nas prowadzić drogą surowości, daje ku temu silne pragnienia i siłę do jej realizacji. Do Boga nie prowadzi jedna droga. Jest ich tyle, ilu jest ludzi. To, czy ktoś idzie do Jezusa, czy też nie oceniamy po jego postawie. Nie ma drogi lepszej czy gorszej do Boga. Wszystkie są dobre, skoro do Niego prowadzą. Akty duchowe są lepsze od czynów cielesnych (umartwień, wyrzeczeń,

 Duch człowieka jest słaby,gdy uzależnia się od tego, co jest zewnętrzne. Jeśli ufamy Bogu, to wówczas zewnętrzne doświadczenia jesteśmy w stanie przyjmować z radością i wdzięcznością. W nich pozwalamy się Jemu prowadzić. Doznając trosk, niepokoju, upokorzeń, niesprawiedliwych sądów, trzeba cierpliwie je znosić. Bóg chroni nas przed wieloma cierpieniami. Prawdą jest, że niektóre cierpienia niosą w sobie błogosławieństwo. On jednak pragnie przede wszystkim naszej dobrej woli. Jeśli Bogu wystarcza taka nasza postawa, powinniśmy i my tego pragnąć, nie nakładając na siebie mnóstwa postanowień, którym nie jesteśmy w stanie podołać.

Bóg dopuszcza na człowieka słabość, aby go w ten sposób pozbawić wszelkiego wsparcia. Ci, którzy kochają Boga noszą w sobie pragnienie uczynienia dla Niego czegoś wielkiego. Chodzi o posty, czuwania, wyrzeczenia, umartwienia cielesne. Pragną aktów niezwykłych, trudnych z miłości do Jezusa. To byłoby dla nich oparciem i nadzieją, podporą, pocieszeniem i źródłem pewności, iż idą dobrą drogą. Tego Jezus pozbawia człowieka. On sam chce być dla nas podporą i źródłem pewności. Każde Jego działanie wobec nas jest podyktowane największą dobrocią i miłosierdziem. W tym wszystkim Bóg chce, abyśmy poznali siebie, jako słabych. Doświadczając w ten sposób ogołocenia, a zarazem wolności, głębiej zanurzamy się w Jego miłość i z tęsknotą otwieramy się na przyjęcie Jego bez względu na to, w jaki sposób do nas przychodzi, jak się objawia.  

DROGA KRZYŻOWA - ROZWAŻAMY SŁOWO BOŻE PODANE W MISTERIUM DROGI KRZYŻOWEJ.

Jezus na śmierć skazany - Stacja I

«Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?» Zawołali wszyscy: «Na krzyż z Nim!» (Mt 27, 22-23).

ROZWAŻANIE

Co czułeś, Panie, gdy Twój lud skazywał Cię na mękę i okrutną śmierć? Ciebie – niewinnego, pełnego dobroci, współczucia. Przyniosłeś miłość, szacunek, zrozumienie. Wszystko to odrzucono. W imię czego? Własnych ambicji? Lęku? Panie Jezu, czy osądzany i niesłusznie skazany na śmierć myślałeś o tych wszystkich ludziach, którzy w ciągu wieków, walcząc w słusznej sprawie zostawali przez podłych, zakłamanych i nieuczciwych ludzi niesłusznie skazywani na śmierć? Czy swoje cierpienia ofiarowywałeś za nich?

MODLITWA

Gdybym był wtedy w Jerozolimie, co bym zrobił, patrząc, jak Cię skazują na śmierć? Czy stałbym z boku, obojętny? Czy próbowałbym Cię bronić, wstawiać się za Tobą? Proszę Cię, Panie, powstrzymaj mnie, kiedy będę chciał kogoś osądzać, kierując się emocjami, złością, a nie rzetelną oceną jego postępowania. Pomóż mi, Jezu, zrozumieć drugiego człowieka, który żyje innymi wartościami niż ja…

Któryś za Nas cierpiał rany, Jezu Chryste - zmiłuj się nad Nami...

"Flaga łkała: — Czym powinna
zginąć bo jestem inna?
Bo nie taka… dyplomatyczna,
bo tragiczna, bo nostalgiczna;
ta od mgieł i tkliwej rozpaczy,
i od serca, które nic nie znaczy,
flaga jak ballada Szopenowska,
co ją tkała Matka Boska. "(K.I. Gałczyński)

Jezus bierze krzyż na ramiona - Stacja II

"A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie"(Mt 27, 31).

ROZWAŻANIE

Swoim życiem głosiłeś Ewangelię, Panie, Dobrą Nowinę o Bogu i Jego niepojętej miłości. Odpłacono Ci szyderstwem, nienawiścią, poniżeniem, fizycznymi razami i upokorzeniem… Taki jest człowiek, kiedy kieruje się swoim egoizmem. Odrzucając wskazania Ewangelii, stajemy się wilkami, choć niekiedy w owczej skórze.

MODLITWA

Panie Jezu, wziąłeś krzyż na ramiona – za mnie, za moją rodzinę, sąsiadów, za mój naród. Czy biorąc krzyż patrzyłeś na mnie i bez słów mówiłeś: To dla ciebie. To za twoje winy… Za to, że nie chcesz przyjąć Ewangelii i żyć jej wskazaniami. Za to, że grzech, przyjemność i samozadowolenie jest ci bliższe niż Bóg i Jego miłość. Panie, pomóż mi zobaczyć swoje winy i nieść krzyż codzienności…

Któryś za Nas cierpiał Rany- Jezu Chryste- zmiłuj się nad Nami...

Wziąłeś Panie Krzyż na ramiona

a na Krzyż, flaga rzucona- Biało - Czerwona....(z Polskiej Drogi Krzyżowej- Helena)

"Jedna była — gdzie? Pod Tobrukiem.
Druga była — gdzie? Pod Narvikiem.
Trzecia była pod Monte Cassino..."

Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem - Stacja III

"On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści (...), On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy (...), a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich"(Iz 53,4-6).

ROZWAŻANIE

Krzyż był ciężki, a droga nierówna, kamienista. Nie dałeś rady, Panie. Ciężar krzyża przytłoczył Cię, przygiął do ziemi. Dotknąłeś ostrych kamieni, które poraniły ci dłonie. Teraz te zakrwawione dłonie muszą podnieść krzyż, żeby iść dalej. Drzewo krzyża będzie rozrywać rany na Twoich dłoniach.

MODLITWA

Jezu, w krzyżu, który niosłeś na ramionach były nasze grzechy, wszystkich pokoleń, ludów i narodów.Przyjąłeś na siebie także mój grzech, moją niewierność.Czy upadając pod ciężarem krzyża myślałeś o moich upadkach, grzechach, niewiernościach?

Nawracam się, patrząc, jak mój Bóg upada pod krzyżem…

Któryś za Nas cierpiał rany- Jezu Chryste, zmiłuj się nad Nami....

Jezus spotyka swoją Matkę - Stacja IV

"Symeon (…) rzekł do Maryi, Matki Jego: «A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu" (Łk 2, 35).

ROZWAŻANIE

Chyba każda matka kocha swoje dzieci. A dziecko, które kocha matkę pragnie oszczędzić jej bólu. Gdzie ukryć się ze swoim bólem? Jezus ze współczuciem patrzy na Maryję. Widzi, jak przeżywa Jego mękę, współcierpi z Nim. Jezus cierpi, patrząc na ból Maryi, ale jednocześnie jest jej wdzięczny, że jest z Nim tu, na drodze krzyżowej.

MODLITWA

Panie Jezu, czy patrząc w kochające oczy Maryi, myślałeś i o tych matkach, które w następnych latach i wiekach nie będą potrafiły kochać swoich dzieci? Czy myślałeś o matkach, które zabiją swoje nienarodzone dzieci? O ojcach, którzy nie wezmą odpowiedzialności za rodzące się życie? Którzy nie wesprą zalęknionych kobiet? Maryjo, najlepsza Matko, pamiętaj przed Bogiem o wszystkich matkach, szczególnie o tych, które cierpią…

Któryś za nas cierpiał rany- Jezu Chryste, zmiłuj się za Nami...

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi - Stacja V

 "Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego" (Mt 27, 32).

ROZWAŻANIE

Żołnierze przymusili Szymona, żeby niósł krzyż z Jezusem, żeby Mu pomagał. Na pewno na początku był w nim opór. Cóż mógł go obchodzić jakiś skazaniec. Przecież go nie znał, nie miał z nim nic wspólnego. Jednak kiedy przybliżył się do Jezusa, kiedy Jezus spojrzał mu w oczy, Szymon zrozumiał, że to jest ktoś wyjątkowy. Jeszcze nikt nigdy na niego nie patrzył z taką miłością. Już się nie opierał, nie zastanawiał. Wziął krzyż razem z Jezusem.

MODLITWA

Panie Jezu, patrzyłeś z miłością na Szymona, który pomógł Ci nieść krzyż. Czy już wtedy wiedziałeś, że często tak trudno nam będzie przełamywać się, żeby komuś przyjść z pomocą, szczególnie temu, kto nie umie okazać wdzięczności, tylko ciągle krytykuje. Twoje błogosławieństwo dla Szymona jest przeznaczone także dla tych z nas, którzy wbrew wszystkiemu pomagają swoim bliźnim.

Panie, pomóż nam, byśmy chcieli się przymuszać do pomocy innym…

Któryś za Nas cierpiała Rany - Jezu Chryste, zmiłuj się nad Nami

"Droga bezkolorowa i czysta, w poświacie gwiazd srebrzysta, którą zaklęcia ludzkie na ziemi mleczną pierś prowadzą Boga skutego w słabość i śmierć."(K.K. Baczyński)

 Weronika ociera twarz Jezusowi - Stacja VI

 "O Tobie mówi moje serce: «Szukaj Jego oblicza!» Szukam, o Panie, Twojego oblicza; oblicza nie zakrywaj przede mną"(Ps 27,8-9).

ROZWAŻANIE

Upał, wiatr zastygł w liściach drzew. Powietrze znieruchomiało.Zlany potem i krwią ledwo mogłeś unieść powieki. Spierzchnięte wargi poruszały się w niemej modlitwie. I nagle nieznana kobieta przedarła się przez tłum do Ciebie. Nie wiemy, czy Cię poznała. Może nie widziała w Tobie Boga, ale zobaczyła cierpiącego człowieka. Kobieta, kiedy kocha i kiedy współczuje, wykazuje się wielką odwagą.

MODLITWA

Panie mój, gdybym żył wtedy, dwa tysiące lat temu, i spotkał Cię na drodze krzyżowej, czy miałbym odwagę przedrzeć się przez wrogi tłum i podejść do Ciebie – skazańca? Czy kiedy Weronika ocierała Twoją twarz, myślałeś o tych wszystkich ludziach, którzy z lęku nie czynią dobra, bo boją się o życie swoje i swoich rodzin?

Panie, przez Twoją męką na drodze krzyżowej wypraszaj nam przebaczenie u Ojca w niebie…

Któryś za Nas cierpiał Rany- Jezu Chryste- zmiłuj się nad nami...

"Ale wtedy przyszła dziewczyna
i uniosła flagę wysoko,
hej, wysoko, ku samym obłokom!
Jeszcze wyżej, gdzie się wszystko zapomina,
jeszcze wyżej, gdzie jest tylko sława
i Warszawa, moja Warszawa!
Warszawa, jak piosnka natchniona,
Warszawa biało-czerwona,
biała jak śnieżna lawina,
czerwona jak puchar wina,
biało-czerwona, biało-czerwona, hej, biało-czerwona. "(K. I. Gałczyński)

Jezus po raz drugi upada pod krzyżem - stacja VII

"Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu"(Ps 22,7).

ROZWAŻANIE

Twój drugi upadek, Panie, jest cięższy, bardziej bolesny.Twarzą dotykasz ziemi. Rany coraz bardziej krwawią. Dokucza upał, pragnienie wysusza usta. Wiesz, że droga do szczytu Golgoty jest daleka. Szukasz wzrokiem ukochanych uczniów. Nie ma ich. Wokół same obce twarze.

MODLITWA

Panie Jezu, patrzyłeś na nas, jak obiecywaliśmy, że już więcej nie uczynimy nic złego, nie skrzywdzimy innych. Widziałeś, jak chcieliśmy się zmienić i jak nic z tego nie wynikło. Raz za razem znów upadaliśmy, grzesząc.Przyjąłeś nasze upadki. Po raz drugi upadłeś, żeby nam pokazać, że trzeba znów wstać i iść dalej, żeby się nie zniechęcać upadkami, lecz kolejny raz próbować się podnieść.

Jezu, daj mi swą moc, żebym zawsze miał siłę do powstawania z grzechu…

Któryś za Nas cierpiał Rany- Jezu Chryste, zmiłuj się nad Nami...

 Jezus napomina płaczące niewiasty - Stacja VIII

 "A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi»! Łk 23, 27-28).

ROZWAŻANIE

Kobiety współczując, stanęły przed Jezusem. Kobiety łatwo się wzruszają czyjąś krzywdą. Jezus na pewno z wdzięcznością patrzy na te, które Mu współczują, ale bardziej niż na współczuciu zależy Mu na ich życiu, zgodnym z Ewangelią, na ich nawróceniu.

MODLITWA

Panie Jezu, łatwiej jest płakać nad czyjąś niedolą, nieszczęściem niż zobaczyć swoje grzechy, zaniedbania, brak troski o swoją duszę i o najbliższych. To otwarcie oczu na własne niedoskonałości jest trudne, gdyż zmusza do podjęcia konkretnych kroków, żeby naprawić błędy, żeby powrócić do życia Ewangelią.

Panie, pozwól mi płakać nad Tobą, ale też pomóż mi zmieniać moje życie…

Któryś za Nas cierpiał Rany- Jezu Chryste, zmiłuj się nad Nami...

"Lecz wołały flagi: — Nie płaczcie!
Choćby jeden strzępek na maszcie,
nikt się zmienić barw nie ośmieli.
Zostaniemy biało-czerwone,
flagi świete, flagi szalone.
Spod Tobruka czy spod Murmańska,
niech nas pędzi dola cygańska,
zostaniemy biało-czerwone,
nie spoczniemy biało-czerwone,

czerwone jak puchar wina,
białe jak śnieżna lawina,
biało-czerwone. "(K.I. Gałczyński)

Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem IX

"Usłysz, o Panie, moją modlitwę (...), albowiem nieprzyjaciel mnie prześladuje, moje życie na ziemię powalił" (Ps 143, 1-3).

ROZWAŻANIE

Gdy trzeci raz upadłeś pod krzyżem, Panie, może myślałeś o grzechach ludzi Kościoła, który święty obecnością Boga, jest też grzeszny słabością jego członków. Wydaje się niemożliwe, że ktoś kto wyrzekł się wszystkiego, żeby pójść za Tobą, pozwala sobie na lekceważenie Twoich praw, zapomina o wymogach Ewangelii, poniża innych. Ale wszyscy tacy jesteśmy, często chcemy dobrze, ale ponoszą nas złe emocje i upadamy.

MODLITWA

Panie Jezu, przepraszamy Cię za upadki osób konsekrowanych, za grzechy, które w swojej słabości popełnili. Okaż im swoje miłosierdzie! Daj nam, Jezu, świętych kapłanów, którzy z mocą będą nas prowadzić drogami Ewangelii. Z Twoją i ich pomocą, trzymając się Twojego krzyża, damy radę, powrócimy do Ciebie..

Przez Twój trzeci upadek pod krzyżem, wyproś, Panie, świętość wszystkim członkom Twojego Kościoła…

Któryś za Nas cierpiał Rany- Jezu Chjryste, zmiłuj się nad Nami....

Pan Jezus z szat obnażony - Stacja X

"Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic"(Iz 53, 2-3).

ROZWAŻANIE

Zdarli z Ciebie szaty, Panie. Mało im było Twojego umęczenia, bólu, krwi, musieli Cię jeszcze wyśmiać, upokorzyć. To też udźwignąłeś. Dla mnie. Dla nas wszystkich, którzy grzeszymy nieskromnością, próżnością, niewiernością. Jak często nasze cielesne potrzeby stawiamy na pierwszym miejscu, przez nie zapominamy o Bożych przykazaniach.

MODLITWA

Panie Jezu, czy obnażony z szat widziałeś grzechy świata przeciwko czystości? Grzechy, które od wieków powtarzają się wśród wszystkich narodów. Czy widziałeś słabość człowieka, który nie potrafi wznieść się ponad swoją cielesność? Człowieka, który krzywdzi siebie i innych wykorzystując ich dla zaspokojenia swoich żądz?

Przebacz, Panie, swojemu ludowi za grzechy wykorzystywania seksualnego, cudzołóstwa, kazirodztwa, homoseksualizmu, pedofilii…

Któryś za Nas cierpiał rany- Jezu Chryste, zmiłuj się nad Nami...

Pan Jezus przybity do krzyża - Stacja XI

"Gdy przyszli na miejsce, zwane »Czaszką«, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią»" (Łk 23,3-34).

ROZWAŻANIE

Jak można człowieka przybić do krzyża? Jak można ukrzyżować Boga? Do czego jeszcze zdolny jest człowiek? Oprawcy nie mieli dla Ciebie współczucia, Jezu. Potrafili tylko szydzić i wyśmiewać. Zatracili swoje człowieczeństwo.

MODLITWA

Panie Jezu, czy zawieszony na drzewie krzyża obejmowałeś rozpostartymi ramionami także nasz dzisiejszy świat? Walczące narody, skłócone rodziny, rozwiedzione małżeństwa, niechciane dzieci, opuszczonych, samotnych starych ludzi? Nie wiemy, co czynimy… Nie widzimy Ciebie, który żyjesz w każdym człowieku! Powiedziałeś przecież: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".

Z wysokości krzyża spójrz na mnie, Panie, przebacz mi moją nieumiejętność kochania…

Któryś za nas cierpiał Rany- Jezu Chryste, zmiłuj się za Nami...

 Śmierć Pana Jezusa na krzyżu - Stacjaa XI

"Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eli, Eli, lema sabachthani!», to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha"(Mt 27,45-47.50).

ROZWAŻANIE

Bóg umarł. Jak to możliwe, że grzeszny człowiek zabija świętego, wszechmocnego Boga? Twoja miłość do nas, Panie, jest niepojęta. Z Twojego Najświętszego Serca wypływa Krew i Woda To miłosierdzie dla nas i dla całego świata. Nieskończone. Ufamy Tobie, Panie. Wierzymy Ci. Wywyższony na krzyżu przyciągnij wszystkich do siebie!

MODLITWA

Panie Jezu, czy umierając na krzyżu myślałeś o tych wszystkich ludziach, którzy umierają w nędzy, w samotności, w ogromnym cierpieniu? Czy myślałeś o Twoim Kościele? Ukryj mnie w Twoich ranach, w Twoim przebitym sercu. Ukryj nas wszystkich, którzy cierpimy tu na ziemi.

Panie, naucz nas cierpienia w łączności z Tobą i ofiarowywania go za zbawienie świata…

Któryś za Nas cierpiał Rany- Jezu Chryste, zmiłuj sie nad Nami.....

Jezus zdjęty z krzyża - Stacja XII

"Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: «Prawdziwie, Ten był Synem Bożym» (Mt 27, 54).

ROZWAŻANIE

Panie Jezu,Twoje Ciało zostało zdjęte z krzyża i złożone w ramionach Matki. Maryja patrzy na umęczoną, spuchniętą i pokrwawioną twarz ukochanego Syna. Ileż bólu i cierpienia musi być w Jej sercu! Jak pogodzi się z Twoją śmiercią? Maryja ufa Bogu bezgranicznie, wierzy, że z tej śmierci zrodzi się życie.

MODLITWA

Jezu, tylu ludzi wokół cierpi, czasem ich ból jest tak wielki, że wyglądają jakby byli zdjęci z krzyża. Uwrażliwiaj nasze serca, żebyśmy nie szukali swojej wygody i świętego spokoju, lecz pomimo oporu wychodzili do potrzebujących z pomocą.

Jezus z Krzyża zdjęty- Stacja XIII

Kiedy Ciało Jezusa zostaje zdjęte z krzyża i złożone w ramionach Matki, wówczas staje nam znów przed oczyma ta chwila, w której Maryja przyjęła pozdrowienie Anioła Gabriela: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus ... a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida ... a Jego panowaniu nie będzie końca.” Maryja powiedziała tylko: „Niech mi się stanie według twego słowa,” - jakby już wtedy chciała wyrazić to, co teraz przeżywa. Z tym też łączy się przedziwna obietnica, którą wypowiedział Symeon w czasie ofiarowania Jezusa w świątyni: „Twoje serce miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.” A Jezus znowu jest w Jej ramionach jak był w stajence Betlejemskiej.

Któryś za Nas cierpiał Rany- Jezu Chryste, zmiłuj się nad Nami....

Jezus złożony w grobie - Stacja XIV

"Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł"(Mt 27, 59-60).

ROZWAŻANIE

Jezus złożony w grobie. Czy wszystko się skończyło? „Uderzę pasterza, a rozproszą się owce” – mówi Pismo. Tylko garstka przyjaciół wraz z Maryją składa Twoje święte Ciało go grobu. Iluż ludzi myśli, że to już koniec. Nie ma w nich wiary.

MODLITWA

Panie Jezu, Twoje Ciało jest złożone w grobie. Rozpacz ludzi, którzy Cię kochali, apostołów, uczniów, kobiet, które szły za Tobą. Ale Ty już idziesz do Ojca. Jeszcze wstępujesz do otchłani, żeby wyzwolić tych sprawiedliwych, którzy od wieków oczekiwali Twojego przyjścia.

Spraw, Jezu, byśmy umarli dla grzechu i zmartwychwstali do życia w łasce …

 Któryś za nas cierpiał Rany- Jezu Chryste, zmiłuj się nad Nami....

 Pieśń żałobna

Kto tę śmierć patetyczną wymyślił

i kazał samotnie pod naszą gwiazdą umierać.

odebrał mi słowa, wiersze i myśli,

a salwą kilometrów, nieprzebytych rozstrzelał?

Już słyszę, nadjeżdżają anioły na koniach złotych,

w ten wieczór wyślizgany od łez i deszczu

usłyszę: śmierć moją najbliższą wyśpiewa dziś w nocy

na sąsiednim podwórzu zabłąkany pies.

Wiem przecież dzisiaj umrę.

wiem przecież: stoisz przy oknie czarnym jak kir

i patrzysz długo biednymi oczami w noc jak w mą trumnę.

kiedy przez wiatr przewalają się sny, pocałunki i łzy.

Wiem przecież: potem usłyszysz u furtki

dzionek niespokojnego serca

i długo będziesz patrzyć w sień otwartą kamienic,

i długo będziesz słyszeć pod oknem mój krzak

Nie dzieje się nic. Cicho jęczy zamurowany

i z godzin dzwonki parują jak w starym zegarze,

za oknem ptaki lotem przekreślają szyby,

a pejzaż widomie ulatuje, gdy dzień się nie zarzekł.

Słupy telegraficzne - maszty strzaskanyck okrętów, coraz dalej odchodzą w głąb siebie,

jak mgnienie pamiętam,

kiedym był podróżnikiem po szerokim niebie.

Ach, te loty, Już konie zajeżdżają przed ganek,

przelatują dni szybciej przeżyte, łyskliwsze od stali.

a tak przecież niedawno ze świętym Janem

i z Chrystusem chodziłem puszczą apokalips.

Nie mów nic: żyję jeszcze i słyszę dzwony pogrzebu.

Nie mów nic: już uleciałem w taką ciszę.

że nie rozumiem przedmiotów, nie słyszę

 słów twoich rzucanych jak pięści w niebo.

 Bo tu nie dolatują łzy i tylko pejzaż coraz dalej upływa,

 i tylko wieczór się najciszej urywa,

nie dzieje się nic.... (K.K. Baczyński)     

 

                                              Serdecznie pozdrawiam.Helena

 

 ŻYCZĘ OWOCNEJ ZADUMY NAD MĘKĄ PAŃSKĄ.

 

 PODSUMOWANIE:

 

KOMENTARZE

  • .
    "Krzyż jest dla współczesnego świata wyrzutem sumienia, bo przypomina wywyższenie poniżonego dziś człowieczeństwa. Dlatego obecnie jest tak odrzucany."
  • .
    "Nie Kościół ma się przystosować do świata, tylko świat ma się przystosować do Ewangelii. Ciężko jest być wiernym Bożym przykazaniom, ale zachowanie Bożych przykazań daje radość, a pogwałcenie ich mnoży krzyże i mękę."
  • .
    "Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem."
  • @moher 15:53:15
    Witaj Braciszku! jesteś- dobrze,ze jesteś...
    .
    ??"Krzyż jest dla współczesnego świata wyrzutem sumienia, bo przypomina wywyższenie poniżonego dziś człowieczeństwa. Dlatego obecnie jest tak odrzucany." - "W Krzyżu Miłości nauka, kto Krzyż odgadnie..."
    "Tylko pod tym Krzyżem, tylko pod tym znakiem- Polska jest Polską, a Polak- Polakiem... " Serdecznie pozdrawiam. Helenka
  • @moher 16:02:02
    Napisaliśmy równocześnie, to samo :))))))
  • @moher 16:00:03
    //"Nie Kościół ma się przystosować do świata, tylko świat ma się przystosować do Ewangelii. Ciężko jest być wiernym Bożym przykazaniom, ale zachowanie Bożych przykazań daje radość, a pogwałcenie ich mnoży krzyże i mękę."// TO JEDYNA DROGA..

    Ps.Spotkanie z dziećmi (w trzech grupach) bardzo udane- cieszę się....
  • -Krzyż dzięki Ofiarze Pana Jezusa jest znakiem zwycięstwa dobra nad złem.
    -Krzyż przypomina złu, że w ostateczności przegrało. -Dlatego tak się go panicznie boi zwalcza i usuwa ze swego widoku gdzie tylko może. -Pieknie to przedstawiłaś Siostrzyczko. -Niech Bóg Ci Błogosławi w zbożnym dziele.-Pozdrawiam Cię serdecznie. -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @moher 16:12:13
    Dziękuję !
    Jesteśmy wierni Krzyżowi - w tym Nasza siła. Szczęść Boże ! Jestem z Tobą w modlitwie !
    Pozdrawiam serdecznie. Helenka
  • @alfa.com.hel 16:04:36 -"Napisaliśmy równocześnie, to samo :))))))"-
    -Bogu niech będą dzięki! -:)))))))))))))))))) -
    17 Bądźcie ostrożni wobec tych ludzi, bo wydawać was będą do sądów, a w swoich synagogach poddawać was będą chłoście. 18 Z mojego powodu poprowadzą was przed namiestników i królów na świadectwo przeciw sobie i poganom. 19 A gdy was wydadzą, nie martwcie się, jak albo co powiedzieć macie. W owej godzinie będzie wam podane, co macie powiedzieć. 20 Bo to nie wy mówicie, lecz Duch Ojca waszego mówi przez was. 21 Brat brata wyda na śmierć, a ojciec [swoje] dziecko. Dzieci powstaną przeciw rodzicom i na śmierć ich skażą. 22 Będziecie znienawidzeni przez wszystkich z powodu mojego imienia. Kto jednak wytrwa do końca, będzie zbawiony. -Mt 10,17-22
  • @alfa.com.hel 16:06:09 -"Ps.Spotkanie z dziećmi (w trzech grupach) bardzo udane- cieszę się...."
    -Dzieci są najważniejsze. -Wykonujesz wspaniałą pracę, bo ktoś musi przekazać dzieciom Dobrą Nowinę. -"13 Przyprowadzano do Niego dzieci, aby je dotknął. Uczniowie zaczęli je strofować. 14 Gdy Jezus to zauważył, oburzył się i rzekł im: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, nie zabraniajcie im, bo do takich należy królestwo Boże. 15 O tak, oświadczam wam: kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego". 16 Potem obejmował je ramieniem i błogosławił, kładąc na nie ręce." -(Mk 10,13-16) -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @moher 16:46:55
    I to niestety się zbliża, a właściwie już jest;
    //Bądźcie ostrożni wobec tych ludzi, bo wydawać was będą do sądów, a w swoich synagogach poddawać was będą chłoście.// Trzeba Nam, żebyśmy byli :
    "Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!//

    // Z mojego powodu poprowadzą was przed namiestników i królów na świadectwo przeciw sobie i poganom.//- "
    "W owej godzinie będzie wam podane, co macie powiedzieć. 20 Bo to nie wy mówicie, lecz Duch Ojca waszego mówi przez was. "

    ''Będziecie znienawidzeni przez wszystkich z powodu mojego imienia. Kto jednak wytrwa do końca, będzie zbawiony. -Mt 10,17-22"
    TRZEBA WIELKIEJ MODLITWY- w Bożych rekach nasze zwycięstwo i Nasze wytrwanie...(:-
  • @alfa.com.hel 16:19:50 "Jestem z Tobą w modlitwie !"
    -Ja z Tobą też! - -Niech Ci Pan Bóg Błogosąwi w zbożnym dziele! SZCZĘŚĆ BOŻE! (POLSKA WWW! -:)))))
  • @moher 16:55:38
    (POLSKA WWW! -:))))) - JUŻ JEST TAKA W NASZYCH SERCACH- i doczekamy się Pięknej Polski - Wolnej, Wielkiej
    i Wspaniałej...NASZEJ !!!
  • @alfa.com.hel 16:55:18 -"I to niestety się zbliża, a właściwie już jest;"-
    -Tak, jak przepowiedział Pan Jezus. -„Niebo i ziemia przeminą ale moje słowa nie przeminą”
    33 niedziela zwykła Mk 13,24-32

    „Niebo i ziemia przeminą ale moje słowa nie przeminą”
  • @Powiadomienia od Google
    Daniel G. i Kazimierz Skrzypczyk
    dają +1: NOCNE CZUWANIE - Wielki Post- KRZYŻ CHRYSTUSA- Ojczyzna - alfa.com.hel - NEon24.pl
  • @alfa.com.hel 16:55:18 -"I to niestety się zbliża, a właściwie już jest;"-
    -Jak to Pan Jezus przepowiedział:-„Niebo i ziemia przeminą ale moje słowa nie przeminą”
    33 niedziela zwykła Mk 13,24-32

    „Niebo i ziemia przeminą ale moje słowa nie przeminą”
  • @moher 17:03:46
    „Niebo i ziemia przeminą ale moje słowa nie przeminą”
    POMYŚLAŁAM teraz, że SŁOWO BOŻE- to jedyne co jest trwałe - Bóg jest Największym dobrem- idziemy z Bogiem i do Boga...Amen!!
  • Autorka
    Nawet dzisiaj miałem taką oto refleksję związaną z Krzyżem:

    Jezus umarł bezpośrednio dlatego, że chcieli bez zmian w ich życiu żyć ci, co krzywdzili innych, grzeszyli i z grzeszenia robili sobie źródło utrzymania, a nawet bogactwa, a swój sposób bycia obłudnie uznawali za usprawiedliwiony, zatracali człowieczeństwo - czynili źle.

    Jezus w swoim surowym osądzie osądzie sięgnął możnych warstw społecznych: bogaczy, kapłanów i trzymających władzę: podnosił ubogich, chorych i ułomnych, nie mających perspektyw życiowych, przywracał ludziom ich utraconą godność - czynił dobrze.
    Trzymał się od polityki z daleka, ale ład społeczny, za który stoją przyczyny wywłaszczenia ubogich warstw społecznych, pozbawienia ich perspektyw godnego utrzymania się, ułomności i choroby, czy przedwczesna śmierć burzył bezlitośnie.

    System ukrzyżował Jezusa dla przestrogi. Dziś znów atakuje Jego Ciało - Kościół Święty.
    I to nawet już nie jego struktury, a samych wiernych, ich moralne postawy.
    To co zrobił z Nim "Zielonym Drzewem" dziś robi na masową skalę z innymi "zielonymi drzewami", ludźmi którzy chcą żyć jako dobrzy ludzie, ludzie Boży.
    System jeszcze bardziej jak za czasów biblijnych jest molochem żyjącym z krzywdy ludzkiej - nawet z chorób i toksycznych oraz manipulujących w genach podróbek żywności oraz demoralizacji na masową skalę zrobił sobie intratny i chroniony w mocy "prawa" biznes.
    Ściąga na nas, na całą Europę, psychopatów i faktycznych satanistów, zdziczałych zbrodniarzy-gwałcicieli i morderców, nawet na masową skalę gotowych na ludobójstwo - o faszystowskiej ideologii islamistycznej...

    Na pewno nie o to chodziło Chrystusowi - gdzie popełniliśmy błąd? Jak to odwrócić?
  • @alfa.com.hel 16:55:18Kto jednak wytrwa do końca, będzie zbawiony. -Mt 10,17-22"////
    -Niestety są też tacy, co mają sprawne zmysły , a nie chcą widzieć i słyszeć:((( {-"Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach - aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana [tajemnica]" (Mk 4,11n)."} _te Słowa są o nich...
  • @moher 17:13:35
    Tak - rozumiem...
    //aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana [tajemnica]"// Kto patrzy na Krzyż i nie dokonuje się w nim przemiana, ten nic nie widział i nic nie czuł...
  • @miarka 17:11:40 -To też polityka. -Nasze życie jest polityką, jeśli właściwie rozumiemy to słowo!
    "Trzymał się od polityki z daleka, ale ład społeczny, za który stoją przyczyny wywłaszczenia ubogich warstw społecznych, pozbawienia ich perspektyw godnego utrzymania się, ułomności i choroby, czy przedwczesna śmierć burzył bezlitośnie."
  • Autorka
    Co do tekstu notki, to jeszcze nie czytałem, ale duuużo tego... Myślę jednak, że to chyba konieczne. Kto poważnie traktuje wyzwanie, ten przeczyta. Nawet niekoniecznie od razu. Nie każdy ma czas i nastrój na zamówienie.

    Wygląda to mi na zamiar splantowania terenu ciężkim sprzętem - wielkim spychaczem i wielkim walcem – żeby odsłonić odległy horyzont.
    Domyślam się, że chodzi o pewien poziom odniesienia dla naszych dyskusji.
    Rzecz w tym, że każdy z nas tu przychodzi nieco inaczej ukształtowany - na początku więc chodzi przede wszystkim o poziom zgodności pojęciowej.

    W kolejnych latach będą mogły być już zwięzłe teksty wprowadzające.

    Pozdrawiam serdecznie.
  • @miarka 17:11:40 -Jak to odwrócić?-
    -Żyć jak Pan Bóg przykazał. -Pędzić precz zło, a nie ulegać jego pokusom i modlić się o wsparcie z Nieba. -Pan Jezus nas nauczył; -Ojcze nasz, któryś jest w Niebie.... -Ludzie o tym nie nie wiedzą?. -Czy tylko udają? -Przecież to tak proste jak dwa dodać dwa, a tak dla wielu trudne... -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @miarka 17:24:11-"Co do tekstu notki, to jeszcze nie czytałem, ale duuużo tego... "
    -A sprowadza się do najważniejszego a prostego: -Miłuj Pana Boga i swego bliźniego! -Reszta to oparta na fundamencie tego najważniejszego przykazania piękna narracja służąca doskonaleniu. -:))) -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @miarka 17:11:40
    //Jezus umarł bezpośrednio dlatego, że chcieli bez zmian w ich życiu żyć ci, co krzywdzili innych, grzeszyli i z grzeszenia robili sobie źródło utrzymania, a nawet bogactwa, a swój sposób bycia obłudnie uznawali za usprawiedliwiony, zatracali człowieczeństwo - czynili źle.//
    I teraz Jezus umiera w sercach ludzi, którzy /"chcieli bez zmian w ich życiu żyć ci, co krzywdzili innych, grzeszyli i z grzeszenia robili sobie źródło utrzymania, a nawet bogactwa, a swój sposób bycia obłudnie uznawali za usprawiedliwiony, zatracali człowieczeństwo - czynili źle."/

    // podnosił ubogich, chorych i ułomnych, nie mających perspektyw życiowych, przywracał ludziom ich utraconą godność - czynił dobrze.//
    To była Jego Misja...

    //System ukrzyżował Jezusa dla przestrogi. Dziś znów atakuje Jego Ciało - Kościół Święty.
    I to nawet już nie jego struktury, a samych wiernych, ich moralne postawy.//
    A to dopiero "początek boleści"...

    //To co zrobił z Nim "Zielonym Drzewem" dziś robi na masową skalę z innymi "zielonymi drzewami", ludźmi którzy chcą żyć jako dobrzy ludzie, ludzie Boży.// Dlatego musimy coraz bardziej zbliżać się do Boga, stać się niemal żertwa całopalna dla Boga- ofiarować swoja modlitwę i miłość: "Na przebłaganie za grzechy Nasze i całego świata"- Oddać się Bogu, znaleźć dziesięciu Sprawiedliwych...

    //System jeszcze bardziej jak za czasów biblijnych jest molochem żyjącym z krzywdy ludzkiej - nawet z chorób i toksycznych oraz manipulujących w genach podróbek żywności oraz demoralizacji na masową skalę zrobił sobie intratny i chroniony w mocy "prawa" biznes.// Chory system !!...

    //Ściąga na nas, na całą Europę, psychopatów i faktycznych satanistów, zdziczałych zbrodniarzy-gwałcicieli i morderców, nawet na masową skalę gotowych na ludobójstwo - o faszystowskiej ideologii islamistycznej...// TAK !- rzucono ludziom "tandetę", rozpustę i blichtr tego świata i "człowiekiem pogardził Człowiek" ; dziwny ten świat, choć nie brak ludzi dobrej woli- ale dali się rozbić, a tylko w Jedności jesteśmy silni, a w Miłości - mocarni...

    //Na pewno nie o to chodziło Chrystusowi - gdzie popełniliśmy błąd? //
    KOCHALIŚMY ZA MAŁO....

    //Jak to odwrócić?// - Możemy wynagradzać Bożemu sercu- możemy tworzyć wspólnotę Bratnich Serc oddanych Bogu, do jego dyspozycji, możemy zapłakać nad grzesznym światem równocześnie zachowując własne dusze nieskalane(na miarę naszych sił)...
    Tak, nie o to chodziło Jezusowi- On nawet przewidział, że nie wszyscy zrozumieją Jego Słowo i nie wszyscy skorzystają z Jego zbawczej Ofiary...

    Serdecznie pozdrawiam.
  • @moher 17:18:50
    Nie. Wprost przeciwnie. Nasze życie, nasze człowieczeństwo, zaczyna się od sprawiedliwości, której polityka musi w pierwszym rzędzie służyć.

    Polityka (zwłaszcza prawodawstwo, władza, gospodarka i ekonomia) to służba (na rzecz dobra wspólnego narodu, którego dane państwo jest, ale na rzecz ładu społecznego też).
    Ład społeczny zaś kształtują obyczaje. Polityce nic do tego.

    To, że lewactwo chce, a nawet spiskowo, zbrodniczo w tym korupcyjnie, czy terrorystycznie, a nawet ingeruje w obyczaje od strony prawodawstwa i wpływu na władze polityczne to tylko patologia do przezwyciężenia.

    Lewactwu obyczaje przeszkadzają, bo w przestrzeni życia publicznego mają to być obyczaje dobre - lewactwo zaś to z zasady sataniści i chcą za swoją nieobyczajnością i wkraczać do sfery publicznej i gorszyć maluczkich.

    Lewactwo to w ogóle antykultura. To są rzeczy, których nigdy nie wolno z polityką mieszać bo to jako ludzie musimy cenić jako nasze wartości, jako sedno naszego człowieczeństwa. Polityka zaś to tylko służba NA NASZĄ RZECZ.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @miarka 17:24:11
    //Co do tekstu notki, to jeszcze nie czytałem, ale duuużo tego... Myślę jednak, że to chyba konieczne. Kto poważnie traktuje wyzwanie, ten przeczyta. Nawet niekoniecznie od razu. Nie każdy ma czas i nastrój na zamówienie.// TO JEST treść na cały tydzień- można czytać i wracać..

    //Wygląda to mi na zamiar splantowania terenu ciężkim sprzętem - wielkim spychaczem i wielkim walcem – żeby odsłonić odległy horyzont.
    Domyślam się, że chodzi o pewien poziom odniesienia dla naszych dyskusji.// Chodzi tez o to, żeby każdy mógł wybrać sobie jakiś wycinek, Słowo, które do niego przemawia, które może nosić w swoim sercu i rozważać...Jesteśmy różnorodni, obszerny tekst jest więc dla wszystkich- w całości lub "po trochu"....
    //Rzecz w tym, że każdy z nas tu przychodzi nieco inaczej ukształtowany - na początku więc chodzi przede wszystkim o poziom zgodności pojęciowej.//
    No i dbamy o to, żeby w naszym rozwoju iść wzwyż:
    "coraz wyżej i wyżej ponad szarość ziemi..."

    //W kolejnych latach będą mogły być już zwięzłe teksty wprowadzające.//
    Dobra myśl...
    Serdecznie pozdrawiam.
  • @moher 17:24:49
    //-Przecież to tak proste jak dwa dodać dwa, a tak dla wielu trudne... //
    Ewangelia jest prosta, dziecinnie prosta- dlatego Jezus mówi:"Bądźcie, jak dzieci"- a ludzie dopisują do tego prostego tekstu swoje filozofie- swoje mądrości, egoizmy, wojenki, szukanie wielkości - chcą dorównać niekiedy Bogu, albo zmienić naturę Boga - "nagiąć" Ja do swoich planów i potrzeb- a obok leży Ewangelia- dziecinnie prosta...
  • @moher 17:38:00
    //-Reszta to oparta na fundamencie tego najważniejszego przykazania piękna narracja służąca doskonaleniu.// Ślicznie- tak właśnie jest...
  • @alfa.com.hel 17:56:19
    https://plus.google.com/u/0/114889223875736207924
  • @miarka 17:48:28 -"Polityka zaś to tylko służba NA NASZĄ RZECZ"-.
    -No właśnie. -Polityka to sposób naszego życia, sposób postępowania, a nie jakieś stworzenie, "entity" samo w sobie. -Jeszcze raz powtarzam że właściwa polityka, czyli sposób naszego właściwego, oczekiwanego przez Pana Boga postępowania to -:Będziesz miłował Pana Boga ...., a także bliźniego swego. -Ci co czynią inaczej są tymi , o których Pan Jezus mówił że mają uszy i oczy, a nie widzą i nie słyszą. -Dla nich prawda nie istnieje i Bramy Królestwa Niebieskiego nie osiągną. -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @moher 17:24:49
    "Jak to odwrócić?-
    -Żyć jak Pan Bóg przykazał. -Pędzić precz zło, a nie ulegać jego pokusom i modlić się o wsparcie z Nieba. -Pan Jezus nas nauczył; -Ojcze nasz, któryś jest w Niebie.... -"

    To nie to. Wielu tak żyje... i jeszcze mają z tego tytułu problemy. Nawet dzieci im zabierają i pozbawiają nawet możliwości kontaktu z nimi.

    Na poziomie indywidualnym to naiwność, wręcz myślenie magiczne.

    Moim zdaniem cała nauka Jezusa, to chęć przyciągania do siebie wszystkich - wezwanie do tego, by się jednoczyć w zgodnej wierze i wciąż poszerzać swoje wspólnoty.

    Oczywiście wspólnoty zamknięte dla lewaków, a lewactwo traktowane jak najgorszy margines, jak biblijni "grzesznicy i celnicy". W życiu publicznym, ani w polityce dla nich miejsca nie ma.
    Przede wszystkim chodzi o to jak uchronić te wspólnoty od duchów nieczystych, bo w Jezusie diabeł nie miał nic swego. To ważne również z tego powodu, że "nie ostoi się dom skłócony".

    Pozdrawiam
  • @miarka 17:48:28 -a Ty w popniższym stwierdzeniu robisz z pojęcia polityki jakieś stworzenie. które ma nam służyć? -:)))
    "Nie. Wprost przeciwnie. Nasze życie, nasze człowieczeństwo, zaczyna się od sprawiedliwości, której polityka musi w pierwszym rzędzie służyć."
  • @miarka 18:07:41-Piszesz;
    Oczywiście wspólnoty zamknięte dla lewaków, a lewactwo traktowane jak najgorszy margines, jak biblijni "grzesznicy i celnicy". W życiu publicznym, ani w polityce dla nich miejsca nie ma."/// -Jeśli nie ma dla nich miejsca , to dlaczego są i nawet jak piszesz, "dzieci odbierają". -Widocznie jednak to miejsce znaleźli i nawet pozwalamy im, by nami rządzili! -Takich trzeba pędzić, tak, jak Pan Jezus pędził szatana! -To jest nasze zadanie, a nie wybieranie na przewodników narodu BUL'ów, czy przewrotnych Stolzmqanów, lub ateistów komuszych Cimoszko-Millerów lub czytanie gazety szaqtasńskiego GURU szechtera . -A modlitwa jest po to, by się nawrócili, lub swą moc szatańską nad nami stracili. -Po to Pan Bóg obdarzył ludzi rozumem i wolną wolą, by szli za głosem właściwych pasterzy. -Nazywa się to cnotą roztropności. -Po to nauczał Pan Jezus, jak żyć, Po to nasza Siostra Helenka naucza dzieci, By przyczynić się do tego, co nazywamy Przebudzeniem narodu. -By była PolskaWWW!, prowadzona przez właściwych ludzi. -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @moher 18:04:17
    ""Polityka zaś to tylko służba NA NASZĄ RZECZ"-.
    -No właśnie. -Polityka to sposób naszego życia, sposób postępowania, a nie jakieś stworzenie, "entity" samo w sobie."

    Nie. "Sposób naszego życia, sposób postępowania " to obyczaje. Polityka ma służyć nam, abyśmy je mogli kultywować by były coraz lepsze. Ma chronić przestrzeń życia publicznego przed wszelkim lewactwem, zwłaszcza demoralizacją.

    Nie wiem co to te "entity", ale właśnie widzę potrzebę postrzegania polityki jako pewnego bytu ściśle zdefiniowanego, o określonym zakresie kompetencji, wyraźnych granicach i zadaniach: w szczególności jako "sferę prawodawstwa, władzy, gospodarki i ekonomii", w pełni służebną człowiekowi jako takiemu i to na sprawiedliwych zasadach, a nadto z uwzględnieniem celów sprawiedliwości, zwłaszcza sprawiedliwości wspólnotowej rozumianej jako demokracja.

    Według mnie to jest konieczne, aby położyć kres uzurpacjom, samowolom i bezkarności osób ze sfery polityki.

    Pozdrawiam
  • @moher 18:08:56
    Tak. Odpowiedziałem o 18.30.41.
  • @moher 18:28:40
    O PRZEBUDZENIE POLSKI MODLĘ SIĘ OD 1990 roku; zaczyna się Przebudzenie, chociaż My chcielibyśmy żeby już cała Polska wyrwała się z letargu....-//By była Polska WWW!, prowadzona przez właściwych ludzi.//
    Amen, Braciszku !!!
    Nie wiem czy oglądasz tv- właśnie IPN otrzymał tajne dokumenty Wałęsy- Bolka... Prawda wypływa po latach..
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
  • @miarka 18:30:41Nie wiem co to te "entity", ale właśnie widzę potrzebę postrzegania polityki jako pewnego bytu ściśle zdefiniowa
    nego,"/// -Entity, to właśnie coś jak Twój odrębny byt, coś do zdefiniowania. -Natomiast polityka to cecha człowieka. -Chodzi, by nie obierać za naszych przewodników do zarządzania naszym domem ludzi z nieodpowiednio ukształtowaną, jak choćby Cienki Bolek, kaczor Donald, Stolzman czy komucho Miller-Cimoszko, i nie czytanie gazet ludzi z polityką reprezentowaną przez poglądy szechtera czy urbana.
  • @alfa.com.hel 18:37:48 -Wtej chwili nier oglądam, ale wiem o tym.
    -O Bolku wiemy już od dawna.... -Ale dobrze, że przypomina się prawdę. -Im więcej prawdy jest głoszone, tym więcej ludzi się obudzi.., -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @miarka 18:30:41Nie. "Sposób naszego życia, sposób postępowania " to obyczaje. "
    -A z tych obyczajów wynika nasza polityka. -Byle nie Turańska.:))). Chodzi o to, byśmy sobie nie pozwalali jej ludziom dorywać się do władzy nad nami i narzucać swego stylu bycia.. :)))
  • @miarka 18:30:41Według mnie to jest konieczne, aby położyć kres uzurpacjom, samowolom i bezkarności osób ze sfery polityki."
    -Raczej ludziom, że sfer władzy, by nie narzucali Ci swojej Polityki. -Bo każdy człowiek ma swoją politykę, a wybierając daje koryto władzy nad sobą konkretnym ludziom, którzy potem to właście, lub niewłaściwie wykorzystują, wpływając na Twoją politykę. -SZCZĘŚĆ BOŻE!.
  • @moher 18:28:40
    "Oczywiście wspólnoty zamknięte dla lewaków, a lewactwo traktowane jak najgorszy margines, jak biblijni "grzesznicy i celnicy". W życiu publicznym, ani w polityce dla nich miejsca nie ma."/// -Jeśli nie ma dla nich miejsca , to dlaczego są..."

    A dlatego, że nie umiemy zamknąć swoich wspólnot. Dopóki tego nie zrobimy to i Siostra Helenka niewiele zdziała... i wyganiać nie będziesz miał skąd, ani nie będzie granic, drzwi, czy bram żeby ustawić wykidajłów.

    Szczytem lewactwa jest "Społeczeństwo otwarte Sorosa".
    Warto się nad tym zastanowić, bo ta nazwa kłamie.

    Tak w ogóle to społeczeństwo jest zawsze otwarte. Zamkniętym, posiadającym wielorakie granice to ma być państwo – bo to własność narodu, a ten jest ściśle definiowany, ma swoją tożsamość i swoje dobra wspólne, swoje dziedzictwo, którego musi strzec i przekazać nadchodzącemu pokoleniu.
    Dziś żyjący obywatele jako ogół posiadających dokument o przynależności państwowej nie są tu beneficjentami dziedzictwa narodu, ani dysponentami jego dóbr niezależnie od tego, czy „społeczeństwo obywatelskie” taktować w sensie literalnym jw, czy faktycznym, jako skupiające autentycznych, odpowiedzialnych i dalekowzrocznych Obywateli jako członków Narodu, gotowych do ofiar i poświęceń na rzecz dobra ogółu obywateli.

    To, że tacy mogą być dopuszczani do funkcji mających wpływ na spełnianie swoich ról przez państwo, to tylko element doraźnej umowy, a nie trwałych uprawnień, czy formalnych równouprawnień. Rzecz jest w tym, że sam dokument nie rodzi więzi narodowej, nie gwarantuje lojalności, ani dalekowzrocznej odpowiedzialności, by Państwo traktować jako Dom.
    Przeciwnie – „obywateli literalnych” trzeba wciąż obserwować, wciąż być wobec nich nieufnym, wobec wszystkich nachodźców przyznawać tylko warunkowe i czasowe prawo pobytu, bo dopóki się faktycznie nie zintegrują, są faktycznymi koczownikami, szukającymi tylko miejsca gdzie im lepiej.
    Podobna sprawa jest z przedsiębiorcami zagranicznymi – oni nie tylko nie są członkami narodu, ani obywatelami państwa, a jednak umowy pozwalają im funkcjonować na rynkach i w przestrzeniach narodu, mieć dostęp do dóbr wspólnych i zasobów – najgorsze w tym, że nie tylko nie za solidną opłatą licencyjną, nawet nie w warunkach równości szans, a już całkiem patologicznie – w warunkach uprzywilejowanych.
    To już nielojalni koczownicy, którzy stali się najeźdźcami, wręcz kolonizatorami na swoich warunkach.

    Dysponować to można zarobkiem za pracę, nawet zyskiem, kiedy się żyje z kapitału, ale nie własnością – ta ma zawsze pozostać nienaruszona, stanowić niegasnący potencjał, zdolność do obrony, regeneracji po zaburzeniach, stabilizator, oraz gwaranta trwania, wychowania i rozwoju.

    Dotyczy to i ekonomi osobistej, rodzinnej, państwowej, jak i narodowej.

    To wyjaśnia dlaczego tak trudno walczyć z lewactwem, tłumaczy, że mają ogromne środki finansowe na demoralizację i wszelki sabotaż, wewnętrzną wrogą penetrację naszych wspólnot, na korupcję dotąd uczciwych ludzi, których wybieramy na swoich przedstawicieli, tłumaczy, że w lewackie procedery wciągnięte są i sądy (sędzia Tuleja) i media (pancerna brzoza) i tajne służby (seryjny samobójca), dlaczego bezkarnie trwa niszczenie państwa długami w ramach piramidy Ponziego i Konsensusu Waszyngtońskiego oraz szczególnie faszystowskim mechanizmem prywatyzacji zysków, a uspołeczniania strat.

    Tu chodzi o pasożytowanie na Narodzie, o władzę i pieniądze, a to narkotyki. To choroba woli - tu już nie działają znane nam prawa duchowe.
    Modlić się o ICH DUSZE tylko możemy, ale już traktować jak ludzi nam nie wolno (przynajmniej dopóki całkiem nie otrzeźwieją i nie zapragną żyć jak ludzie - na co się raczej nie zanosi, bo poczuli siłę, jak wataha wilków krew ofiary) - to bestie w ludzkiej skórze.
    Na nich trzeba i klatek i dobrej, a śmiercionośnej broni, bo łatwo nie odpuszczą.

    Dlatego piszę powyżej o naiwności tych, którzy chcą lewactwu przeciwstawiać swoją religijność indywidualną. Tu jest tak (jeśli chodzi o skalę zjawiska) jakby przeciwko jakiejś supermafii wystawiać policjanta od kieszonkowców, albo przeciw rakowi dermatologa...

    Tu trzeba i środków specjalnych i specjalnych uprawnień wojowników.
    Przede wszystkim właśnie konsolidacji wspólnot wewnątrznarodowych (organizacji i ruchów obywatelskich) i ich ogólnonarodową konsolidację. dalej właśnie postawienie wyraźnych definicji i granic polityce, dalej kontrole obywatelskie, z zaleceniami w randze rozporządzeń, obywatelskie sądownictwo, dalej prawodawstwo i plany dalekosiężne...

    SZCZĘŚĆ BOŻE
  • @miarka 19:29:00 piszę powyżej o naiwności tych, którzy chcą lewactwu przeciwstawiać swoją religijność indywidualną."
    -Oczywiście masz rację. -W pojedynkę człowiek nic nie zdziała. -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @moher 18:50:45
    "Natomiast polityka to cecha człowieka. -Chodzi, by nie obierać za naszych przewodników do zarządzania naszym domem ludzi z nieodpowiednio ukształtowaną, jak choćby Cienki Bolek, kaczor Donald, Stolzman czy komucho Miller-Cimoszko, i nie czytanie gazet ludzi z polityką reprezentowaną przez poglądy szechtera czy urbana."

    Wciąż chcesz iść z szablą na czołgi. Czy nie widzisz, że oni idą w bloku, że ich działania są realizowane z żelazną konsekwencją od setek lat: masoneria, iluminaci, komuniści, socjaliści, Mędrcy Syjonu, plan trzech wojen, globalizm, rząd światowy...

    Jedyna siła to nasze wspólnoty. To to najbardziej zwalczają i na co nie mają sposobu, a bez tego, byśmy im się poddali ich fortuny są niczym. To prawda, że mocno nas osłabili, ale jak jak wzmocnimy wspólnoty, to oni wyjdą na chłopczyków w piaskownicy...

    Pozdrawiam
  • @miarka 19:43:21 "Jedyna siła to nasze wspólnoty."
    -Oczywiście! -Dlatego chcą nas 'zagonić do kruchty" i tam zniszczyć. -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • Innym to sie nigdy nie zdarza ...
    Heleno, jesteś wspaniała!. Każdy chrześcijanin , każdy katolik ma Słowo Boże głosić, to nie obowiązek ale radość . Serce moje krwawi gdy młodych ludzi widzę, którzy wierzą tylko w pieniądz. Pracuję z kilkoma takimi młodymi ludźmi ( młodszymi ode mnie ), którzy są rodzicami , a dzieci swoich na mszę do kościoła nie zabiorą . To dramat ludzi i narodu polskiego, tak została nasza młodzież opanowana przez wrogów dusz naszych. Modlitwa ważna jest , a modlitwa o mądrość i odwagę chyba najważniejsza. Tu już nie chodzi o Polskę i naród , ale o dusze nasze. Młodzi ludzie zostali przez medialną manipulację ogłupieni, stali się wyznawcami pieniądza . Staram się tym ludziom pomagać, jak Bóg da to skuteczna ta pomoc będzie. W żadnym przypadku moim zamiarem nie jest zmienianie świata, robię to co czuje że mam robić.

    P.S Fajnie wyglądasz bez tego kapelusza.
    Heleno! A co ze spacerami?

    pozdr:)
  • @moher 19:08:10
    "każdy człowiek ma swoją politykę, a wybierając daje koryto władzy nad sobą konkretnym ludziom, którzy potem to właściwie, lub niewłaściwie wykorzystują, wpływając na Twoją politykę"

    Ja bym to napisał:
    "każdy człowiek ma swój rozumem, którym kierując się podejmuje świadome i dobrowolne decyzje. Dokonując wyborów politycznych daje koryto władzy państwowej konkretnym ludziom, którzy potem to właściwie, lub niewłaściwie wykorzystują, wpływając na twoją świadomość lub wolność twojej woli, czym powodują, że zostajesz zmanipulowany tak, by w kolejnych swoich decyzjach twój rozum przetwarzał fałszywe dane i twoja decyzja była faktycznie złą dla ciebie, a pożądaną dla tych przy korycie".

    Dlaczego nie zgadzam się ze zwrotem "człowiek ma swoją politykę"? Bo może i często myli.
    Np. "człowiek ma też swoją moralność". Kiedy musi wybierać między polityką a sprawiedliwością, polityka musi ustąpić. Taka jest logika ludzkich wartości wyższego rzędu.

    Jak nie będzie o tym myślał, to np uchwali piękne prawodawstwo, ale jak nie ustanowi priorytetu demokracji lub sprawiedliwości, to nie będzie miał wolności, żeby się nim kierować. Będzie miał nawet "państwo prawa", ale będą rządzili oligarchowie, może nawet sędziowie, czy media pod zarządem korporacji prywatnych, czy tajne służby (sędzia Tuleja, pancerna brzoza, albo seryjni samobójcy).

    Jeszcze gorzej z moralnością, bo może kierując się potrzebami politycznymi wybrać sobie władzę niemoralną, ... która go pozbawi życia, albo okradnie (albo jedno i drugie w różnej kolejności).

    Pozdrawiam
  • @miarka 20:27:57
    -Myślę, że polityka każdego człowieka wypływa z jego moralności. -Rozum natomiast powinien mu pomóc w wyborze właściwego postępowania, czyli polityki.
  • @Zorion 20:19:30
    //Słowo Boże głosić, to nie obowiązek ale radość .// Tak! - to wielka radość...
    // To dramat ludzi i narodu polskiego, tak została nasza młodzież opanowana przez wrogów dusz naszych. Modlitwa ważna jest , a modlitwa o mądrość i odwagę chyba najważniejsza. Tu już nie chodzi o Polskę i naród , ale o dusze nasze. Młodzi ludzie zostali przez medialną manipulację ogłupieni, stali się wyznawcami pieniądza...// Dlatego bardzo się cieszę, że mam kontakt z uczniami sprzed 20 lat, a dzisiaj miałam spotkanie z dziećmi; w jednej z grup był synek mojej dawnej uczennicy i do tej pory widzę jego buzie, pełna dumy, bo oczywiście czuł się wyróżniony- pomyśl więc co ja czułam... INNYM TO SIĘ NIGDY NIE ZDARZA !!!...

    //Fajnie wyglądasz bez tego kapelusza.
    Heleno! A co ze spacerami?// No, proszę- zauważyłeś !!!- dziękuję....
    No to specjalnie dla Ciebie:
    https://plus.google.com/u/0/114889223875736207924
    Na spacer wychodzę codziennie i fajnie mi.... Zapraszam Ciebie- wirtualnie !!!
    Pozdrawiam(:-
  • @BŁOGOSŁAWIEŃSTWO odkryte w czasie czuwania...Nowe spojrzenie na cierpienie...
    „Nie próbujmy uciekać od krzyża upokorzeń, raczej z radością skorzystajmy z szansy upodobnienia się do Jezusa, pozwólmy Mu przeżyć w nas swoją Mękę. Nieść miłość znaczy nieść krzyż. Może upadamy pod krzyżem – prośmy Szymona, aby nam pomógł…"
    "POZWÓLMY MU PRZEŻYĆ W NAS SWOJA MĘKĘ" - i odtąd najmniejsze moje cierpienie będzie miało Nowy Wymiar- pozwolę, z radością, aby Chrystus przeżywał we mnie swoją Mękę; jakże wielka musi być moja cierpliwość, aby nie zakłócać Jego cierpienia we mnie; jakże wielka musi być moja pokora, abym nie wysyłała Chrystusa na Krzyż, ale pozwoliła Mu we mnie koić żałość i ból?; znosić Jego upokorzenia; przyjmować biczowanie- A WSZYSTKO PO TO, BY PRZYJĄĆ MOC JEGO MODLITWY Z KRZYŻA, gdy woła: "PRAGNĘ"
    - CZEGO PRAGNIESZ MÓJ JEZU?; Syn Boży spogląda na mnie z wysokiego Krzyża i wciąż powtarza: "PRAGNĘ JEDYNIE TWOJEGO SERCA"
    - WIĘC WEŹ MOJE SERCE, niech bije dla Ciebie, niech kocha za Ciebie, niech żyje złączone z Twoim sercem w akcie doskonałej Miłości...CZY POTRAFIĘ TAK KOCHAĆ?
    - MOJE DZIECKO- potrafisz, bo to JA BĘDĘ KOCHAŁ W TOBIE I PRZEZ CIEBIE- po to potrzebne mi Twoje serce...
    - Więc weź moje serce...
    A WSZYSTKO PO TO, by poprzez Jezusowe Cierpienie we mnie, otrzymać MOC JEGO ZMARTWYCHWSTANIA, i powstać razem z Nim do Nowych Dzieł dla Nieba, dla Ziemi, dla mojej Ojczyzny, dla moich Braci i Sióstr...BY W MOCY JEGO ZMARTWYCHWSTANIA POPROSIĆ o siłę i zdrowie dla moich bliskich, których mam w moim sercu...
    Wysłuchaj mnie, Panie...ZEŚLIJ SWOJE ŁASKI....
    Dziękuję Ci, Panie...
  • @CZUWANIE
    "Na krzyżu Jezus ukazał nam największe ubóstwo – całkowite poddanie się Ojcu. Wdziejmy dziś na siebie szatę ubóstwa Jego Męki. Uczyńmy dzisiaj coś, co pozwoli nam dzielić Jego Mękę. Może Jezus prosi Cię o coś szczególnego, może o coś małego…//
    - Jezu- wiem- prosisz....Czy podołam? Prosisz mnie o coś szczególnego, bo o moją miłość...Czy podołam...?
    - PODOŁASZ; czuję najmniejsze Twoje drgnienie, najmniejsze poruszenie serca....PRZYCHODZĘ, ŻEBY CIĘ UCZYĆ MIŁOŚCI...
    - JEZU MÓJ- "PRAGNĘ".....Twojej Miłości...
  • @alfa.com.hel 22:00:31
    Witam Helenko!
    Bardzo ważny temat Krzyż Chrystusa Ojczyzna.
    Cały Krzyż w swoich granicach posiada system dokładniejszy od zegara i łatwo może chronić Ojczyznę.
    http://3.bp.blogspot.com/-n0ZB9GupasU/VILwxIbXosI/AAAAAAAAA_o/kXNMPaolbII/s1600/ZESTAW.JPG
    Rozerwany krzyż, czy sfałszowany bez jednego ramienia nie może dać swojej pełnej mocy a wiedzą o tym jego wrogowie.

    W społeczeństwie powstaje: niechęć do zerwania z grzechami, zaburzenie zdolności postrzegania - zerwanie intymnej relacji z Bogiem
    Powstaje bolesne widowisko bytu zbuntowanego, przeciwko bytowi wszelkiej doskonałości.
    http://m.neon24.pl/f88297ebfc42ec4e16b2fa36148c6ca4,1,1.jpg
    Klub Polskiej Demokracji Kwantowej Warszawa Wrocław.
  • @DLA MOICH BRACI CZUWAJACYCH ZE MNĄ...
    „Pan Jezus nie żąda od ciebie, abyś dźwigała krzyż przez całe życie, ale niosła mały jego kawałek, w którym mieszczą się ludzkie cierpienia.”
    „Pan daje ci czasem odczuć ciężar krzyża. Wydaje ci się, że ten ciężar jest nie do uniesienia, ale nieś go, ponieważ Pan w swojej miłości i w swym miłosierdziu poda ci rękę i obdarzy mocą.”

    Idę droga Pana- znaczoną Miłością, Ufnością i Mocą
    Nie zachwieję się, nie jestem sama- Pan jest mi pomocą..

    Idę drogą Pana - Krzyż mój jest słodki; jarzmo Pana lekkie
    A słodycz Krzyża poi dusze moja..
    Nie zachwieje się- nie jestem sama - Pan moja Ostoją...

    Idę drogą Pana- Pan wskazuje Drogę, stawia Drogowskazy
    Iść odważnie mogę...
    Nie jestem sama....

    Idę, a pan wskazuje gdzie Człowiek mnie woła
    Gdzie jęk dusz chorych ulata do Nieba
    gdzie szept ostatni ścieli się dokoła
    - I powszedniego daj Nam, Boże- chleba....

    W cisze i pustkę Nadzieję niosę
    I Miłość Bożą, co zstąpiła z Nieba
    Miłość Jedyna, co uleczy duszę
    w Ramionach Pana...
    Iść dalej muszę...
    Nie zachwieję się! - Nie jestem sama!!!
  • @goodness 00:01:44
    //Rozerwany krzyż, czy sfałszowany bez jednego ramienia nie może dać swojej pełnej mocy a wiedzą o tym jego wrogowie.//
    KRZYŻ MUSI BYĆ ZŁĄCZONY W NAS- wówczas staniemy do ochrony Ojczyzny, a Chrystus pójdzie przed Nami i Nas poprowadzi...
    To musi stać się przez Nas, My musimy być ŻYWYMI KRZYŻAMI- przemienić swoje stare życie i przyjąć Chrystusowe szaty...
    JESTEŚ GOTÓW to uczynić?- jeśli tak, to możesz oddać swoje siły, swoja wole i swoje życie, aby chronić Ojczyznę...
    Pozdrawiam...
  • @alfa.com.hel 00:08:49
    Na początku XX wieku powstały takie obliczenia
    https://www.facebook.com/miesiecznikmoremaiorum/photos/a.157533557744334.1073741825.138896646274692/569896043174748/?type=3&theater
    Ciężko będzie przekonać ludzi aby szanowali matematykę Boga.
  • @ ZARZADŹCIE WIELKI POST...
    "Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty a oblubienica ze swego pokoju! "
    WYJŚĆ ZE SWEGO POKOJU - śmiało i odważnie iść na spotkanie Oblubieńca; już wyszedł ze swojej komnaty...
    DUSZO CZŁOWIECZA, nie lękaj się tego spotkania...
    "Krzyż jest znakiem największej miłości Chrystusa do ciebie i do mnie, przyjmijmy Jego krzyż we wszystkim, co zechce nam dać i oddajmy Mu z radością wszystko, co zechce zabrać.."- WÓWCZAS ZACZNIEMY ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA, DUCHOWYM BOGACTWEM, KTÓRE JEST W CHRYSTUSIE, PANU NASZYM...
  • @goodness 00:19:21
    ŻEBY SZANOWAĆ MATEMATYKĘ BOGA, to wpierw trzeba KOCHAĆ BOGA ze wszystkich swoich sił- przyjąć Jego Miłość i jego Moc;
    //Ciężko będzie przekonać ludzi aby szanowali matematykę Boga.//
    PRZEKONUJ LUDZI DO BOGA- matematykę objaśni Sam Bóg poprzez swoja Miłość i PLAN ZBAWIENIA, który każdy człowiek powinien przyjąć- matematyka jest na dalszym miejscu...Idąc z Bogiem, możesz nie znać matematyki, a On Cibie poprowadzi swoja droga- Bez Boga, choćbyś znał
    wszystkie tajniki matematyki - nic nie zyskasz...
    Mamy Wielki Post- czas nawrócenia- warto więc odłożyć na bok wszystkie Nasze "chciejstwa"- i wrócić do Boga, póki nie jest za późno- póki jest czas Zbawienia....
  • @PRAWDA
    "Krzyż jest znakiem największej miłości Chrystusa do ciebie i do mnie, przyjmijmy Jego krzyż we wszystkim, aby chronić Ojczyznę...

    Serdecznie Pozdrawiam
  • @alfa.com.hel 23:44:50 -Piękna modlitwa.
    -Dziękuję Helenko. -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @moher 01:27:38
    Witaj !
    Nocne czuwania są wielką łaską- w latach 90-tych, gdy byłam pewien czas na rencie, nocne czuwania były moja modlitwa w każdym tygodniu- w czasie tych czuwań spływały na mnie Boże łaski; moja dusza oczyszczała się i dążyła do zjednoczenia z Bogiem...I teraz ożywa we mnie to wszystko w nowym wymiarze, bo już nie są to samotne czuwania, ale Nasze - wspólne...
    "Wielbi dusza moja Pana..." - i tak piękna jest ta noc...I TAK BLISKO JEST NASZ PAN- JEZUS....
    Więc mogę wielbić, dziękować i prosić....
    Dziękuję... Szczęść Boże, Braciszku- jak dobrze, że idziemy Chrystusową drogą...
    https://www.youtube.com/watch?v=Mwik_5a7qRc
    SZCZĘŚĆ BOŻE....
  • @alfa.com.hel 01:48:42- Piękna Pieśń. -Tu następna; -:)))
    https://youtu.be/RE96hKy-yO4 -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @moher 02:13:40
    https://youtu.be/fEDSufs0Dng
  • @ZBLIŻA SIĘ NOWY DZIEŃ
    Już wkrótce zakończy się nasze nocne czuwanie- jeszcze pozostały pieśni postne....zachowajmy w Naszych sercach błogosławieństwa tej nocy....
    Przy postnych pieśniach ostatnie rozważania i medytacje duszy...
    NIECH WAM BÓG BŁOGOSŁAWI...SZCZĘŚĆ BOŻE !!!
    Dobrze, że tej nocy byliśmy znów razem.....
    Pozdrawiam na nowy dzień. Helena
  • @moher 02:13:40
    Piękna !- tak! idziemy nowa drogą...A JEZUS DODAJE NAM SIŁ..
  • @alfa.com.hel 03:10:32 "A JEZUS DODAJE NAM SIŁ.."
    -Więc nigdy nie jesteśmy sami... -:))) -SZCZĘŚĆ BOŻE! (Miłych snów!)
  • @moher 02:30:48
    I jeszcze piękniejsza -:)))
    SZCZĘŚĆ BOŻE, Braciszku- jeszcze posłucham do końca pieśni postnych i pora spać....
    Ps. W sobotę i niedzielę mam konferencję ewangelizacyjną- ale będę pamiętała i wieczorem "wspomnę" - :)))))
    Przypomnienie letnich koncertów...

    https://www.youtube.com/watch?v=PekZhn5n4V0
  • @moher 03:16:15
    I to jest piękne, że nigdy nie jesteśmy sami- SZCZĘŚĆ BOŻE ! - Miłych snów.... -:))))
  • @alfa.com.hel 03:17:18. -Piękne rzeczy stworzył nasz Ojciec.
    -Nasze dziecinne dzieła są tylko naśladownictwem.
  • @alfa.com.hel 00:08:49
    "KRZYŻ MUSI BYĆ ZŁĄCZONY W NAS- wówczas staniemy do ochrony Ojczyzny, a Chrystus pójdzie przed Nami i Nas poprowadzi...
    To musi stać się przez Nas, My musimy być ŻYWYMI KRZYŻAMI- przemienić swoje stare życie i przyjąć Chrystusowe szaty..."

    Tak. Tylko że nie tylko w sensie indywidualnym, ale i wspólnotowym.
    Spróbuję to rozwinąć bo widzę ważne wnioski:

    Idąc za analogią, że w śmierci Chrystusa Kościół - Jego Ciało został na 3 dni bez władzy, a to tyle co porównanie, iż w stanie grzechu człowieka zostaje on w swoim ciele o naturze zwierzęcej, a więc bez władz duchowych - jego człowieczeństwo ulega dezintegracji, zostaje bestią w ludzkiej skórze.
    Wciąż ma jednak wolną wolę, zostaje mięsożerną i krwiopijczą bestią w ludzkiej skórze. To jest smakowite jak narkotyk, jak władza i pieniądze, czy sex. Nadto łatwo dołączają się tu i inne narkotyki. Ani mu w głowie kultura duchowa, poddawanie się władzom rozumu, logiki i mądrości, myśleniu przyczynowo-skutkowemu, myśleniu o przyszłości – jemu dobrze „tu i teraz” – oddać się konsumpcji i przyjemnościom, poużywać, poswawolić, porządzić, pobłyszczeć za wszelką cenę – czyli cenę pełnej dezintegracji człowieczeństwa – i duszy, i ciała też.

    Zanim to nastąpi, zaczyna mu brakować środków materialnych na jego antykulturalne, samozatraceńcze obyczaje. Zaczyna wymyślać sposoby jak pozbawiać innych ludzi ich dóbr, a nawet samemu gromadzić je w sposób nieumiarkowany, by móc tym sposobem przedłużać sobie życie, nawet i swoim potomkom na pokolenia.
    Nastaje powszechne zubożenie, a jego sposób życia staje się bezkarny, bo korumpuje on władze pilnujące ładu życia publicznego – czyli daje im narkotyk pieniędzy i podtrzymania władzy, czym wciąga je w tajny związek. – Dzieli się z nimi owocami swojego zbrodniczego pasożytowania tworząc z nimi zbrodniczy spisek, w którym to oni go czynią bezkarnym.
    Takie władze nawet stanowią prawodawstwo promujące złych i narzucające promocję zła i demoralizacji. Ich bezkarność przyciąga innych, a razem wywłaszczają ogół społeczeństwa z własności, po czym już mają niewolników dzięki którym dalej mogą sobie pooddawać się konsumpcji i przyjemnościom, poużywać, poswawolić, porządzić, pobłyszczeć.

    Tym sposobem cały świat będzie szedł w zatracenie, a oni ciągle będą na górze. Kiedy w końcu umrze ostatni, zostanie na ziemi tylko szatan - odwieczny nieprzyjaciel człowieka.
    Ten koniec zresztą może nastąpić bardzo szybko, bo najskuteczniejszą dla nich metodą grabieży na dobrych ludziach mających jeszcze zasoby materialne potrzebne im dla podtrzymania ich stylu życia są wojny.

    Z chwilą kiedy Jezus zmartwychwstaje, wraca do swojej funkcji Głowy Kościoła i do władzy nad Ciałem: przyciąga wszystkich do siebie.
    To przyciąganie to tyle co siła miłosierdzia (pisałem w komentarzu do ostatniej notki o miłosierdziu).

    Trzymając się analogii goodnessa – dzięki miłosierdziu Bożemu przerwa między podstawą a ramionami krzyża zostaje zlikwidowana.
    Jednak to nie wystarczy. Wolna wola człowieka powoduje, że może on wrócić dawnego stanu. Staje między więzami z tym co go trzyma w niewoli grzechu, a pragnieniem wydobycia się ze swojego dołka śmierci.

    Po to śmierć Jezusa poprzedzały biczowanie, cierniem koronowanie i droga krzyżowa z samym aktem krzyżowania, żeby do bezgrzesznego Jezusa przylgnęły wszystkie grzechy ludzi.
    Teraz już od nich uwolnieni nie mają przeszkód, by dać się Jezusowi wydobyć z ich stanu. Jezus wszedł Z MIŁOŚCI między nich, a ich grzech i ich oddolnie wypycha z ich dołka.

    Jednak Jezus nie może być zarazem na dnie dołka i nad dołkiem podawać rękę. Dlatego cały akt zbawczy jest rozłożony w czasie i jest aktem łaski.

    Miłość Jezusa działająca z głębi dołka śmierci, miłość biorąca przez Niego na siebie grzechów grzeszników - musi być wsparta ich aktem wolnej woli – przyjęcia darmowej łaski Jezusowej miłości i współpraca z tą łaską, by zacząć nowe życie.
    A to już wymaga działań: zerwania z grzechem, prośby do Jezusa o wybaczenie, żalu z tego powodu. – Nawet nie musi on być doskonały, z głębi własnej miłości – zazwyczaj starczy współpracować w Jezusowym wypychaniu ku normalnemu, czyli sprawiedliwemu życiu.

    Jezus już takim jeszcze nie całkiem kochającym, ale rokującym poprawę Uczniom „umyje nogi” ( by już mogli mieć „udział z Nim” - udział w zmartwychwstaniu - ku jedności, czyli komunii). Takich gotowych, czystych, Jezus prowadzi do stołu Ostatniej Wieczerzy, gdzie im powala zakosztować Jego Ciała, które następnego dnia ma być zabite i Krwi, która ma być „wylana za nich i za wielu” (po dokonaniu przemiany w nie ofiarnych chleba i wina) – uczy ich ceremoniału mszy świętej na wieczną pamiątkę.

    Tak i z nami w sakramencie spowiedzi Jezus przyjmuje naszą obietnicę życia już w czystości od grzechu, bierze nasze winy na siebie, a przebaczając „domywa nas”, czyni godnymi, byśmy już wraz z Nim umierali i zmartwychwstawali.

    Wtedy nas zostawia i umiera, a później zmartwychwstaje i zaraz przychodzi do naszego dołka, gdzie w gotowości, ale już „z lekkością chłopa po spowiedzi” czekamy by nam podał rękę, abyśmy ją przyjęli i współpracując z nią z tego swojego dołka wyszli i mogli się już posilać na nowej drodze Jezusowym BŁOGOSŁAWIONYMI specjalnie na nią Ciałem i Krwią Pańską, czyniącymi i nas błogosławionymi na tej drodze (lub przeklętymi jeśli ten sakrament przyjmiemy świętokradczo, tym samym wracając do stanu bestii w ludzkiej skórze - krwiożerczej i krwiopijczej, krzyżującej Jezusa, której już tylko Bóg Ojciec jest w stanie ten grzech wybaczyć).

    Tak więc miłość działająca oddolnie i miłosierdzie działające odgórnie jednoczą się w jednym duchu. Najpierw Boże, później nasze.

    Ta kolejność też jest ważna, bo jak to już gdzie indziej zauważyłem, to umowa handlowa polega na tym, że kupujący płaci, a dopiero nabywa praw do towaru.
    Tak i tu – zostajemy ludźmi Bożymi. Jezus nas kupuje. Można nawet powiedzieć, że cała Trójca Święta nas kupuje. Wykupuje nas z niewoli grzechu i przywraca wolność i godność dzieci Bożych – przywraca możliwość pełnienia naszych powołań.

    Tak samo ten „jeden duch/jeden Duch” to to spoiwo, które jest potrzebne, aby „krzyż goodnessa” został sklejony.

    Teraz to tylko przetłumaczyć na język ładu życia publicznego. Podstawa krzyża to Naród, a „oderwane ramiona trójwładzy” to jego elity ducha. One muszą „zmartwychwstać” i spoić się z Narodem więzami miłości i miłosierdzia w zgodnym duchu.
    Dokładnie to muszą wciąż wyrastać z tej „podstawy krzyża” (z Narodu) – muszą być w pełni własne, nigdy "doklejane" (nigdy "dosysane" jak pijawki, komary czy inne pasożyty...).

    Władzy nad sobą nie wolno nam oddawać nikomu. To jedna z biblijnych mądrości.

    To żaden automat, żadna magia płynąca z wyliczeń matematycznych, jak to sugeruje goodness. To ciężka praca i walka, ofiary nawet ciał i krwi, poświęceń i cierpień – branie na siebie nie tylko krzyży swoich, ale i krzyży innych członków narodowej społeczności w akcie miłosierdzia. Solidarności wyrażającej się braniem na siebie ciężarów innych i zgodnym występowaniem przeciw krzywdzicielom.
    Odpowiedzialności tak każdego za siebie, jak i za podlegających władzy, oraz za ogół wspólnoty.
    Miłosierdzia „równającego w górę” słabszych, chorych, ofiar nieszczęść - by już mogły wieść życie samodzielne, udzielać się wobec innych potrzebujących w niej, oraz bronić jej przed wrogami.

    Przede wszystkim musi się wykształcić duch wspólnoty, duch jednego ciała o wspólnej tożsamości, wspólnych korzeniach, wspólnej historii i wspólnym dziedzictwie, wraz z odpowiedzialnością, by to dziedzictwo przekazywać w nie gorszym stanie jak zostało przejęte następnym pokoleniom, z traktowaniem go jako własność niezbywalną.
    Musi wykształcić się duch braterstwa - miłości braterskiej z miłością solidarną i miłością miłosierną.
    Miłości odpowiedzialnej, dalekowzrocznej i wymagającej – najpierw od siebie.

    Miłość wspólnoty to najpierw separacja jej od nieprzyjaznego otoczenia (nieprzyjaciół kochać jak nieprzyjaciół, nigdy jak braci – nie bratać się z nimi, tylko próbować ich przemieniać w braci żyjących z nami w integracji z naszym systemem wartości od jednakowego traktowania prawdy i kłamstwa oraz dobra i zła zaczynając.
    Zaraz za tym to obrona jej przed wrogami usiłującymi przenikać do wewnątrz (i oczyszczać się z wykrytych jak z grzechów) - ale i przed wrogami zewnętrznymi przeciwstawiając im zwłaszcza pancerz cnót, a gdy to nie wystarczy, walcząc o przetrwanie z całą determinacją.

    Powyższy przykład pokazuje że bez naszej współpracy z przyjętymi tu Bożymi łaskami Jezusowe leczenie nie jest możliwe, a gdyby nawet , to wobec naszej wolnej woli byłoby nietrwałe.

    Tak więc naszym głównym tu zadaniem jest odbudowana i wzmocniona dzisiejszą mądrością i determinacją by przetrwać wspólnota Narodowa.

    Nie starczy tu praca indywidualna – musi być wspólnotowa.
    Nie starczy i wspólnotowa – musi być współpraca z Jezusem.
    „Jeśli Pan nie wybuduje domu, na próżno się trudzi człowiek”.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @alfa.com.hel 00:21:54
    ""Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty a oblubienica ze swego pokoju! "
    WYJŚĆ ZE SWEGO POKOJU - śmiało i odważnie iść na spotkanie Oblubieńca; już wyszedł ze swojej komnaty...
    DUSZO CZŁOWIECZA, nie lękaj się tego spotkania..."

    To tak jak z przyjmowaniem łask miłości i miłosierdzia, oraz współpracy z nimi o których pisałem powyżej.
    Tu jest nie tylko kwestia lęków, ale i dojrzałości, i potrzeby bezzwłocznego chwytania okazji ...

    "Krzyż jest znakiem największej miłości Chrystusa do ciebie i do mnie, przyjmijmy Jego krzyż we wszystkim, co zechce nam dać i oddajmy Mu z radością wszystko, co zechce zabrać.."- WÓWCZAS ZACZNIEMY ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA, DUCHOWYM BOGACTWEM, KTÓRE JEST W CHRYSTUSIE, PANU NASZYM..."

    Do tego potrzebne są zwłaszcza prawdziwa pokora i zaufanie Panu.
    Warto też zwrócić uwagę na chwilę, kiedy przyjmujemy Krzyż Chrystusa (pisałem powyżej). To jest już po dostąpieniu sakramentu pokuty i pojednania a Komunią Świętą. Inaczej mówiąc - po zaznaniu Chrystusowej miłości i przebaczenia win ("lekki jak chłop po spowiedzi"), a przed zaznaniem łaski miłosierdzia (otwierającej drogę do pełni życia i życia wiecznego).
    To razem powoduje tą szczególną lekkość zaznawanego Krzyża Chrystusowego mimo realnych ciężarów.

    "przyjmijmy Jego krzyż we wszystkim, co zechce nam dać i oddajmy Mu z radością wszystko, co zechce zabrać.."

    a to mi się kojarzy zwłaszcza z powoływaniem na drogę - z jednej strony specjalne wyposażanie, a z drugiej rezygnacja z balastu, choć to często taaakie skarby.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @moher 03:23:04
    //Piękne rzeczy stworzył nasz Ojciec.
    -Nasze dziecinne dzieła są tylko naśladownictwem.// Amen!
  • @alfa.com.hel 08:08:34
    //Tylko że nie tylko w sensie indywidualnym, ale i wspólnotowym.// To oczywiste - myślę o wspólnocie ludzi wolnych dla Chrystusa i Jego dzieł.

    //bez władz duchowych - jego człowieczeństwo ulega dezintegracji,//
    i może stać się "bestią w ludzkiej skórze"...
    //za wszelką cenę – czyli cenę pełnej dezintegracji człowieczeństwa – i duszy, i ciała też.//

    //Takie władze nawet stanowią prawodawstwo promujące złych i narzucające promocję zła i demoralizacji. Ich bezkarność przyciąga innych, a razem wywłaszczają ogół społeczeństwa z własności, po czym już mają niewolników dzięki którym dalej mogą sobie pooddawać się konsumpcji i przyjemnościom, poużywać, poswawolić, porządzić, pobłyszczeć. //- i to właśnie jest niebezpieczne, gdy garstka ludzi decyduje o prawodawstwie narzucając promocje zła i demoralizacji...

    //dzięki miłosierdziu Bożemu przerwa między podstawą a ramionami krzyża zostaje zlikwidowana.//
    "Jednak to nie wystarczy."
    //Wolna wola człowieka powoduje, że może on wrócić dawnego stanu. Staje między więzami z tym co go trzyma w niewoli grzechu, a pragnieniem wydobycia się ze swojego dołka śmierci.// CZŁOWIEK musi być w pełni odrodzony, aby mimo swoich słabości, ciągle powstawał...A jeśli mówimy o tym w wymiarze wspólnotowym- w kontekście obrony Ojczyzny, to jest to wielka odpowiedzialność już nie tylko za siebie, ale za ludzka wspólnotę- i tu nie może być "okazjonalne łączenie Krzyża", takie chcenie bez realizacji celów- pozostawienie wykonania na takie "pstryk"- stało się...Złączenie Krzyża w sobie, to droga zjednoczenia z Bogiem...

    //Po to śmierć Jezusa poprzedzały biczowanie, cierniem koronowanie i droga krzyżowa z samym aktem krzyżowania, żeby do bezgrzesznego Jezusa przylgnęły wszystkie grzechy ludzi.
    Teraz już od nich uwolnieni nie mają przeszkód, by dać się Jezusowi wydobyć z ich stanu. Jezus wszedł Z MIŁOŚCI między nich, a ich grzech i ich oddolnie wypycha z ich dołka.// Tak ! Jezus wziął na siebie nasze wszystkie grzechy i przybił do Krzyża, i staliśmy się wolni- ale dla dopełnienia tej wolności, trzeba jeszcze uzdrowienia naszej grzesznej pamięci- przemiana- odnowa umysłu...
    "Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe."(Rz 12)

    "«Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!» "(Mk 1, 15)- uwierzyć w ewangelie i żyć Ewangelią...
    //Jednak Jezus nie może być zarazem na dnie dołka i nad dołkiem podawać rękę. Dlatego cały akt zbawczy jest rozłożony w czasie i jest aktem łaski.//- przemiana Człowieka to DROGA- dla przykładu- Moje nawrócenie było chwilą- 23.X.1989 rok:
    "W tej krótkiej chwili ma dusza poznała
    ten cud Golgoty- twoje Zmartwychwstanie
    I żeś Ty Żywy- że jesteś tak blisko..."(z mojego wiersza)
    To było ćwierć wieku temu, a moja przemiana wciąż trwa; jest ciągłe nawracanie się, ciągłe odkrywanie słabości; ciągłe odnawianie umysłu...
    Tak!- Krzyż jest złączony we mnie, ale muszę wciąż iść ta droga i pogłębiać moje relacje z Bogiem i z Człowiekiem; ciągłe odsuwanie się od świata, a równocześnie życie w świecie w wolności Bożego dziecka...
    I tu odnajduje Twoje słowa- zgodne zz tym co napisałam:
    //Jednak Jezus nie może być zarazem na dnie dołka i nad dołkiem podawać rękę. Dlatego cały akt zbawczy jest rozłożony w czasie i jest aktem łaski.

    Miłość Jezusa działająca z głębi dołka śmierci, miłość biorąca przez Niego na siebie grzechów grzeszników - musi być wsparta ich aktem wolnej woli – przyjęcia darmowej łaski Jezusowej miłości i współpraca z tą łaską, by zacząć nowe życie.
    A to już wymaga działań: zerwania z grzechem, prośby do Jezusa o wybaczenie, żalu z tego powodu. – Nawet nie musi on być doskonały, z głębi własnej miłości – zazwyczaj starczy współpracować w Jezusowym wypychaniu ku normalnemu, czyli sprawiedliwemu życiu. //

    //Tak i z nami w sakramencie spowiedzi Jezus przyjmuje naszą obietnicę życia już w czystości od grzechu, bierze nasze winy na siebie, a przebaczając „domywa nas”, czyni godnymi, byśmy już wraz z Nim umierali i zmartwychwstawali.// RÓWNIEŻ nasz sakrament spowiedzi musi być wciąż pogłębiany- coraz głębsze oczyszczenie, współpraca z łaską....

    //abyśmy ją przyjęli i współpracując z nią z tego swojego dołka wyszli i mogli się już posilać na nowej drodze //- i coraz rzadziej wpadali w dołek...SZLI NOWĄ DROGĄ...

    //BŁOGOSŁAWIONYMI specjalnie na nią Ciałem i Krwią Pańską, czyniącymi i nas błogosławionymi na tej drodze (lub przeklętymi jeśli ten sakrament przyjmiemy świętokradczo, tym samym wracając do stanu bestii w ludzkiej skórze - krwiożerczej i krwiopijczej, krzyżującej Jezusa, której już tylko Bóg Ojciec jest w stanie ten grzech wybaczyć).//

    //Tak więc miłość działająca oddolnie i miłosierdzie działające odgórnie jednoczą się w jednym duchu. Najpierw Boże, później nasze.// Amen!

    //Tak i tu – zostajemy ludźmi Bożymi. Jezus nas kupuje. Można nawet powiedzieć, że cała Trójca Święta nas kupuje. Wykupuje nas z niewoli grzechu i przywraca wolność i godność dzieci Bożych – przywraca możliwość pełnienia naszych powołań.// I do nas należy, żeby "z drżeniem sprawować nasze nawrócenie i UNIKAĆ DOŁKÓW!!!

    //Tak samo ten „jeden duch/jeden Duch” to to spoiwo, które jest potrzebne, aby „krzyż goodnessa” został sklejony." TAK!- O TO WŁAŚNIE CHODZI - TO WŁAŚNIE MUSI UZYSKAĆ KAŻDY Z NAS- JEDNOŚĆ; a w nas?
    "dusza i duch są jedno, i tak ukojona
    idę głębiej i głębiej w stronę Światła" .....aby stać SIĘ JEDNO - duch i Duch...

    //Teraz to tylko przetłumaczyć na język ładu życia publicznego. Podstawa krzyża to Naród, a „oderwane ramiona trójwładzy” to jego elity ducha. One muszą „zmartwychwstać” i spoić się z Narodem więzami miłości i miłosierdzia w zgodnym duchu.
    Dokładnie to muszą wciąż wyrastać z tej „podstawy krzyża” (z Narodu) – muszą być w pełni własne, nigdy "doklejane" (nigdy "dosysane" jak pijawki, komary czy inne pasożyty...). //
    //Władzy nad sobą nie wolno nam oddawać nikomu. To jedna z biblijnych mądrości.// AMEN !!

    //. To ciężka praca i walka, ofiary nawet ciał i krwi, poświęceń i cierpień – branie na siebie nie tylko krzyży swoich, ale i krzyży innych członków narodowej społeczności w akcie miłosierdzia. Solidarności wyrażającej się braniem na siebie ciężarów innych i zgodnym występowaniem przeciw krzywdzicielom.
    Odpowiedzialności tak każdego za siebie, jak i za podlegających władzy, oraz za ogół wspólnoty.
    Miłosierdzia „równającego w górę” słabszych, chorych, ofiar nieszczęść - by już mogły wieść życie samodzielne, udzielać się wobec innych potrzebujących w niej, oraz bronić jej przed wrogami. // AMEN! -tez tak uważam...
    //Przede wszystkim musi się wykształcić duch wspólnoty, duch jednego ciała o wspólnej tożsamości, wspólnych korzeniach, wspólnej historii i wspólnym dziedzictwie, wraz z odpowiedzialnością, by to dziedzictwo przekazywać w nie gorszym stanie jak zostało przejęte następnym pokoleniom, z traktowaniem go jako własność niezbywalną.
    Musi wykształcić się duch braterstwa - miłości braterskiej z miłością solidarną i miłością miłosierną.
    Miłości odpowiedzialnej, dalekowzrocznej i wymagającej – najpierw od siebie.// Dlatego postawiłam pytanie i sama sobie też zawsze takie stawiam:" Czy jesteś(czy jestem) na to gotów(gotowa)...
    //Miłość wspólnoty to najpierw separacja jej od nieprzyjaznego otoczenia (nieprzyjaciół kochać jak nieprzyjaciół, nigdy jak braci – nie bratać się z nimi, tylko próbować ich przemieniać w braci żyjących z nami w integracji z naszym systemem wartości od jednakowego traktowania prawdy i kłamstwa oraz dobra i zła zaczynając. // AMEN!

    //Powyższy przykład pokazuje że bez naszej współpracy z przyjętymi tu Bożymi łaskami Jezusowe leczenie nie jest możliwe, a gdyby nawet , to wobec naszej wolnej woli byłoby nietrwałe.// WŁAŚNIE TAK!

    //wspólnota Narodowa.//. TO WŁAŚNIE CEL- intencja naszych modlitw i Naszego czuwania...

    //Nie starczy tu praca indywidualna – musi być wspólnotowa.
    Nie starczy i wspólnotowa – musi być współpraca z Jezusem.
    „Jeśli Pan nie wybuduje domu, na próżno się trudzi człowiek”.// AMEN!!!
  • @miarka 07:02:49
    //To tak jak z przyjmowaniem łask miłości i miłosierdzia, oraz współpracy z nimi o których pisałem powyżej.
    Tu jest nie tylko kwestia lęków, ale i dojrzałości, i potrzeby bezzwłocznego chwytania okazji ...// TAK- nie możemy pozostawać niemowlakami, duchowymi karłami...Mamy dążyć do tego aby stać się duchowymi Mocarzami w "Armii Chrystusa"..."Dawidami"- do walki z Goliatem...

    //Do tego potrzebne są zwłaszcza prawdziwa pokora i zaufanie Panu.
    Warto też zwrócić uwagę na chwilę, kiedy przyjmujemy Krzyż Chrystusa (pisałem powyżej). To jest już po dostąpieniu sakramentu pokuty i pojednania a Komunią Świętą. Inaczej mówiąc - po zaznaniu Chrystusowej miłości i przebaczenia win ("lekki jak chłop po spowiedzi"), a przed zaznaniem łaski miłosierdzia (otwierającej drogę do pełni życia i życia wiecznego).
    To razem powoduje tą szczególną lekkość zaznawanego Krzyża Chrystusowego mimo realnych ciężarów.//. Tak !!

    "Krzyż mój jest słodki, jarzmo Pana lekkie
    a słodycz Krzyża poi duszę moją..."

    //"przyjmijmy Jego krzyż we wszystkim, co zechce nam dać i oddajmy Mu z radością wszystko, co zechce zabrać.."

    a to mi się kojarzy zwłaszcza z powoływaniem na drogę - z jednej strony specjalne wyposażanie, a z drugiej rezygnacja z balastu, choć to często taaakie skarby./// DOKŁADNIE TAK- serdecznie pozdrawiam. Helena
  • @moher 03:23:04
    Na dzień dobry!

    https://www.youtube.com/watch?v=H10CiiOKgXA
    Miłego dnia! - radosnego odpoczynku. Helenka
  • @miarka 07:02:49
    MIARA, CZY MIARKA ?
    https://www.youtube.com/watch?v=TbUvPA4s28A&ebc=ANyPxKqgACOWRfQ6PCBDmzYLGVX-ZZ-ZZuFRlvtGBDeTEtjbLgDVCXFdH253aCWGyF1wUNGiwPdUNq0yiCDQ_Ogcw47-zmWHPg

    Pozdrawiam serdecznie. Helena
    Ps. Przyciągnęło mnie Słowo MIARA....

    A ten link to już na serio- do modlitwy (:-

    https://www.youtube.com/watch?v=DmWssl9eAjw&ebc=ANyPxKpQDw8ag0G_4xmr4wXKMoKf01uxv1uT_mSf2-kpZ8PbXxnnUGx-kr0muwFt2dAetyiWLpa1X7d_UC2-2RYHNQko75M3gA
  • @alfa.com.hel 21:20:48
    Pawlukiewicz to młody ksiądz, a wyznaje jakieś starotestamentowe definicje - w szczególności podciąga tu miłość pod miłosierdzie. Przebaczenie grzechów to jest łaska związana z miłością, a nie z miłosierdziem. Odpowiadał nie na temat.

    Zbytnia ufność w miłosierdzie Boże to jest wtedy, kiedy mam siły, środki, możliwości działania, znajomych których mogę uruchomić, żeby oni pomogli bezpośrednio lub uruchomili jeszcze kogoś, kogoś kto doradzi, kto pokieruje, uruchomić kogoś, kto pożyczy czegoś potrzebnego zanim się nie zorganizuję.

    Kiedy mam możliwość pójścia do lekarza z dolegliwością. Kiedy mogę zarobić wykonując jakąś niewdzięczną pracę, albo sprzedać coś posiadanego, a niekoniecznego.

    Kiedy mogę działać, a nie korzystam z tych możliwości, tylko załamuję ręce, zaniedbuję podjęcia własnej akcji... poddaję się, może nawet chcę być cwany i zaoszczędzić sobie wysiłków i poniżeń, czy "strat" materialnych i modlę się o Boże miłosierdzie, żeby to Bóg mnie ratował z moich opresji swoją cudowną mocą.

    Owszem, Bóg w swoim miłosierdziu nas ratuje, ale w powyższych przypadkach nasze oczekiwania Bożego miłosierdzia są nadmierne.

    Miłosierdzie to łaska - Bóg wcale nie musi nikomu jej okazywać... i co wtedy?
    Płacz i zgrzytanie zębów?

    Z Jeremiaszem to były jednak władze błądzące w kwestiach dobra i zła, ale swoje. Starczyło by by wrócili do dobrej woli i mogło być dobrze. Wroga mieli na zewnątrz. Starczył wzrok, aby zobaczyć prawdę – teraz obowiązują zasady poprawności politycznej zamiast prawdy.

    U nas jest gorzej – wogóle atak na granice dobra i zła, prawdy i kłamstwa.

    My nie mamy swoich władz – PiS owi wciąż ufać nie można – jest gorzej jak się zapowiadało - nawet słychać coś o planach przyjmowania 200-300 tysięcy islamistów - pewnie trzeba ich będzie z nimi popędzić na Bliski Wschód. Będzie się działo …

    Trwa zdrada – zagrożony jest nasz byt narodowy, nasza tożsamość, nasza wolność - wszystko.

    Owszem, Różaniec to potężna modlitwa – na wszystkie czasy. Ale organizacja, struktury, wyszkolenie i uzbrojenie to już nasza sprawa.

    W ogóle to ksiądz Ceberek mówi i śpiewa pięknie, refleksyjnie – miłość, serce, wrażliwe, ból, człowieczeństwo, zaufanie, nadzieja w Bogu…

    Jednak my już tu dochodzimy do wniosku, że nam potrzeba bardziej organizacji wspólnotowej (z naciskiem na moralność i walkę, na odpowiedzialność i konsekwencję, na aktywność, na odwagę…), jak indywidualnej…

    Upomnienie się o intronizację Chrystusa na króla Polski na czasie - trzeba je wywalczyć koniecznie. Ale samo w sobie to mało - to musi być prawdziwie w wymiarze społecznym. To muszą uznać wszystkie władze i prawodawstwo musi mieć w nauce Jezusa swoje oparcie, a nie jak ostatnio i w UE - w widzimisię aktualnych kacyków.
    To wielkie dzieło i dla nas wszystkich... tylko czy zdążymy przed nadchodzącą zawieruchą?

    Pozdrawiam serdecznie
  • @miarka 00:24:03
    Witaj!
    Ponieważ chcę rozwinąć ten temat- załączyć nieco szerszą refleksję - napisze dopiero wieczorem...Cały dzień będę poza domem- Konferencja Ewangelizacyjna... Pozdrawiam Cię serdecznie...
  • @miarka 00:24:03
    Jeszcze raz proszę o zrozumienie i cierpliwość...Wczoraj wróciłam z Konferencji o 21- wszej, dziś też wrócę dopiero wieczorem..
    Mimo późnej godziny chciałam opublikować notki, bo chyba już zauważyłeś, że w tym temacie jestem bardzo zdyscyplinowana- dotrzymuje słowa. Wiem, ze mnie zrozumiesz- serdecznie Cie pozdrawiam, mam Was i Nasze intencje w modlitwie...
    Błogosławionej niedzieli. Helena
  • @miarka 00:24:03
    //Pawlukiewicz to młody ksiądz, a wyznaje jakieś starotestamentowe definicje - w szczególności podciąga tu miłość pod miłosierdzie. Przebaczenie grzechów to jest łaska związana z miłością, a nie z miłosierdziem. Odpowiadał nie na temat.// I TAK, i NIE- ponieważ u Boga jest to dokładnie MIŁOŚĆ MIŁOSIERNA
    "Jezus mówi do Siostry Faustyny: „Powiedz, że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk moich są ukoronowaniem miłosierdzia” (Dzienniczek, 301). Pojawia się pytanie, czym właściwie jest miłosierdzie i czym różni się ono od miłości. Św. Jan pisze „Bóg jest miłością” (1 J 4,8). Można powiedzieć, że miłosierdzie jest wyjątkowym, najpiękniejszym obliczem Bożej miłości. Jest ono Bożą odpowiedzią na tajemnicę zła, śmierci i grzechu. Prościej, jest to miłość wobec słabych, dotkniętych złem, grzechem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią."
    "Miłosierdzie ma sobie podwójny dynamizm: ruch w dół i w górę. Pierwszy jest ruch w dół – zejście na poziom ludzkiego bólu, grzechu, samotności, choroby, śmierci. Drugi jest ruch w górę, czyli wydobywanie nieszczęśnika z dołka, podnoszenie z upadku, przywracanie do życia przez przebaczenie, uzdrowienie."

    //Zbytnia ufność w miłosierdzie Boże to jest wtedy, kiedy mam siły, środki, możliwości działania, znajomych których mogę uruchomić, żeby oni pomogli bezpośrednio lub uruchomili jeszcze kogoś, kogoś kto doradzi, kto pokieruje, uruchomić kogoś, kto pożyczy czegoś potrzebnego zanim się nie zorganizuję. // DOKŁADNIE - czyli zbytnia ufność w miłosierdzie Boże to liczenie na ludzkie siły- bez czekania na Boże rozwiązania i pokorne przyjęcie Bożego Światła...Bożej Drogi.
    //Kiedy mogę działać, a nie korzystam z tych możliwości, tylko załamuję ręce, zaniedbuję podjęcia własnej akcji... poddaję się, może nawet chcę być cwany i zaoszczędzić sobie wysiłków i poniżeń, czy "strat" materialnych i modlę się o Boże miłosierdzie, żeby to Bóg mnie ratował z moich opresji swoją cudowną mocą.// A GDY BÓG DA ŚWIATŁO -KIERUNEK NASZYM DZIAŁANIOM, trzeba iść CZYNIĆ SŁOWO- zaprzeć się niekiedy samego siebie...
    //Owszem, Bóg w swoim miłosierdziu nas ratuje, ale w powyższych przypadkach nasze oczekiwania Bożego miłosierdzia są nadmierne.// NADMIERNE POLEGANIE NA BOŻYM MIŁOSIERDZIU- bo Bóg załatwi za mnie, wszystko wybaczy, daruje, ja nie muszę się wysilać- to już dotyka granicy grzechu przeciw Duchowi Świętemu- a dalsze lekceważenie tych spraw może stać się grzechem...

    //Miłosierdzie to łaska - Bóg wcale nie musi nikomu jej okazywać... i co wtedy?
    Płacz i zgrzytanie zębów?// TAK! - bo miłosierdzie okazuje Bóg tym, którzy go szukają i maja bojaźń Bożą w sercu, ale tez należy pójść za tym MIŁOSIERDZIEM do czynienia Bożych dzieł...

    //Z Jeremiaszem to były jednak władze błądzące w kwestiach dobra i zła, ale swoje. Starczyło by by wrócili do dobrej woli i mogło być dobrze. Wroga mieli na zewnątrz. Starczył wzrok, aby zobaczyć prawdę – teraz obowiązują zasady poprawności politycznej zamiast prawdy.// TAK- i nie jest to Boże działanie- poprawność polityczna może być nawet zdradą własnych zasad i wartości, zdrada Ojczyzny- jeśli ta poprawność jest zastosowana wobec ludzi, którzy nie są powołanymi przez Boga, a są jedynie samozwańczym tworem... NIE POLSKIM !
    //U nas jest gorzej – w ogóle atak na granice dobra i zła, prawdy i kłamstwa.
    My nie mamy swoich władz – PiS owi wciąż ufać nie można – jest gorzej jak się zapowiadało - nawet słychać coś o planach przyjmowania 200-300 tysięcy islamistów - pewnie trzeba ich będzie z nimi popędzić na Bliski Wschód. Będzie się działo …
    Trwa zdrada – zagrożony jest nasz byt narodowy, nasza tożsamość, nasza wolność - wszystko.// TAK !- ale ja nie tracę ufności- myślę, że PiS idzie dobra drogą...mam ogromne zaufanie do prezydenta i do Pani Premier... Trzeba poczekać, dać Rządowi trochę czasu, ale tez uważać na rozsiewana przez wrogów propagandę...

    //Owszem, Różaniec to potężna modlitwa – na wszystkie czasy. Ale organizacja, struktury, wyszkolenie i uzbrojenie to już nasza sprawa.// Jasne !!
    //W ogóle to ksiądz Ceberek mówi i śpiewa pięknie, refleksyjnie – miłość, serce, wrażliwe, ból, człowieczeństwo, zaufanie, nadzieja w Bogu…

    Jednak my już tu dochodzimy do wniosku, że nam potrzeba bardziej organizacji wspólnotowej (z naciskiem na moralność i walkę, na odpowiedzialność i konsekwencję, na aktywność, na odwagę…), jak indywidualnej…// I właśnie śpiew Ks. Ceberka ma nas do tego pobudzać- jest to duchową zachęta do pójścia za Bogiem, a gdy idziemy- to tez tworzymy Bożą Wspólnotę...

    //Upomnienie się o intronizację Chrystusa na króla Polski na czasie - trzeba je wywalczyć koniecznie. Ale samo w sobie to mało - to musi być prawdziwie w wymiarze społecznym. To muszą uznać wszystkie władze i prawodawstwo musi mieć w nauce Jezusa swoje oparcie, a nie jak ostatnio i w UE - w widzimisię aktualnych kacyków.
    To wielkie dzieło i dla nas wszystkich... tylko czy zdążymy przed nadchodzącą zawieruchą?// ZANIM nadejdzie zawierucha Bóg powoła wielu ludzi do:
    - osłony słabszych, do osłony Kościoła, do walki bezpośredniej i do tej "różańcowej" na drugim froncie... Bóg czyni wielkie rzeczy- ale też z Naszej strony trzeba wielu wyrzeczeń, oczyszczenia, zaparcia się samego siebie, sięgnięcia po Boży Ogień- PO MOC BOŻĄ, po charyzmaty z darem czynienia cudów łącznie- powrót do źródeł, do tego co było w pierwotnym chrześcijaństwie...CZY JESTEŚMY DO TEGO GOTOWI? Jeśli TAK ! to zdążymy....
    Serdecznie Ciebie pozdrawiam- przygotowuje następne czuwanie- trwam w modlitwie o kolejny "kierunek"- pozdrawiam. Helena
  • @alfa.com.hel 10:25:57
    „I TAK, i NIE- ponieważ u Boga jest to dokładnie MIŁOŚĆ MIŁOSIERNA”

    Owszem, jest „MIŁOŚĆ MIŁOSIERNA”. Ale nie o to „dokładnie” tu chodzi, bo „miłość miłosierna” to już jeden z aspektów „miłości braterskiej”, czyli „miłości wewnątrzwspólnotowej”. Tej ŁASKI MIŁOŚCI WEWNĄTRZWSPÓLNOTOWEJ - KIEROWANEJ ZAWSZE Z GÓRY, zawsze ku ratowaniu i podnoszeniu kogoś, uzdalnianiu do samodzielnego życia. Tej która jest również otwarta na potencjalnych członków wspólnoty z racji wspólnego człowieczeństwa (i dla pozyskiwania przyjaciół na zewnątrz wspólnoty) w odróżnieniu od „miłości solidarnej”, ściśle wewnątrzwspólnotowej, świadomej, że zysk jednego jej członka jest tożsame z zyskiem wszystkich, a krzywda jednego z krzywdą wszystkich). Jej CELEM JEST ŻYCIE WSPÓLNOTOWE ( - działania zgodne w zakresie niemożliwym do uzyskania w wyniku starań indywidualnych – wspólna dbałość o bezpieczeństwo, specjalizacja, wspólne dzieła kultury materialnej i duchowej) – w ogóle życie i przetrwanie w wymiarze wspólnotowym, a więc moralność, morale wspólnotowe i godność ludzka oraz człowieczeństwo dojrzałe, po jedność w duchu pokoju.

    Natomiast miłość o której faktycznie mówił ksiądz Pawlukiewicz, to „miłość przebaczająca” (ma wymiar brania winy za doświadczone krzywdy na siebie), to „miłość indywidualna dwojga osób” (ma wymiar ofiary i poświęcenia – z CELEM WZROSTU OSOBY KOCHANEJ W DOBRU (choćby to było związane z zaczynaniem od rozdmuchania choćby iskierki dobra – a z docelowym pragnieniem nawiązania współpracy dla dobra wspólnego i miłości wzajemnej)) – i z pełną wolnością indywidualną, pełną wolną wolą przy braku zobowiązań ze strony osoby przyjmującej miłość – nie ma obowiązku wzajemności. Miłość wzajemna jest decyzją wolnej woli).

    Stąd ŁASKA MIŁOŚCI INDYWIDUALNEJ JEST KIEROWANA ODDOLNIE - jest decyzją dobrowolnej służby – z celem wypychania osoby kochanej ku górze - dopóki osoba kochana zechce miłość przyjmować i korzystać z niej dla swojego dobra – i dla jej wzrostu w dobru.


    „"Jezus mówi do Siostry Faustyny: „Powiedz, że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk moich są ukoronowaniem miłosierdzia” (Dzienniczek, 301).”

    I to święta prawda – są ich PODNOSZENIEM nawet z niebytu.


    „Pojawia się pytanie, czym właściwie jest miłosierdzie i czym różni się ono od miłości. Św. Jan pisze „Bóg jest miłością” (1 J 4,8). Można powiedzieć, że miłosierdzie jest wyjątkowym, najpiękniejszym obliczem Bożej miłości. Jest ono Bożą odpowiedzią na tajemnicę zła, śmierci i grzechu. Prościej, jest to miłość wobec słabych, dotkniętych złem, grzechem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią."”

    Właśnie – pytanie się pojawia...

    Najpierw jest miłość Boga do człowieka - dalej jej przyjmowanie i wspólpraca z tą łaską poprzez kierowanie swojej miłości człowieka do siebie, dalej do drugiego człowieka, dalej do rodzącej się wspólnoty i wewnątrzwspólnotowa – w nieustannym wzroście ku Bogu.

    Dokąd trwa miłość, miłosierdzie nie jest potrzebne. To miłość stwarza ten świat- miłość jest zawsze ku dobru, a wszystkie dzieła Boże są dobre – we wszystkich jest duchowe odbicie ich Stwórcy, który jest dobry. Wszystkie w dobru znajdują to, co je łączy.

    Kiedy życie ludzi jest dobrze zorganizowane w sensie wspólnotowym, wtedy dla wszystkich „ słabych, dotkniętych złem, grzechem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią" wystarczającym na ich problemy lekarstwem jest miłość.

    Miłość to najpierw ODPOWIEDŹ NA BRAK – to podstawowe znaczenie słowa ZŁO (Dobro, to to, co jest, co jest prawdziwe, realne, co istnieje z woli Bożej, to, co mamy wspólne z Bogiem i innymi ludźmi w których widzimy dobro). Odpowiedź na brak będący zagrożeniem dla funkcji życiowych człowieka.

    Druga taka odpowiedź na najpoważniejsze problemy ludzi, to NAUKA ODNOŚNIE NADMIARU (nadmiar to drugie znaczenie słowa zło) i związanych z nim wewnętrznych toksyn uniemożliwiających konieczną własną aktywność życiową.

    Obie mają wymiar wspólnotowy. Umożliwiają ludziom dobre funkcjonowanie w ramach pomocy wzajemnej i miłości wzajemnej. Oczywiście, kiedy wspólnota trzyma się zarówno morale wspólnotowego – trzyma się najczystszych idei i ludzkich wartości stojących na straży ładu życia wspólnotowego, jak i najwyższych standardów dla moralności osobistej z godnością osobistą na czele.

    I tu się okazuje, że ludzie to nie Anioły, a diabeł nie śpi. Tak więc i narasta niezdolność ludzi do zgodnego życia wspólnotowego, a za nią i powszechność potrzeby ratowania ludzi poważnie zagrożonych w swoich funkcjach życiowych mimo własnych dobrych postaw i starań opartych o miłość.

    Tu już niezbędne okazuje się miłosierdzie Boże i bezpośrednie, i jako przykład dla ludzi .

    To miłosierdzie jako sposób na potrzebę ratowania zagrożonej moralności jako zdolności do przetrwania w tych „ słabych, dotkniętych złem, grzechem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią" – najpierw w wymiarze wspólnotowym – dla wyciągania ich z ich opresji indywidualnych i przywracania wspólnocie.

    Celem miłosierdzia jest jednak nie łatanie błędów wspólnoty, ale uzdrowienie i pobudzenie do życia i sprawności organizacyjnej jej samej jako całości.


    "Miłosierdzie ma sobie podwójny dynamizm: ruch w dół i w górę. Pierwszy jest ruch w dół – zejście na poziom ludzkiego bólu, grzechu, samotności, choroby, śmierci. Drugi jest ruch w górę, czyli wydobywanie nieszczęśnika z dołka, podnoszenie z upadku, przywracanie do życia przez przebaczenie, uzdrowienie."

    Na pierwszy rzut oka tak, ale w detalach, to trzeba to nieco skorygować:

    "Miłosierdzie ma sobie podwójny dynamizm: ruch w dół i w górę. Pierwszy jest ruch w dół – zejście na poziom ludzkiego bólu, grzechu, samotności, choroby, śmierci, by tam wejść w kontakt z tym co jeszcze ocalało dobre i zdrowe, zdolne do życia, pomnożone przebaczeniem i uzdrowieniem z tytułu miłości – chętne do przyjęcia łaski miłosierdzia i współpracy z nim w procesie wydobywania się ze swojego doła, zdolne by podać swoją rękę ku ratunkowi aktem swojej silnej woli i uścisnąć ją jak ostatnią deskę ratunku. Drugi jest ruch w górę, czyli wydobywanie nieszczęśnika z dołka, podnoszenie z upadku, by przywracać do życia."


    „//Zbytnia ufność w miłosierdzie Boże to jest wtedy, kiedy mam siły, środki, możliwości działania, znajomych których mogę uruchomić, żeby oni pomogli bezpośrednio lub uruchomili jeszcze kogoś, kogoś kto doradzi, kto pokieruje, uruchomić kogoś, kto pożyczy czegoś potrzebnego zanim się nie zorganizuję. // DOKŁADNIE - czyli zbytnia ufność w miłosierdzie Boże to liczenie na ludzkie siły- bez czekania na Boże rozwiązania i pokorne przyjęcie Bożego Światła...Bożej Drogi.”

    Przeciwnie. Jak Bóg mi dał możliwości ratowania się, to po to bym z nich korzystał. Jak to zlekceważę, to zgrzeszę, bo będę liczył, na to, że Bóg zrobi coś za mnie „jak chłopiec na posyłki” – a przy tym moja modlitwa „o Boże miłosierdzie” będzie miała wymiar „zaklęcia magicznego, zniewalającego Boga”.


    „//Kiedy mogę działać, a nie korzystam z tych możliwości, tylko załamuję ręce, zaniedbuję podjęcia własnej akcji... poddaję się, może nawet chcę być cwany i zaoszczędzić sobie wysiłków i poniżeń, czy "strat" materialnych i modlę się o Boże miłosierdzie, żeby to Bóg mnie ratował z moich opresji swoją cudowną mocą.// A GDY BÓG DA ŚWIATŁO -KIERUNEK NASZYM DZIAŁANIOM, trzeba iść CZYNIĆ SŁOWO- zaprzeć się niekiedy samego siebie...”

    Ja tu zakładam że swoje możliwości widzę. Oczywiście kiedy nie widzę, zwracam się do Boga z prośbą o światło w temacie wykorzystania swojego potencjału. Chodzi o te, że grzechem jest od razu wołanie o miłosierdzie.


    „//Owszem, Bóg w swoim miłosierdziu nas ratuje, ale w powyższych przypadkach nasze oczekiwania Bożego miłosierdzia są nadmierne.// NADMIERNE POLEGANIE NA BOŻYM MIŁOSIERDZIU- bo Bóg załatwi za mnie, wszystko wybaczy, daruje, ja nie muszę się wysilać- to już dotyka granicy grzechu przeciw Duchowi Świętemu- a dalsze lekceważenie tych spraw może stać się grzechem..."

    Ależ to już jest grzech przeciw Duchowi Świętemu: raz z racji oczekiwania miłości nadmiernej: „wybaczenie, darowanie wszystkiego” jako pewne i należne, a dwa z racji oczekiwania miłosierdzia nadmiernego: „załatwi za mnie”, a „ja nie muszę się wysilać”.


    „//Miłosierdzie to łaska - Bóg wcale nie musi nikomu jej okazywać... i co wtedy?
    Płacz i zgrzytanie zębów?// TAK! - bo miłosierdzie okazuje Bóg tym, którzy go szukają i maja bojaźń Bożą w sercu, ale tez należy pójść za tym MIŁOSIERDZIEM do czynienia Bożych dzieł...”

    Dokładnie tak.


    „...nie jest to Boże działanie- poprawność polityczna może być nawet zdradą własnych zasad i wartości, zdrada Ojczyzny- jeśli ta poprawność jest zastosowana wobec ludzi, którzy nie są powołanymi przez Boga, a są jedynie samozwańczym tworem... NIE POLSKIM !”

    Poprawność polityczna to oszukańcza namiastka prawości i moralności, a nawet człowieczeństwa dojrzałego. Jest nie tylko nie Boża, nie ludzka i nie polska, ale i satanistyczna, i bestialska, i antypolska.


    „//U nas jest gorzej – w ogóle atak na granice dobra i zła, prawdy i kłamstwa.
    My nie mamy swoich władz...”
    ...Trzeba poczekać, dać Rządowi trochę czasu, ale tez uważać na rozsiewana przez wrogów propagandę...”

    Owszem, czekamy, ale chodzi mi o to, żeby już się zabezpieczać na wszelki wypadek, patrzeć krytycznie – nasza tu presja w dobrym kierunku musi być większa jak presja tych złych, zwłaszcza korporacjonistów-syjonistów-globalistów - szczególnie w kwestii tych granic dobra i zła, prawdy i kłamstwa, i nadrzędności polskiego interesu narodowego.
    Mało – nawet powinniśmy się organizować przeciwko agresji tych złych – i to zarówno targowicy wewnętrznej, jak i ich zewnętrznym protektorom, zwłaszcza z KE i UE, sorosowskim, czy banksterskim, oraz mediom na ich antypolskich usługach.


    „Jednak my już tu dochodzimy do wniosku, że nam potrzeba bardziej organizacji wspólnotowej (z naciskiem na moralność i walkę, na odpowiedzialność i konsekwencję, na aktywność, na odwagę…), jak indywidualnej…// I właśnie śpiew Ks. Ceberka ma nas do tego pobudzać- jest to duchową zachęta do pójścia za Bogiem, a gdy idziemy- to tez tworzymy Bożą Wspólnotę...”

    Tak, ma. Ale iść za Bogiem nie starczy w bierności – trzeba z upragnieniem podejmować owoce Bożych zwycięstw, swoje pokarmy i narzędzia oraz bronie do dalszych walk, odpowiedzialności za siebie i zabezpieczania tyłów, zabezpieczania się od nawrotu starego, ochrony zasobów, odcinać się od zła, palić mosty za sobą, by już przystępu nie miało, zagospodarowywać tereny zdobyte, organizować się do pokojowego życia po zwycięstwie, zwłaszcza do obrony swoich granic...


    „ZANIM nadejdzie zawierucha Bóg powoła wielu ludzi do:
    - osłony słabszych, do osłony Kościoła, do walki bezpośredniej i do tej "różańcowej" na drugim froncie...”

    „Nie patrz na to, co Ojczyzna może zrobić dla ciebie, patrz na to, co Ty możesz zrobić dla Ojczyzny”. Najpierw zapłata, później się odbiera zakupiony towar. Boże miłosierdzie musi najpierw zahaczyć o naszą gotowość do normalnego życia i wspólpracy z nim w tym celu... Słowem: czekać nie wolno – wszyscy tu jesteśmy powołani – wybrania do szczególnych zadań mogą przyjść później.


    „Bóg czyni wielkie rzeczy- ale też z Naszej strony trzeba wielu wyrzeczeń, oczyszczenia, zaparcia się samego siebie, sięgnięcia po Boży Ogień- PO MOC BOŻĄ, po charyzmaty z darem czynienia cudów łącznie- powrót do źródeł, do tego co było w pierwotnym chrześcijaństwie...CZY JESTEŚMY DO TEGO GOTOWI? Jeśli TAK ! to zdążymy....”

    Te „Nasze strony” są przynajmnie dwie: osobista i narodowa, a nawet społeczna. To najpierw pojednanie wewnętrzne... Osobiste, jeszcze jeszcze, ale żeby stało się ono porywającm wpólnotowo i społecznie - w stanie kiedy dopuściliśmy do udziału w życiu publicznym twory patologiczne, zdradzieckie, wrogie, a nawet satanistyczne – wciąż aktywne, samozatraceńcze...?

    Do stanu gotowości droga bardzo daleka.


    „przygotowuje następne czuwanie- trwam w modlitwie o kolejny "kierunek"

    To ważne dzieło na naszej drodze.

    Szczęść Boże.
  • @miarka 16:48:50
    //Owszem, jest „MIŁOŚĆ MIŁOSIERNA”. Ale nie o to „dokładnie” tu chodzi, bo „miłość miłosierna” to już jeden z aspektów „miłości braterskiej”, czyli „miłości wewnątrzwspólnotowej”. Tej ŁASKI MIŁOŚCI WEWNĄTRZWSPÓLNOTOWEJ - KIEROWANEJ ZAWSZE Z GÓRY, zawsze ku ratowaniu i podnoszeniu kogoś, uzdalnianiu do samodzielnego życia.//
    Zgoda- miłość miłosierna to jeden z aspektów miłości braterskiej, wewnątrzwspólnotowej...
    //w odróżnieniu od „miłości solidarnej”, ściśle wewnątrzwspólnotowej, świadomej, że zysk jednego jej członka jest tożsame z zyskiem wszystkich, a krzywda jednego z krzywdą wszystkich). //
    //w ogóle życie i przetrwanie w wymiarze wspólnotowym, a więc moralność, morale wspólnotowe i godność ludzka oraz człowieczeństwo dojrzałe, po jedność w duchu pokoju. //
    //Natomiast miłość o której faktycznie mówił ksiądz Pawlukiewicz, to „miłość przebaczająca” (ma wymiar brania winy za doświadczone krzywdy na siebie), to „miłość indywidualna dwojga osób” (ma wymiar ofiary i poświęcenia – z CELEM WZROSTU OSOBY KOCHANEJ W DOBRU (choćby to było związane z zaczynaniem od rozdmuchania choćby iskierki dobra – a z docelowym pragnieniem nawiązania współpracy dla dobra wspólnego i miłości wzajemnej)) – i z pełną wolnością indywidualną, pełną wolną wolą przy braku zobowiązań ze strony osoby przyjmującej miłość – nie ma obowiązku wzajemności. Miłość wzajemna jest decyzją wolnej woli).//TAK- zgadzam się...

    //Stąd ŁASKA MIŁOŚCI INDYWIDUALNEJ JEST KIEROWANA ODDOLNIE - jest decyzją dobrowolnej służby – z celem wypychania osoby kochanej ku górze - dopóki osoba kochana zechce miłość przyjmować i korzystać z niej dla swojego dobra – i dla jej wzrostu w dobru.// jest to to również jeden z aspektów duszpasterstwa...

    //„Pojawia się pytanie, czym właściwie jest miłosierdzie i czym różni się ono od miłości....../ Właśnie – pytanie się pojawia...//

    //Najpierw jest miłość Boga do człowieka - dalej jej przyjmowanie i współpraca z tą łaską poprzez kierowanie swojej miłości człowieka do siebie, dalej do drugiego człowieka, dalej do rodzącej się wspólnoty i wewnątrzwspólnotowa – w nieustannym wzroście ku Bogu.// - a ten tekst przyjmijmy za odpowiedź...
    //Dokąd trwa miłość, miłosierdzie nie jest potrzebne. To miłość stwarza ten świat- miłość jest zawsze ku dobru, a wszystkie dzieła Boże są dobre – we wszystkich jest duchowe odbicie ich Stwórcy, który jest dobry. Wszystkie w dobru znajdują to, co je łączy.//Tu bym polemizowała - uważam, że jednak jedno i drugie- miłość i miłosierdzie- ponieważ po dziele stworzenia coś zaistniało- zaistniał GRZECH- zerwanie przyjaźni z Bogiem, skażenie grzechem, kara, którą miała być śmierć; i tu miłość połączyła się z miłosierdziem..

    //Kiedy życie ludzi jest dobrze zorganizowane w sensie wspólnotowym, wtedy dla wszystkich „ słabych, dotkniętych złem, grzechem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią" wystarczającym na ich problemy lekarstwem jest miłość.//jednak dodam - i miłosierdzie. Przykład : Byłam bardzo samotna, chora, niezdolna do samodzielnego życia..Bóg pochylił się nade mną- przysłał mi swojego Syna, który zabrał moja samotność i moją chorobę, a później zaprowadził mnie do miejsca w którym mnie umacniał i uczył- wyposażał w swoją moc i posyłał....
    I dzięki temu przyjęłam miłość Boga, później miłość Człowieka...
    Jak widzisz każdy zz nas ma swoja drogę i będzie postrzegał wiele rzeczy poprzez swoje doświadczenie Boga. I jest to dobre bo wnosimy do Wspólnoty całe bogactwo- różne powołania i różne służby...

    //Obie mają wymiar wspólnotowy. Umożliwiają ludziom dobre funkcjonowanie w ramach pomocy wzajemnej i miłości wzajemnej. Oczywiście, kiedy wspólnota trzyma się zarówno morale wspólnotowego – trzyma się najczystszych idei i ludzkich wartości stojących na straży ładu życia wspólnotowego, jak i najwyższych standardów dla moralności osobistej z godnością osobistą na czele.// NAJWYŻSZYM TEGO WYMIAREM jest "chodzenie w Duchu Świętym", który odziewa nas w Chrystusowe Szaty...To właśnie o czym piszesz...

    //I tu się okazuje, że ludzie to nie Anioły, a diabeł nie śpi. Tak więc i narasta niezdolność ludzi do zgodnego życia wspólnotowego, a za nią i powszechność potrzeby ratowania ludzi poważnie zagrożonych w swoich funkcjach życiowych mimo własnych dobrych postaw i starań opartych o miłość.//Tak się dzieje, gdy człowiek nawraca się powierzchownie i nie przechodzi przemiany wewnętrznej....
    //Tu już niezbędne okazuje się miłosierdzie Boże i bezpośrednie, i jako przykład dla ludzi .// BÓG DAJE KOLEJNA SZANSE, podaje Rękę,,,
    //To miłosierdzie jako sposób na potrzebę ratowania zagrożonej moralności jako zdolności do przetrwania w tych „ słabych, dotkniętych złem, grzechem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią" – najpierw w wymiarze wspólnotowym – dla wyciągania ich z ich opresji indywidualnych i przywracania wspólnocie.//

    //"Miłosierdzie ma sobie podwójny dynamizm: ruch w dół i w górę. Pierwszy jest ruch w dół – zejście na poziom ludzkiego bólu, grzechu, samotności, choroby, śmierci. Drugi jest ruch w górę, czyli wydobywanie nieszczęśnika z dołka, podnoszenie z upadku, przywracanie do życia przez przebaczenie, uzdrowienie."// TAK !!!

    //Przeciwnie. Jak Bóg mi dał możliwości ratowania się, to po to bym z nich korzystał. Jak to zlekceważę, to zgrzeszę, bo będę liczył, na to, że Bóg zrobi coś za mnie „jak chłopiec na posyłki” – a przy tym moja modlitwa „o Boże miłosierdzie” będzie miała wymiar „zaklęcia magicznego, zniewalającego Boga”.// O TYM WŁAŚNIE MYSLAŁAM...

    //Ja tu zakładam że swoje możliwości widzę. Oczywiście kiedy nie widzę, zwracam się do Boga z prośbą o światło w temacie wykorzystania swojego potencjału. Chodzi o te, że grzechem jest od razu wołanie o miłosierdzie.// Byłam z Tobą zgodna- chociaż wyraziłam to nieco "na skróty"...Zgoda w tym co napisałeś...

    „//Owszem, Bóg w swoim miłosierdziu nas ratuje, ale w powyższych przypadkach nasze oczekiwania Bożego miłosierdzia są nadmierne.// NADMIERNE POLEGANIE NA BOŻYM MIŁOSIERDZIU- bo Bóg załatwi za mnie, wszystko wybaczy, daruje, ja nie muszę się wysilać- to już dotyka granicy grzechu przeciw Duchowi Świętemu- a dalsze lekceważenie tych spraw może stać się grzechem..."

    Ależ to już jest grzech przeciw Duchowi Świętemu: raz z racji oczekiwania miłości nadmiernej: „wybaczenie, darowanie wszystkiego” jako pewne i należne, a dwa z racji oczekiwania miłosierdzia nadmiernego: „załatwi za mnie”, a „ja nie muszę się wysilać”.// Jasne. Użyłam słowa "dotyka granicy grzechu przeciw Duchowi Świętemu- zakładając, ze nasze ludzkie rozeznanie grzechu nie jest pełne(odnośnie innych)- zostawiając pewien margines - że Bóg patrząc w ludzkie serce widzi lepiej, ale ogólnie zgoda- to już jest grzech!!
    //Poprawność polityczna to oszukańcza namiastka prawości i moralności, a nawet człowieczeństwa dojrzałego. Jest nie tylko nie Boża, nie ludzka i nie polska, ale i satanistyczna, i bestialska, i antypolska.// Tak- dokładnie tak!

    //Owszem, czekamy, ale chodzi mi o to, żeby już się zabezpieczać na wszelki wypadek, patrzeć krytycznie – nasza tu presja w dobrym kierunku musi być większa jak presja tych złych, zwłaszcza korporacjonistów-syjonistów-globalistów - szczególnie w kwestii tych granic dobra i zła, prawdy i kłamstwa, i nadrzędności polskiego interesu narodowego.
    Mało – nawet powinniśmy się organizować przeciwko agresji tych złych – i to zarówno targowicy wewnętrznej, jak i ich zewnętrznym protektorom, zwłaszcza z KE i UE, sorosowskim, czy banksterskim, oraz mediom na ich antypolskich usługach.// Jasne.

    //Ale iść za Bogiem nie starczy w bierności – trzeba z upragnieniem podejmować owoce Bożych zwycięstw, swoje pokarmy i narzędzia oraz bronie do dalszych walk, odpowiedzialności za siebie i zabezpieczania tyłów, zabezpieczania się od nawrotu starego, ochrony zasobów, odcinać się od zła, palić mosty za sobą, by już przystępu nie miało, zagospodarowywać tereny zdobyte, organizować się do pokojowego życia po zwycięstwie, zwłaszcza do obrony swoich granic...// Dokładnie tak- dla mnie "IŚĆ" oznacza równocześnie- słuchać i czynić..

    //Nie patrz na to, co Ojczyzna może zrobić dla ciebie, patrz na to, co Ty możesz zrobić dla Ojczyzny”. Najpierw zapłata, później się odbiera zakupiony towar. Boże miłosierdzie musi najpierw zahaczyć o naszą gotowość do normalnego życia i wspólpracy z nim w tym celu... Słowem: czekać nie wolno – wszyscy tu jesteśmy powołani – wybrania do szczególnych zadań mogą przyjść później.// Jasne- i miałam na myśli, że spośród tych, którzy "patrzą na to co mogą uczynić dla Ojczyzny"- Bóg powoła wielu do zadań "specjalnych" i wyposaży ich w swoją Moc.

    //Te „Nasze strony” są przynajmniej dwie: osobista i narodowa, a nawet społeczna. To najpierw pojednanie wewnętrzne... Osobiste, jeszcze jeszcze, ale żeby stało się ono porywającym wspólnotowo i społecznie - w stanie kiedy dopuściliśmy do udziału w życiu publicznym twory patologiczne, zdradzieckie, wrogie, a nawet satanistyczne – wciąż aktywne, samozatraceńcze...?// Zgoda- tu musi, obok osobistego, nastąpić oczyszczenie sfery społecznej, narodowej..
    //Do stanu gotowości droga bardzo daleka.// Tak- dlatego podkreślałam gotowość indywidualna- potrzebę "dobrego zaczynu"..
    Serdecznie [pozdrawiam- Szczęść Boże...
  • @alfa.com.hel 21:44:18
    "//Stąd ŁASKA MIŁOŚCI INDYWIDUALNEJ JEST KIEROWANA ODDOLNIE - jest decyzją dobrowolnej służby – z celem wypychania osoby kochanej ku górze - dopóki osoba kochana zechce miłość przyjmować i korzystać z niej dla swojego dobra – i dla jej wzrostu w dobru.// jest to to również jeden z aspektów duszpasterstwa..."

    Rzeczywiście... Stąd i Misja Jezusa - Dobry Pasterz.

    "//Dokąd trwa miłość, miłosierdzie nie jest potrzebne. To miłość stwarza ten świat- miłość jest zawsze ku dobru, a wszystkie dzieła Boże są dobre – we wszystkich jest duchowe odbicie ich Stwórcy, który jest dobry. Wszystkie w dobru znajdują to, co je łączy.//Tu bym polemizowała - uważam, że jednak jedno i drugie- miłość i miłosierdzie- ponieważ po dziele stworzenia coś zaistniało- zaistniał GRZECH- ..."

    O tym to piszę dalej. Tu, piszę "Dokąd trwa miłość..." Dokąd nikt nie zakłóca naszej miłości. Wtedy nie ma przeszkód, abyśmy wzrastali w sprawiedliwości... Wtedy i nasza wolność jest dobrze rozumiana i kierowana ku dobru wspólnemu. Wtedy grzech nie zaistnieje.


    "//Kiedy życie ludzi jest dobrze zorganizowane w sensie wspólnotowym, wtedy dla wszystkich „ słabych, dotkniętych złem, grzechem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią" wystarczającym na ich problemy lekarstwem jest miłość.//jednak dodam - i miłosierdzie. Przykład : Byłam bardzo samotna, chora, niezdolna do samodzielnego życia..Bóg pochylił się nade mną- przysłał mi swojego Syna, który zabrał moja samotność i moją chorobę, a później zaprowadził mnie do miejsca w którym mnie umacniał i uczył- wyposażał w swoją moc i posyłał....
    I dzięki temu przyjęłam miłość Boga, później miłość Człowieka...
    Jak widzisz każdy zz nas ma swoja drogę i będzie postrzegał wiele rzeczy poprzez swoje doświadczenie Boga. I jest to dobre bo wnosimy do Wspólnoty całe bogactwo- różne powołania i różne służby..."

    Tu będę obstawał przy swoim. Chodziło o pokazanie pewnej sytuacji odniesienia, "jak by mogło być, kiedy "życie ludzi jest dobrze zorganizowane w sensie wspólnotowym"" - bo wtedy nie ma mowy o upadkach: słabych, dotkniętych złem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią, nadto nie ma potrzeby, aby grzeszyć - jest powszechna odpowiedzialność wszystkich za siebie nawzajem, i jak tylko komuś zaczyna iść nie tak, otrzymuje to, co mu potrzebne, aby mógł rozwijać pełnię swoich możliwości.
    Bo dokąd nie ma upadków, są tylko potknięcia, na które wystarczającym remedium jest miłość.
    Dopóki wspólnota dobrze funkcjonuje, to nawet chorzy, czy obciążeni śmiercią kogoś bliskiego, czy ofiary jakichś nieszczęść łatwo dochodzą do siebie, a dopóki żyją w dobrych relacjach społecznych są i zdrowi mentalnie i duchowo mimo chorób fizycznych.

    Do mojego przykładu miłosierdzie nie było potrzebne.
    W przypadku Twoim z pewnością winne było Twoje otoczenie - brak w nim miłości, przyszła nieprzezwyciężalna samotność, koniecznym było miłosierdzie Boże. Najpierw jednak odczułaś miłość Jezusa...

    Ty to dobrze zauważasz, widzisz kolejność, choć znaczny procent naszej religijnej literatury i liczni księża nie rozdzielają miłości i miłosierdzia, nie widzą zależności jakże istotnych, by wychodzić ze swoich problemów.

    Jednak wokół zwykle pokutują błędy - albo zbitki działań miłosierdzia z miłością (o rodowodzie starotestamentowym), albo kojarzenie Jezusa z miłosierdziem, a Boga Ojca z miłością.

    Na pozór tak by mogło być, ale patrząc na Boże Dzieło Zbawcze łatwo zauważyć relację odwrotną. Popatrzmy:

    Najpierw Bóg Ojciec posyła swojego Syna na świat, żeby dokonać aktu miłosierdzia wobec ginącej w grzechach ludzkości.
    Tu Ojciec jest miłosierny, a Syn posłuszny.
    Syn ma swoją misję by nauczyć ludzi miłości. To burzy porządek społeczny służący bogaczom, elitom, pasożytom i egoistom, którzy postanawiają Go zgładzić.
    Również Misja Jezusa wymaga przykładu postępowania do naśladowania dla ludzkości, by ofiarowywać się w imię miłości kochanym osobom bez reszty, nawet w formie złożenia ofiary z własnego życia dla uczynienia dobra tym, których kocha (których jako Bóg znający przyszłość kocha nawet zanim się narodzą, a nawet poczną).
    W swojej drodze na Krzyż Jezus bierze na siebie nasze grzechy czyniąc z tego akt ich przebaczenia, by wraz z nimi umrzeć (jako że karą za grzech jest śmierć), abyśmy już będąc wolnymi od ciążącej kary i związanej z tym niewoli grzechu mogli się już zwrócić ku Bogu, a wraz z tym i ku temu co dla nas najlepsze.
    Podkreślić tu trzeba, że w tym akcie to Syn Boży nas kocha (w tym miłością braterską, czyli i miłością solidarną, i miłością miłosierną), ale samo przebaczenie grzechów odbywa się w akcie miłości indywidualnym, międzyosobowym, osobistym.
    W rezultacie tego Jezus jednoczy każdego z nas ze sobą w jeden Kościół, którego On jest głową, a my jego członkami, a razem jego ciałem, wspólnotą ducha. I tak Jezus umiera.
    Następnie Bóg Ojciec, Sędzia Sprawiedliwy wskrzesza bezgrzesznego Jezusa, bo śmierć nie ma powodu, by nad Nim panować.
    Jezus okazał się zwycięzcą śmierci i szatana, dotychczasowego władcy tego świata.
    Wraz z Jezusem, do nowego życia (w sensie duchowym, bo cieleśnie w trakcie tego procesu wciąż żyjemy) - jako już dobrych - Bóg Ojciec wskrzesza i nas.
    Mamy otwartą drogę ku pełni życia i ku życiu wiecznemu, a także ku łaskom sakramentalnego uwalniania nas od bieżących grzechów jeśli będziemy przyjmowali te łaski i z nimi współpracowali.
    Mamy otwartą drogę by zawiązywać dobre relacje osobiste oparte o miłość indywidualną i żyć w przyjaźni i życzliwości.
    Mamy otwartą drogę, by łączyć się we wspólnoty ludzi odpowiedzialnych za siebie, za siebie wzajemnie i za ogół wspólnoty, a nawet w społeczeństwa szersze jak wspólnota, ale w swojej organizacji życia publicznego przestrzegające ładu typowego dla wspólnoty narodowej narodu, którego to państwo jest.
    Mamy otwartą drogę do panowania Chrystusa jako Króla w sensie społecznym - również Króla Polski.

    Tak więc miłość to tyle co bomba atomowa, zaś miłosierdzie to tyle, co bomba wodorowa. Bomba wodorowa do swojego wybuchu potrzebuje uprzedniego wybuchu bomby atomowej.

    Tak i miłosierdzie Boże, którego zaznajemy jest od Boga Ojca, ale przez misję Jego Syna, misję miłości Syna do nas, ludzi, miłości która otworzyła drogę miłosierdziu Jego Ojca. Bywa i myślenie magiczne - z miłosierdziem, miłością i przebaczeniem jako darami (a więc w wolnej dyspozycji i bez wymogu współpracy), a nadto obowiązkami.

    Niby wywód prosty, ale pewnie tu się zaraz krzyk podniesie ...nawet jakieś formułki modlitewne trzeba będzie poprawić, ale ... ktoś to musiał powiedzieć.
    A nawet jak się nie podniesie, to będę to, dołączywszy trochę przemyśleń i naszych uściśleń z innych komentarzy, musiał opublikować jako post (chyba że pozbieramy to wspólnym dziełem?).
    Kiedy jak kiedy, ale w Roku Miłosierdzia czas na trochę jasności w temacie miłosierdzia.
    Temat jest naprawę ważny i to nie tylko dla rozwiązywania naszych problemów indywidualnych, ale szczególnie nabrzmiałych problemów wspólnotowych - zwłaszcza naszego Narodu, naszego Państwa i jego społeczeństwa.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @miarka 02:02:36
    //O tym to piszę dalej. Tu, piszę "Dokąd trwa miłość..." Dokąd nikt nie zakłóca naszej miłości. Wtedy nie ma przeszkód, abyśmy wzrastali w sprawiedliwości... Wtedy i nasza wolność jest dobrze rozumiana i kierowana ku dobru wspólnemu. Wtedy grzech nie zaistnieje.// TAK - w tej kolejności -TAK!- oczywiście dokąd trwa miłość, pamiętając jednakże o tym, że na Naszej "drodze miłości", są upadki - I SAKRAMENT POJEDNANIA- MIŁOSIERDZIE, po które przychodzimy....
    ALE dopóki trwam w Miłości- przebywam w Bożej Chwale- w Bożym Królestwie- Ono jest we mnie i MIŁOŚĆ JEST WSZYSTKIM...
    //Tu będę obstawał przy swoim. Chodziło o pokazanie pewnej sytuacji odniesienia, "jak by mogło być, kiedy "życie ludzi jest dobrze zorganizowane w sensie wspólnotowym"" - bo wtedy nie ma mowy o upadkach: słabych, dotkniętych złem, chorobą, samotnością, rozpaczą, śmiercią, nadto nie ma potrzeby, aby grzeszyć - jest powszechna odpowiedzialność wszystkich za siebie nawzajem, i jak tylko komuś zaczyna iść nie tak, otrzymuje to, co mu potrzebne, aby mógł rozwijać pełnię swoich możliwości. // TAK! - tak by mogło być ...gdyby ludzie żyli w przyjaźni z Bogiem, w jednej wielkiej Wspólnocie Bożych dzieci, gdyby Wspólnota ludzka była zbudowana na skale....NA NAUCE CHRYSTUSA- ZGODA!
    //Do mojego przykładu miłosierdzie nie było potrzebne.
    W przypadku Twoim z pewnością winne było Twoje otoczenie - brak w nim miłości, przyszła nieprzezwyciężalna samotność, koniecznym było miłosierdzie Boże. Najpierw jednak odczułaś miłość Jezusa...// TAK, istotnie- do Miłosierdzia poprowadziła mnie Miłość Jezusa...
    //... znaczny procent naszej religijnej literatury i liczni księża nie rozdzielają miłości i miłosierdzia, nie widzą zależności jakże istotnych, by wychodzić ze swoich problemów.// też to zauważam....

    //Najpierw Bóg Ojciec posyła swojego Syna na świat, żeby dokonać aktu miłosierdzia wobec ginącej w grzechach ludzkości.
    Tu Ojciec jest miłosierny, a Syn posłuszny.
    Syn ma swoją misję by nauczyć ludzi miłości. To burzy porządek społeczny służący bogaczom, elitom, pasożytom i egoistom, którzy postanawiają Go zgładzić.
    Również Misja Jezusa wymaga przykładu postępowania do naśladowania dla ludzkości, by ofiarowywać się w imię miłości kochanym osobom bez reszty, nawet w formie złożenia ofiary z własnego życia dla uczynienia dobra tym, których kocha (których jako Bóg znający przyszłość kocha nawet zanim się narodzą, a nawet poczną). //BARDZO DOBRZE!!!- zgoda !
    CAŁY TEKST "ZABIERAM" DO NOTKI- właśnie modliłam się o temat do dziennego rozważania...
    Serdecznie pozdrawiam. Helena
  • @alfa.com.hel 02:54:38
    Najmocniej i najtrwalej działa zakazane, wykropkowane, zatuszowane, wygumkowane.

    https://www.youtube.com/watch?v=NMntLg9ufYo

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY