Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
597 postów 6826 komentarzy

www.myśląca.pl

alfa.com.hel - Chcę zamieszczać rozważania biblijne, świadectwa Bożego działania i poezję...Mój status- nauczyciel na emeryturze- humanista, teolog; dobra znajomość zagadnień biblijnych i egzystencjalnego wymiaru Słowa Bożego.

NASZE zdrowie, nasza uroda...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kiedy słyszymy takie hasło jak uroda, co myślimy? Najczęściej zapewne owa uroda kojarzy się nam z czymś co jest ładne - z ładną osobą. Prawda jest jednak taka, że pojęcie piękna jest pojęciem bardzo subiektywnym...

Czym tak naprawdę jest uroda

Zapewne kiedy niemal na co dzień słyszymy takie hasła jak uroda czy też to, że ktoś jest urodziwy nie zastanawiamy się nad tym co to dokładnie znaczy. Uroda, piękno czy styl, to są takie sprawy, które rozumiemy dość intuicyjnie, wydaje się nam, że jest to coś bardzo oczywistego.

JEDNAK, ŻEBY dobrze zrozumieć czym jest uroda, zacznijmy od zdrowia....
Współczesna mentalność ma dosyć ambiwalentny, a czasem nawet sprzeczny stosunek do ludzkiego ciała. Z jednej strony, głosi kult ciała młodego, pięknego i zdrowego, często pojmując je jedynie jako źródło przyjemności.

Wielu ludziom trudno oprzeć się pokusie myślenia o sobie inaczej niż tylko przez pryzmat własnego ciała, którego wygląd i jakość coraz częściej staje się podstawą tego, jak są spostrzegani. Ta sytuacja nierzadko powoduje problemy w stosunku do własnego ciała, które nigdy nie odpowiada wymarzonemu ideałowi. Z drugiej strony, trudno nie zauważyć rosnącego zainteresowania duchowością, która otwiera na zupełnie inny wymiar człowieka. Niestety, „ciało” i „duch” ciągle zdają się należeć do dwóch sfer, które trudno ze sobą połączyć, prawie tak jak wodę i ogień.

Ta mentalność ma także wpływ na wielu chrześcijan, którzy albo mają tendencję do deprecjonowania ciała (które ze swej natury oddalałoby nas od Boga i rzeczywistości duchowych), albo po prostu nie doceniają wagi i roli cielesności w swojej wierze. Trudno też zaprzeczyć, że rozdarcie pomiędzy sferą ciała a sferą ducha, jakie możemy zaobserwować w dzisiejszej kulturze, ma swoje korzenie właśnie w opozycji duch – ciało, którą przez wieki utrwalało chrześcijaństwo, a raczej pewne jego nurty, niestety, nierzadko dominujące. Warto zatem sięgnąć do źródeł, a szczególnie do Biblii konsekwentnie głoszącej jedność człowieka, który cały – zarówno duszą, jak i ciałem – ma być zwrócony ku Bogu.

Jak Biblia mówi o człowieku?

Biblijne myślenie o człowieku można uchwycić przede wszystkim przyglądając się językowi, jakim mówi ona na jego temat. Pomijając późne księgi, powstałe pod wpływem filozofii greckiej (na przykład księgi Syracydesa czy Mądrości), Biblia nigdy nie dzieli człowieka na ciało i duszę, rozumiejąc przez to dwa odrębne elementy, choć w biblijnym tekście pojawiają się słowa, które współczesnemu czytelnikowi mogą taki podział sugerować.

Biblia mówi, że człowiek „jest” ciałem. Słowo „ciało”, które znajdujemy w tekstach Starego Testamentu, tłumaczy zazwyczaj hebrajskie basar. Oznacza całego człowieka, podkreślając, że jest stworzeniem, że nie ma w sobie życia w pełni, tak jak posiada je Bóg: To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem (J 3, 6).

Biblia mówi, że człowiek „jest” duszą. Słowo „dusza” wprowadza chyba najwięcej zamieszania przez jego potoczne rozumienie, które sugeruje coś niematerialnego i duchowego. W tłumaczeniu Starego Testamentu „dusza” pojawia się zazwyczaj tam, gdzie tekst hebrajski używa słowa nefesz, które oznacza całego człowieka, podkreślając jedynie to, że ma on w sobie życie, że jest różny od martwych przedmiotów. Z tego powodu nefesz oznacza czasem po prostu istotę żywą, ale w żaden sposób nie sugeruje jej niematerialności. Gdy duch (hebr. ruah) – będący uniwersalnym źródłem życia – wcieli się i ukonkretni, wówczas powstaje nefesz, istota żywa: Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą (Rdz 2, 7).

Za każdym razem, gdy trzeba wyrazić przeżycia i emocje człowieka związane z jego kondycją stworzenia – takie jak radość (por. Ps 84, 3), cierpienie (por. Hi 14, 22), lęk (por. Ps 119, 120) czy pragnienie (por. Ps 63, 2) – pod piórem autorów biblijnych zaraz obok duszy (nefesz) pojawia się ciało (basar). To wszystko, co spontanicznie nazwalibyśmy duchowym wymiarem człowieka, w Biblii jest jednocześnie i nierozłącznie sprawą duszy i ciała.

Ten krótki opis języka biblijnego sugeruje inną wizję człowieka niż ta, która spontanicznie się nam narzuca: duszy nie da się oddzielić od ciała, a ciała od duszy! Choć rozważania te mogą się wydawać dosyć teoretyczne, konsekwencje, jakie z nich płyną, są bardzo praktyczne, warunkują to, jak na co dzień żyjemy, jak spostrzegamy to, co się w nas dzieje i w końcu warunkują także nadzieję naszej wiary.

W pewien sposób do biblijnego myślenia każe nam wrócić współczesna psychologia, która zwraca uwagę na język ciała, by przez nie mieć wgląd w to, co się w człowieku dzieje. Często, gdy bezskutecznie borykamy się z trudnymi sytuacjami, próbując je zrozumieć na podstawie interpretacji, jakie podaje przeceniany przez nas intelekt, lekceważone przez nas ciało mówi bardziej prawdziwie o tym, co się dzieje i, co najważniejsze, mówi o nas całych, nie tylko o naszej materialności. Tego powrotu do biblijnej wizji człowieka powinna się być może od psychologii uczyć także duchowość. Najlepszym przykładem są psalmy. Treścią modlitwy psalmów często bywa opis tego, co się dzieje z ciałem modlącego się: Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości; jak wosk się staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje. Moje gardło suche jak skorupa, język mój przywiera do podniebienia, kładziesz mnie w prochu śmierci (Ps 22, 15-16); Póki milczałem, schły kości moje, wśród codziennych mych jęków. Bo dniem i nocą ciążyła nade mną Twa ręka, język mój ustawał jak w letnich upałach (Ps 32, 3-4).

Najczęściej nie chodzi o chorobę. Grzech, cierpienie psychiczne czy duchowe mają zawsze swoje reperkusje w ciele. Każda trudna sytuacja psalmisty jest opisana także przez to, co się dzieje z jego ciałem. Tak jakby nie można było opisać sytuacji duchowej, nie mówiąc o sytuacji ciała. Oczywiście, ciało nie kojarzy się w perspektywie biblijnej jedynie z trudnymi przeżyciami. Wystarczy wspomnieć księgę Pieśni nad Pieśniami, która stała się także inspiracją dla mistyków chrześcijańskich mówiących o ich relacji do Boga, a w której ciało odgrywa bardzo ważną rolę, tak jak w każdym erotyku.

Warto zatem, rozeznając sytuację duchową, nie zatrzymywać się tylko na tym, co myślimy i rozumiemy, ale także wsłuchać się w głos naszego ciała, a decyzje dotyczące życia duchowego weryfikować także w oparciu o konsekwencje, jakie dla niego z nich płyną. To całościowe spojrzenie na człowieka każe także inaczej oceniać różne postawy, które w imię ascezy zaniedbują ciało. Deprecjonowanie bowiem jakiegokolwiek aspektu czy sfery ludzkiej rzeczywistości będzie w świetle biblijnej antropologii zaniedbaniem człowieczeństwa jako takiego.

W naszym rozważaniu wyznaczymy dzisiaj pierwszy krok na drodze do: ZDROWIA I URODY...

DZISIAJ pozwolę sobie ukazać pierwszy i, moim zdaniem, podstawowy warunek do osiągnięcia celu:

OTÓŻ, PAMIĘTAM Z DZIECIŃSTWA - wśród licznego rodzeństwa, było NAS - cztery,  dorastające dziewczyny, i jak to bywa w rodzinnej gromadce zdarzało się czasem drobne nieporozumienie..Zapamiętałam szczególnie dzień w którym moja śp. Mama, wzięła do ręki lusterko i powiedziała do Siostry(w trakcie, gdy ta "odstawiała" humory złośnicy):

- Spójrz w lusterko. Kogo widzisz?- siebie- ładną dziewczynę, czy złośnicę, taką przysłowiową Babę Jagę.

Moi Drodzy- zapamiętałam to na całe życie, a słowa Mamy przypominały mi o tym, że pogoda ducha i uśmiech, znaczą coś bardzo ważnego....W moim życiu przyszedł czas, gdy nie miałam najmniejszego powodu do śmiechu, a jednak...wciąż wsłuchiwałam się w echo dawnych słów... Pewnego dnia przyszedł mi pomysł na proste ćwiczenie; otóż zaczęłam zmuszać moje usta do uśmiechu i już po kilku takich ćwiczeniach ( nie było wówczas dostępu do tylu wiadomości i wypowiedzi lekarzy i psychologów), no więc zauważyłam w trakcie ćwiczeń, pewną zależność- ale to zadanie dla Ciebie:

- Ułóż swoje usta do uśmiechu i w tym samym czasie spróbuj się złościć- uda Ci się???? - spróbuj...

To pierwszy krok do równowagi wewnętrznej ciała i duszy, pierwszy krok na drodze do harmonii istnienia i współistnienia...Po dwóch tygodniach takich ćwiczeń spójrz w lustro - jeśli zauważysz radosny błysk w twoich oczach, to ćwicz nadal, jeśli nie- również ćwicz - aż uśmiech stanie się Twoją drugą naturą...

DRUGI KROK: POKOCHAJ SAMĄ/Samego siebie - o tym w następnej notce....

Ps. Jeśli chodzi o kosmetyki- zajmiemy się tym o wiele później(łącznie z poradami kosmetyczki)...

                                                             

Serdecznie pozdrawiam. Helena

 

KOMENTARZE

  • To ważny temat
    i dotyka każdego człowieka -istotę cielesno-duchową. Zaniedbywanie rozwoju duchowego prowadzi do skarłowacenia duszy. Człowiek dba o ciało a wewnątrz dusza płacze. Z niedożywienia. Gdyby tak nie dożywiał ciała, pomarłby przed czasem. Dusza i ciało mają niestety różne dążenia, o czym w swoich Listach pisze św.Paweł. Ojcowie Pustyni walczyli z tą dychotomią i preferując duchowy rozwój wprowadzali rozmaite umartwienia cielesne. Czytałam gdzieś, że człowiek umierając zrzuca ciało jak zniszczone ubranie. Sama kiedyś miałam problem ze zrozumieniem śmierci, nie wyobrażałam sobie jak mnie ktoś może kiedyś zakopać pod ziemię-:)) Teraz tego nie mam, ale wymagało i wymaga to mojego wysiłku dla rozwoju duchowego. Naprawdę warto, wszystko wygląda inaczej.
  • @wercia 12:24:44
    Witam serdecznie- zauważyłam właśnie, że temat ten, bardzo ważny nie jest poruszany na naszych blogach... Masz racje Wero, sprawa duszy, rozwoju duchowego jest bardzo ważna i zdrowa dusza, to również zdrowy/ zdrowszy człowiek...Chciałabym więc publikować cykliczne notki w tym temacie, a więc rozwój duchowy człowieka, odnowa i uzdrowienie wewnętrzne, odnalezienie w sobie tego, co Bóg włożył w nasze dusze stwarzając Nas- inaczej mówiąc, wyjście z "kokona" w który tłoczyły nas różne sytuacje egzystencjalne...Akceptacja siebie, miłość Boga, siebie i bliźniego, dobrze pojęta wolność etc...I oczywiście harmonia wewnętrzna- "zdrowe ciało - zdrowy duch"...lub odwrotnie....
    //wymaga to mojego wysiłku dla rozwoju duchowego.//- pokazanie kierunku i zależności pomiędzy duchem a ciałem- myślę, ze rzeczywiście ważny temat i warto.... I chyba to o wiele lepsze niż dyskusje na temat wiary, z sektami, które prowadza donikąd. Pozdrawiam serdecznie. Helena
  • @alfa.com.hel 14:38:45
    Zgoda co do marnacji czasu na dyskusje z sekciarzami. Ich wybór. Co do ciała, to obecnie różne gałęzie przemysłu i usług zarabiają na nim krocie. Poczynając od spożywczego, przez farmaceutyczny do kosmetycznego włącznie. Nie przebierając w środkach, w szczególności na reklamy a nawet szkolenie w kłamstwach tzw. prezenterów. Człowiek to obiekt, na którym się zarabia konsument, rezerwa kadrowa, zasób itp. Oszukiwanie celem uzyskania zarobku stało się normą.
    Pozdrawiam również.
  • @wercia 15:45:15
    // Co do ciała, to obecnie różne gałęzie przemysłu i usług zarabiają na nim krocie. //
    O tym również należy mówić; np.akceptacja siebie, piękno i zdrowie, które emanuje z wnętrza; piękno i uzdrawiająca miłość, uzdrowienie wypływające z przebaczenia; radzenie sobie w chorobie etc.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY